"Batman: Atak na Arkham" - recenzja animacji

Misja samobójcza

Już we wcześniejszych animacjach opowiadających o przygodach superbohaterów ze stajni DC Comics Warner Bros. udowodniło, że nie boi się, a przede wszystkim potrafi umiejętnie przenieść w formie pełnometrażowego filmu animowanego sztandarowe dzieła z uniwersum Batmana i Supermana. Złożony z dwóch części Powrót Mrocznego Rycerza na podstawie powieści graficznej Franka Millera, All-Star Superman Granta Morrisona, Batman – Red Hood czy Flashpoint Paradox to mroczne i brutalne opowieści przeznaczone dla starszego czytelnika, których wierne ekranizacje epatowały dużą dawką przemocy. W podobnym tonie utrzymany jest Atak na Arkham, animacja stanowiąca apetyczny dodatek do serii gier ze studia Rocksteady.

Istnieje zasadnicza różnica między recenzowaną animacją, a innymi dziełami ze studia Warner Bros. Przede wszystkim – w przeciwieństwie do większości ostatnich produkcji – Atak na Arkham nie powstał na podstawie komiksu. Mamy tu bowiem do czynienia z oryginalną opowieścią kryminalną, w której przewija się gros znanych i lubianych bohaterów z uniwersum Batmana. W animacji pierwsze skrzypce odgrywa zespół nieobliczalnych adwersarzy, wchodzących w skład słynnej grupy Suicide Squad, a sam Mroczny Rycerz pełni w całej awanturze ledwie epizodyczną rolę. Recenzowane dzieło jest również zdecydowanie bardziej odważne, okrutne i krwawe niż wcześniejsze produkcje. Warto odnotować, że pojawiają się tutaj sceny mocno erotyczne, a trup ściele się gęsto – kilka postaci dosłownie straci swe głowy (sic!).

W otwierającej animację scenie obserwujemy zuchwały atak Riddlera, skutecznie przerwany przez walecznego Człowieka Nietoperza. Edward Nygma ponownie trafia do Arkham, natomiast Batman koncentruje się na odnalezieniu materiałów wybuchowych ukrytych w mieście przez szalonego Jokera. Chwilę później, w iście telegraficznych skrócie, poznajemy kolorowy wachlarz złoczyńców, którzy niebawem zostaną siłą zwerbowani do przeklętego Oddziału Samobójców. Dowódcą grupy specjalnej zostaje Deadshot, a w powierzonym zadaniu wspierają go: oddana kochanka Jokera, Harley Quinn, zabójcza Killer Frost, pyszałkowaty Captain Boomerang, postawny King Shark, Black Spider oraz rosyjski wojak, KGBeast. Siedmiu psychopatów zostaje przetransportowanych do tajnej rządowej bazy, którą niepodzielnie rządzi despotyczna Amanda Waller. Na ciałach złoczyńców znajdują się wybuchowe implanty, które zostaną aktywowane w razie ich niesubordynacji. Zadaniem Oddziału Samobójców jest wyciągnięcie z Arkham Riddlera, który posiada cenne informacje. Zaczyna się fascynujący wyścig z czasem oraz akcja dywersyjna i szpiegowska, której nie powstydziliby się najlepsi pisarze z tego gatunku.

Siłą Ataku na Arkham są jasne motywacje poszczególnych postaci, ich wzajemne interakcje – choćby relacja Killer Frost z King Sharkiem oraz chory „uczuciowy i erotyczny” trójkąt Joker-Harley-Deadshot, a także gościnne występy bardziej znanych adwersarzy: Trującego Bluszczu, Bane'a i Pingwina. Show jak zwykle kradnie jednak niezrównoważona Harley Quinn, wprowadzona do świata Batmana w kultowej serii Batman – Animated Series z lat dziewięćdziesiątych. Bardzo dobrze wypada wątek Deadshota walczącego w imię odzyskania ukochanej córki, a także zakulisowe działania podstępnej Killer Frost. Mistrzostwem jest scena włamania do Arkham i odbicia Riddlera. W tym przypadku kolosalną rolę pełni perfekcyjnie dobrana ścieżka dźwiękowa oraz sprawne ciągnięcie kilku epizodów jednocześnie. Ponownie należy pochwalić doskonały dubbing – Kevin Conroy jako etatowy aktor podkładający głos Batmanowi czy Troy Baker w roli Jokera są niezrównani w tych charakterystycznych rolach.

Przewidywalne zwroty akcji, słabo dopracowany i schematyczny Mroczny Rycerz oraz nie do końca satysfakcjonujące rozwiązanie więziennej awantury to zdecydowanie najsłabsze elementy fabuły. Są to jednak wyłącznie drobne mankamenty nie umniejszające wysokiej oceny całości. Trzeba uczciwie przyznać, iż w animacji dzieje się wiele, wyeksponowanie na pierwszy plan sławetnych złoczyńców okazało się strzałem w dziesiątkę, a ich rozmowy oraz działania dostarczają wiele emocji. Wybuchowa animacja, znacznie lepsza od tegorocznego słabego filmu o podobnej tematyce. 

Korekta: Aleksandra Wierzbińska


blog comments powered by Disqus