"American Horror Story: Kult" - pierwsze wrażenia z premiery nowego sezonu serialu

Fobia, fobia, fobia 

Ryan Murphy powraca z siódmym sezonem serial American Horror Story. Czy tym razem udało się twórcy zaintrygować widzów?

Pierwsze sceny to krótka kronika - związana z ostatnimi wyborami prezydenckimi w Stanach Zjednoczonych: od potwierdzenia kandydowania przez Hillary Clinton i Donalda Trumpa po ogłoszenie oficjalnych wyników przez media. Ósmego listopada 2016 roku nakreślono nie tylko zmianę w Białym Domu, ale i przedstawienie postaci popierających dane obozy polityczne. Ally (niezawodna muza Ryana Murphy’ego, Sarah Paulson) i Ivy (Alison Pill) są małżeństwem, prowadzącym ekskluzywną restaurację i wychowującym synka. Bohaterki silnie udzielały się w mediach społecznościowych, wspierając swoją kandydatkę na pierwszą kobietę na tym stanowisku.

Jednak wynik wyborów dla Ally okazuje się całkowitym oderwaniem od rzeczywistości. Powracają dawne fobie i lęki. Prezydent-elekt wzbudza w niej odrazę i strach, a negatywne emocje kumulują się wraz z często pojawiającymi się klaunami i tajemniczymi zdarzeniami. Spokój w życiu kobiety nagle zostaje zburzony.

Na ekranie świetnie sprawdzają się Evan Peters i Sarah Paulson. Z jednej strony mamy ekscentrycznego, nieco szalonego Kaia Andersona, który już po kilku minutach staje się antagonistą (pamiętajmy jednak, że w American Horror Story pierwsze wrażenie nieraz już bywało mylne). Z drugiej – Ally, kochającą żonę i matkę, której fobie nasilają z każdym kolejnym dniem. Jednak drugi plan ani trochę im nie ustępuje. Billie Lourd jako Winter Anderson, skromna, acz wyważona dziewczyna także odgrywa tu istotne znaczenie. Gościnne występy w produkcji zaliczyli także: Cheyenne Jackson (jako psychiatra, doktor Rudy Vincent), Chaz Bono (sprzedawca w supermarkecie), Tim Kang (Tom Chang, sąsiad i bliski przyjaciel Ally) czy Colton Haynes (detektyw Samuels).

To, czego tak bardzo brakowało mi w poprzednim sezonie z podtytułem Roanoke, to czołówka. Napisy początkowe zawsze były mocnym akcentem dotychczasowych serii Ryana Murphy’ego. I tym razem wiele elementów, które tam się pojawiają – maski z podobiznami kandydatów do wyborów, zakrwawiona flaga USA, karuzela – stają się istotne dla pilotażowego odcinka.

W Election Night pojawia się także pamiętny klaun Twisty z AHS: Freakshow, a jego worek z cyrkowymi przedmiotami zapewne zaskoczy niejednego widza. Forma, w jakiej występuję postać połączona jest z pewnym promocyjnym wydarzeniem. Niczego więcej wolę jednak nie zdradzać – to już musicie sprawdzić sami.

Poddajcie się Kultowi. Pierwszy epizod jest tajemniczy, intrygujący i ciekawy. O to przecież chodzi w American Horror Story. Wiele tu niewiadomych, ale przecież to pierwszy odcinek. Mam jednak nadzieję, że akcja jeszcze bardziej się rozkręci. 

Korekta: Joanna Biernacik


blog comments powered by Disqus