"American honey" - recenzja filmu

Miłość, seks, narkotyki i amerykański sen

American Honey recenzjaAmerican Honey ukazuje nam kolejną historię o młodych ludziach pragnących przerwać swoją żałosną egzystencję i osiągnąć w życiu coś więcej. Poczuć się potrzebnymi, docenianymi, a przede wszystkim znaleźć swoje miejsce na ziemi. Odnaleźć siebie i swoją przystań to główne marzenie naszej głównej bohaterki Star, w której postać wcieliła się debiutująca, młodziutka Sasha Lane.

Film zaczyna się od tego, jak Star wraz z dwójką młodszego rodzeństwa poszukuje jedzenia w kontenerze na śmieci pobliskiego supermarketu. Strudzona nastolatka za wszelką cenę stara się zapewnić minimalne warunki życiowe dla dwojga brzdąców. Jest to podwójnie trudne, gdyż ich matka woli imprezować, a bohaterka dodatkowo w domu musi znosić swojego zapijaczonego chłopaka. Nic dziwnego, że w momencie, w którym dziewczyna dostaję szaloną ofertę od przypadkowo spotkanego młodzieńca, by wyruszyć z nim i jego ferajną do Kansas, nie waha się ani chwili. Pragnienie odmienienia swojego losu jest silniejsze niż miłość do rodzeństwa, które podrzuca wyrodnej matce, zaczynając przygodę swojego życia z grupą innych odmieńców skrzywdzonych przez los podobnie jak ona.

american honey recenzja

Andrea Arnold przede wszystkim dostarcza nam dużą dawkę emocji. Alkohol, seks, narkotyki, zabawa, łzy… A to wszystko rozgrywa się wokół sprzedaży czasopism, bo właśnie tym nasi młodzi bohaterowie się zajmują. Jeżdżą od miasta do miasta i pukając do kolejnych drzwi, starają się wciskać ludziom prenumeraty. Ile w tym prawdy, a ile oszustwa, trudno powiedzieć. Szefową bandy jest niejaka Krystal (Riley Keough), która przyjmuje nowe osoby, zarządza kasą i kwitami za prenumeraty, samemu nie robiąc nic po za tym.  Nie ma tutaj wyszukanych dialogów ani przesadnych eufemizmów. Zamiast tego dostajemy szczerość, wiarygodne postacie i poczucie jakby oglądało się dokument. Emocje wypływają z ekranu wprost do serc i umysłów widzów. Niewinność naszych bohaterów jest słodka jak miód. Ujęcia piękne, prawdziwe i momentami szokujące. Typowa Ameryka. Typowa podróż po amerykański sen.

To wszystko jest tłem do historii miłosnej, jaka rozgrywa się pomiędzy Star a Jakiem, (Shia LaBeouf), który zwerbował ją do paczki. Dziewczyna wpadła po uszy i jest gotowa pójść za nim na koniec świata. Relacja ta niestety nie jest prosta i napotyka wiele komplikacji. Począwszy od nie do końca jasnej sytuacji pomiędzy Jakiem a Krystal a skończywszy na naszych rozchwianych emocjonalnie bohaterach. Star dojrzewa, zagląda głęboko w swoje wnętrze i odpowiada sobie na pytanie, o czym tak naprawdę marzy, a później na swój młodzieńczy, niezdarny sposób próbuje to osiągnąć, by kochać i być kochaną.

american honey film

American Honey jest słodko-gorzką historią o poszukiwaniu swojego miejsca na świecie, który częściej bywa okrutny niż łagodny. Każdy z nas popełnia błędy, uczy się na nich, upadając i podnosząc się raz za razem. Ważne, by nie poddawać się i nie zgadzać na krzywdę, jaka nas niesłusznie spotyka. Jedyny zarzut, jaki można mieć do tego filmu to, że jest za długi. W pewnym momencie sekwencje się powtarzają i nie wnoszą nic nowego. A akcja mozolnie płynie do przodu. Mimo tego, całość jest pięknym zwieńczeniem prawdziwego amerykańskiego snu w brutalnej rzeczywistości.

Korekta: Damian "Nox" Lesicki


blog comments powered by Disqus