Zakończone imperium - recenzja wydania DVD serialu "Zakazane imperium: Sezon 5"

Autor: osti
Korekta: Damian "Nox" Lesicki
12 września 2015

Ostatnie odcinki każdego serialu są dla widzów czymś szczególnym. Pierwsze sezony wprowadzają w tematykę, przedstawiają nam bohaterów i przede wszystkim (od tego zależy sukces produkcji) wywołują efekt zainteresowania. Kiedy po skończonym epizodzie pojawia się czarne tło z napisami, a widz ma ochotę krzyczeć z ciekawości co będzie dalej, wtedy hit murowany.  Nie można z czystym sumieniem powiedzieć, że pierwsze kontakty z Zakazanym Imperium takie właśnie były. Serial opowiada historię gangsterską na własnych zasadach i we własnym tempie, co nie każdemu się spodobało. Cierpliwi otrzymują jednak nagrodę – czas poznać zakończenie historii Nucky’ego Thompsona.

HBO we współpracy m.in. z Martinem Scorsese postanowiło opowiedzieć historię Atlantic City w czasach prohibicji. Gangsterskie klimaty, które kojarzą się choćby z legendą Ojca Chrzestnego, mają swoich wiernych fanów, jednak twórcy Zakazanego Imperium nie poszli na łatwiznę. Adaptacja powieści Mario Puzo to romantyczna wizja pokazująca mafię jako ludzi honoru, którzy z konsekwencją przestrzegają niepisanych reguł, swoistego przestępczego kodeksu. Mafiosi pokazani przez HBO nie są rycerzami z Tommy Gunem pod czarnym płaszczem. To zimnokrwiści mordercy, przemytnicy, niezrównoważeni psychopaci, alkoholicy, łajdacy i hazardziści, którzy za kilka dolarów sprzedaliby własną matkę. 

Nie da się w zasadzie ocenić jakiegoś serialu przez pryzmat jednego sezonu – szczególnie sezonu finałowego. To co pokazane jest w ostatnich odcinkach Zakazanego Imperium jest naturalną konsekwencją wydarzeń wcześniejszych. Każdy, kto oglądał poprzednie epizody i choć minimalnie orientuje się w kinie gangsterskim wie, że Nucky Thompson (po rozbudowaniu swojego tytułowego imperium) doszedł do punktu, w którym można tylko zginąć, skończyć w więzieniu albo spakować pieniądze do torby i odjechać w kierunku zachodzącego słońca. Nasz bohater już na koniec czwartej serii doskonale zdawał sobie z tego sprawę i postanowił zrobić wszystko, żeby zrealizować tą ostatnią, bardzo optymistyczną opcję.

Od wydarzeń przedstawionych w czwartym sezonie minęło 6 lat. Jest rok 1931, więc w kraju na dobre hula Wielki Kryzys, a na horyzoncie widać koniec prohibicji. Widzowie mają zaś przed sobą osiem odcinków, w trakcie których zamknięte zostaną wszystkie kluczowe wątki Zakazanego Imperium. Twórcy postanowili uraczyć nas bardzo licznym retrospekcjami, pokazujących młodych Nucky'ego, Elego oraz Gillian. Jest to rozwiązanie kontrowersyjne, gdyż dodatkowo spowalnia i tak już stosunkowo nieśpieszne tempo serialu. Poza tym w pierwszej chwili widz może odnieść wrażenie, że dziecięce wersje bohaterów zostały wciśnięte na siłę, z braku pomysłu na kontynuację pozostałych wątków. Zabieg taki stosuje się przecież w Hollywood stanowczo zbyt często (patrzę na was, prequele!). Dopiero gdy opada kurtyna ostatniego epizodu, jesteśmy w stanie docenić klamrę, jaką spięto całą historię Nucky’ego. Widać, że Terence Winter miał to wszystko zaplanowane od samego początku.

Zakończenie Zakazanego Imperium wywołuje bardzo mieszane uczucia. Opierając się na prawdziwej historii, twórcy nie chcieli i nie mogli zmieniać niektórych faktów. Dlatego, tak jak w rzeczywistości, Al Capone trafia przed oblicze sądu, a pozostali przy władzy/życiu mafiosi zjednoczyli się za namową Luciano przy okrągłym stole. Sęk w tym, że większość najciekawszych, najbardziej charyzmatycznych postaci, którym przez 5 sezonów kibicowaliśmy, zostaje w bardzo niedyplomatyczny sposób usunięta z tego świata. Wszystko to jest bardzo… niesatysfakcjonujące.

Ogólnie rzecz biorąc, całe Zakazane Imperium, wraz z kończącym je 5 sezonem, to produkcja bardzo udana. Wolne tempo i charakterystyczne "przegadanie" sprawia, że widz ma czas docenić wspaniałą scenografię, cudowną ścieżkę dźwiękową oraz świetne zdjęcia. A także – a może przede wszystkim – fenomenalną grę aktorską. Steve Buscemi wykreował niezapomnianą postać Enocha Thompsona i wziął na swoje barki praktycznie cały ciężar serialu. Stephen Graham brawurowo wcielił się w balansującego na granicy szaleństwa Ala Capone, a Michael Shannon w bez wątpienia szalonego Nelsona Van Aldena. Na trochę więcej czasu ekranowego zasługiwał wg mnie Michael Kenneth Williams w roli Chalky'ego White’a, którego wątek rozczarował pod koniec chyba najbardziej. Nie ma sensu wymieniać wszystkich zapadających w pamięć postaci, gdyż trzeba by przytoczyć w recenzji połowę obsady…

Wydanie DVD finałowego sezonu robi naprawdę dobre wrażenie. Okładka, płyty oraz menu zostały zaprojektowane w sposób bardzo elegancki – wszędzie dominują czerń i biel wraz z odrobiną złota. Wybór każdej opcji dostępnej na dysku poprzedzają liczne animacje ukazujące najważniejszych bohaterów serii. Odcinki możemy obejrzeć z polskimi napisami lub lektorem, dostępna jest także wersja z komentarzem twórców. Poświęcenie siedmiu godzin, aby posłuchać co mają do powiedzenia na temat każdej sceny m.in. Terence Winter, Tim Van Patten oraz Steve Buscemi to opcja dla prawdziwych maniaków. Miło jednak, że się pojawiła. Każdy epizod serialu otrzymał też swój własny materiał dodatkowy, pokazujący w jaki sposób szukano miejscówek nadających się na plan zdjęciowy. Niestety wszystkie te liczne bonusy nie zostały przetłumaczone na nasz rodzimy język, więc cieszyć się z nich będą tylko osoby posługujące się językiem angielskim.

Jeśli nie obejrzało się wszystkich poprzednich odcinków Zakazanego Imperium, warto nadrobić zaległości. Choć zakończenie historii Nucky’ego Thompsona jest w jakimś stopniu przewidywalne i zostawia nas z poczuciem niedosytu, to jest to finał szyty na miarę tego świetnego serialu. Obawiam się, że długo jeszcze przyjdzie widzom czekać na produkcję zrealizowaną z takim rozmachem oraz pietyzmem.



blog comments powered by Disqus