"Umysł przestępcy" - recenzja wydania DVD

Autor: osti
Korekta: Damian "Nox" Lesicki
28 października 2016

Umysł hollywoodzki

Połączenie szpiegowskiego thrillera, dramatu obyczajowego i rasowego science fiction musi być zadaniem karkołomnym. Całkiem sporym zaskoczeniem jest fakt, że taką hybrydę można nie tylko nakręcić, ale i oglądać!

Obraz w reżyserii Ariela Vromena zupełnie umknął mojemu radarowi, więc kiedy w odtwarzaczu wylądowało wydanie DVD filmu, byłem w niemałym szoku. W ciągu niecałych dwóch godzin seansu przez ekran przewijają się takie gwiazdy jak Kevin Costner, Ryan Reynolds, Gary Oldman, Tommy Lee Jones czy Gal Gadot. Ale to nie koniec, bo nawet na drugim planie mnóstwo jest znanych twarzy – Jordi Molla, Michael Pitt, Alice Eve, Scott Adkins czy Amaury Nolasco. Nawet jeśli te nazwiska z pozoru wydają się wam anonimowe, to samych aktorów rozpozna każdy, kto oglądał Zakazane Imperium, W ciemność. Star Trek czy Transformers.

Akcja filmu rozwija się na trzech różnych płaszczyznach. Całość zaczyna się jak rasowy szpiegowski thriller. Mamy tu więc genialnego hakera, który zdobywa kontrolę nad amerykańskim arsenałem, szalonego milionera, pragnącego zburzyć obecny ład społeczny poprzez wysadzenie w powietrze światowych mocarstw oraz agentów różnych wywiadów, robiących wszystko, aby ludzkość nie pogrążyła się w chaosie wywołanym przez wspomnianych wcześniej gentelmanów. I to jest tylko jedna z warstw Umysłu przestępcy.

Niejednej produkcji by to wystarczyło, ale okazuje się, że to nie szpiegowska afera stanowi   gwóźdź programu. Kiedy umiera agent posiadający informacje o miejscu pobytu groźnego hakera, jego przełożeni podejmują bardzo kontrowersyjną decyzję. Postanawiają przenieść pamięć szpiega do mózgu tytułowego przestępcy. Wybór bardzo problematyczny, ale uzasadniony – oczywiście w ramach przyjętej konwencji. Choć ten fantastyczno-naukowy wątek stanowi siłę napędową fabuły, nie jest przesadnie rozbudowany i nie zdominował obrazu.

Wisienką na torcie, jaki ma stanowić dla widza Umysł przestępcy, jest motyw konfliktu wewnętrznego, jaki przeżywa główny bohater. Brutalny psychopata, w którego wciela się Kevin Costner, musi stawić czoła wepchniętym mu do głowy wspomnieniom i emocjom tajnego agenta. Sprawy nie ułatwia rodzina zmarłego, z którą nawiązuje on pokręconą relację. Mimo wielu strzelanin, wybuchów i pościgów, nie można powiedzieć, aby twórcy potraktowali ten motyw po macoszemu. Kevin Costner w takiej podwójnej roli naprawdę zaskakuje, co stanowi tylko dodatkowy plus.

Są też jednak w tej układance elementy, które idealnie ze sobą nie zagrały. Scenariusz jest nieco chaotyczny, równolegle rozwijane wątki (szpiegowski i psychologiczny) nie ułatwiają odbioru całości. To, co uznałem za zaletę filmu – akcję równomiernie rozłożoną na różne aspekty, można potraktować także jako jego wadę. W końcu żaden z wątków nie został zaakcentowany bardziej niż inne, przez co ciężko nawet jednoznacznie określić, do jakiego gatunku Umysł przestępcy zaklasyfikować. Obraz psuje też kilka sztucznie wyglądających efektów specjalnych i bardzo nijaki czarny charakter – ale to akurat można powiedzieć o bardzo wielu współczesnych produkcjach.

Podobną mieszankę jak sam film stanowi wydanie DVD. Monolith zdecydował się na popularną u nas opcję „książka+film”. Rozwiązanie takie pozwala nieco obniżyć cenę produktu (mniejszy podatek VAT). Na kilkunastu stronach wysokiej jakości papieru znajdziemy całkiem sporo informacji o powstawaniu Umysłu przestępcy i inspiracjach twórców. Na samej płycie zamieszczono sporo zwiastunów, wybór scen, a także możliwość obejrzenia filmu w wersji z polskimi napisami lub lektorem.

Umysł przestępcyto bardzo solidnie zrealizowany kawał kina, do tego z prawdziwie olśniewającą obsadą. Wszystkiego jest tutaj po trochu, na pewno obraz spodoba się osobom, które lubią bardziej „stonowane” science fiction – wątki fantastyczno-naukowe przedstawione zostały w sposób dość oszczędny i nienaciągany, przez co film ogląda się znacznie lepiej niż większość produkcji o podobnej tematyce. Nie jest to oczywiście kino wybitne, ale na pewno stanowiące bardzo miłe zaskoczenie.



blog comments powered by Disqus