"Bodom" - recenzja filmu

Autor: osti

Teraz już nigdy nie namówisz dziewczyny na camping

Ze wszystkich filmów wyświetlanych w czasie Fest Makabry to właśnie Bodom wydał mi się najciekawszy. Przede wszystkim inspiracją do jego nakręcenia były prawdziwe wydarzenia, a to prawie zawsze zwiastuje intrygujący seans. Fińska produkcja nie jest też kiczowatą orgią flaków z pogranicza komedii i horroru, tylko aspiruje do miana pierwszoligowego filmu grozy.

Niestety, początkowo nieco się do Bodom zniechęciłem. Okazało się bowiem, że opowiada on o grupce dzieciaków wyruszających do lasu, aby dokonać rekonstrukcji straszliwej zbrodni, która wydarzyła się tam ponad pół wieku temu. Cóż, w sumie nikt nie mówił, że film pokaże widzom prawdziwą historię idealnie zgodną z rzeczywistością, jednak poczułem się odrobinę oszukany...

Z czasem jest jednak coraz lepiej. Bodom rozkręca się stosunkowo powoli (ale też bez zbędnego przedłużania), dając z początku możliwość docenienia świetnej pracy kamery. Zdjęcia w tym filmie to nie jest żadna amatorka ani kino klasy B - są naprawdę świetne. Widać też od razu, że ludzie odpowiedzialni za warstwę wizualną filmu są ekspertami w swoim fachu.

Sielanka nie trwa jednak długo – nasi milusińscy rozbijają obóz, zapada zmrok i... zaczyna się rzeźnia. W ciemnościach budzi się strach, który Bodom dawkuje widzowi bardzo umiejętnie. Jest przy tym soczyście i brutalnie. Nie ma jednak mowy o jakiejś orgii przemocy – dramat ten ma niewielu bohaterów, a ktoś musi dotrwać do finiszu.

Jeśli chodzi o metody budowania i rozładowywania napięcia, ciśnie mi się na usta słowo „sztampa”, jednak użycie go byłoby bardzo krzywdzące. Wszystko dlatego, że Bodom we wzorcowy wręcz sposób wykorzystuje znane w kinie sztuczki, aby odbiorca poczuł wspinający się powoli wzdłuż kręgosłupa strach. Jako film grozy fińska produkcja to modelowy przykład rzetelnie wykonanej roboty.

Kiedy napięcie sięga już zenitu i staje się w zasadzie niemożliwe do wytrzymania, Bodom zwyczajnie się... urywa. Zupełnie jakby na plan filmu wszedł producent i powiedział coś w stylu: „Skończyła nam się kasa. Matti, Jari – zwijacie sprzęt”. Na ekranie pojawia się wschód słońca nad lasem, a nieobecny dotąd narrator podsumowuje: „That's all folks, thanks for watching”.

Mimo nieco rozczarowującego zakończenia, Bodom to świetny film grozy. Ciekawy scenariusz został doskonale zrealizowany i stanowi gwarancję udanego seansu. Zdecydowanie polecam!

Korekta: Marta Kononienko


blog comments powered by Disqus