Da Vinci się w grobie przewraca - recenzja wydania DVD 2 sezonu "Demonów Da Vinci"

Autor: osti
Korekta: Damian "Nox" Lesicki
18 grudnia 2015

Nikt nie zaprzeczy, że Leonardo Da Vinci jest jedną z najbarwniejszych postaci w historii ludzkości. Ten genialny wynalazca oraz wspaniały artysta miał niebagatelny wpływ na rozwój nauki i sztuki. Twórcy serialu pt. Demony Da Vinci sprytnie osadzili akcję w słabo udokumentowanym okresie młodości Leonarda, zostawiając sobie spore pole do popisu przy manipulowaniu faktami z jego życia. Czy nie posunęli się jednak nieco zbyt daleko?

Chwytając w ręce opakowanie drugiego sezonu Demonów Da Vinci odnosi się wrażenie obcowania z małym dziełem sztuki. Rozwijające się, jak rozkładówka pewnego znanego pisma dla panów, pudełeczko wykonane zostało z wysokiej jakości materiałów i okraszone świetnie zaprojektowanymi grafikami. Dobre pierwsze wrażenie dopełnia eleganckie menu z przygrywającym w tle ciekawym motywem muzycznym.

10 odcinków drugiego sezonu serialu, który obejrzeć można z polskimi napisami lub lektorem, znajduje się na 3 płytach DVD. Ścieżka dźwiękowa wpada w ucho, więc raczej nikt nie będzie przewijał stosunkowo długich napisów początkowych. Tym bardziej, że są one ciekawie przygotowane w formie przeplatających się ze sobą szkiców koncepcyjnych i wstawek z filmu. Na tym niestety kończy się lista pozytywnych odczuć związanych z serialem – i choć zajmuje całe dwa akapity, to stanowią ją jedynie drobne smaczki, które nie ratują obrazu całości.

Największą bolączką drugiego sezonu Demonów Da Vinci jest sama koncepcja serialu. Niby fajnie, że widz otrzymuje połączenie fantastyki, dramatu historycznego, filmu przygodowego oraz intrygi politycznej i romansu, ale żaden z tych elementów nie został w pełni dopracowany. Żaden też nie wysuwa się jakoś znacząco na prowadzenie, przez co cały serial wydaje się niespójny. Od strony technicznej – zdjęcia, kostiumy czy scenografia stoją tutaj na przyzwoitym poziomie, ale tylko pod kątem telewizji, nie mając nawet startu do wysokobudżetowych produkcji kinowych.

Elementy fantastyczne zdają się być wepchnięte do serialu na siłę, aby usprawiedliwić fabularne niedociągnięcia. Zdarza się, że w danym odcinku zjawiska nadprzyrodzone w zasadzie nie występują, aby w kolejnym epizodzie praktycznie każda kluczowa postać podejmowała swoje decyzje w wyniku interwencji z zaświatów… Jako film historyczny Demony Da Vinci nie sprawdzają się wcale – to, że część zdarzeń znajduje jakieś tam oparcie w rzeczywistości, to znacznie za mało, aby w ogóle użyć słowa ”historia”. Wystarczy tylko powiedzieć, że główny bohater sporo czasu spędza w Ameryce Południowej, po drodze do której odkrywa system heliocentryczny!

Warstwa przygodowa produkcji zawodzi nie mniej niż historyczna. Serialowy Leonardo (pieszczotliwie nazywany przez przyjaciół ”Leo”) i jego przygody wyraźnie inspirowane są Indianą Jonesem oraz nowymi wcieleniami Sherlocka Holmesa. O ile perypetie najsłynniejszego archeologa świata nawet po latach trzymają widza w napięciu i sprawiają mnóstwo frajdy, to przeszkody, na które trafia Da Vinci, wywołać mogą jedynie westchnienie znużenia bądź irytacji. Naiwne próby naśladowania przez Toma Rileya na zmianę Roberta Downeya Juniora i Benedicta Cumberbatcha (oraz ich doskonałych adaptacji Sherlocka Holmesa) wyglądają bardziej jak pastisz, uwydatniając jednocześnie kosmiczny dystans dzielący aktorów.

Okazuje się, że Leonardo Da Vinci w czasach swojej młodości, oprócz bycia artystą i wynalazcą, swoimi wyborami miał niebagatelny wpływ na politykę Florencji oraz samego Rzymu. Pełne okrutników, zdrajców i wszelkiej maści sprzedawczyków walki o władzę przedstawione w serialu starają się intrygować i szokować, jednak robią to nieudolnie. Starcia prominentów ukazane zostały w sposób bardzo uproszczony i daleko im do tego, do czego przyzwyczaiła choćby Gra o Tron. Podobnie poprowadzono wątek miłosny, który troszkę przypomina ten znany z Sherlocka – zakochani niby chcą być ze sobą, ale jakby nie mogą, choć w zasadzie nie do końca wiadomo dlaczego… Masło maślane i czeski film w jednym (z całym szacunkiem do czeskich filmów).

Demony Da Vinci zebrały nienajgorszą obsadę, jednak nawet genialni aktorzy mieliby problemy z nadaniem płaskim postaciom jakiegokolwiek wyrazu. Tom Riley (w roli tytułowego Leo) po filmowej Florencji biega w skórzanej kurtce (wygląda przy tym trochę jakby właśnie wyszedł z koncertu The Ramones), zaś podczas wycieczki do Ameryki Południowej z aparycją Jezusa Chrystusa (i Jemu właściwą cierpliwością) próbuje znaleźć nić porozumienia ze śniadymi dzikusami. Szkoda, że aktor zamiast wykreować własną adaptację młodego wcielenia jednego z największych geniuszy ludzkości, nieudolnie stara się kopiować styl innych. Blake Ritson w roli antagonisty otrzymał bodaj najciekawszego bohatera serii – Hrabia Girolamo Riario w jego wykonaniu ciągle balansuje na granicy geniuszu i obłędu. Niestety podobnie jest z aktorstwem Ritsona, które dość często pozostawia czerstwy posmak w ustach. Laura Haddock brak umiejętności nadrabia nieszablonową urodą, natomiast Lara Pulver i Hera Hilmar wcielają się we wbrew pozorom niezbyt skomplikowane bohaterki, które trudno by było zepsuć. Większość aktorów drugiego planu, z chlubnym wyjątkiem Jamesa Faulknera, zasługuje co najwyżej na przemilczenie.

Lekkie ukłucie zawodu wzbudza też chwalone na początku piękne wydanie DVD drugiego sezonu serialu. Postać Leonarda Da Vinci oraz barwna historia Włoch tamtego okresu zasługują na dziesiątki godzin materiałów dodatkowych, sama produkcja Demonów… również z pewnością stanowi źródło ciekawych opowieści. Niestety na 3 płytach DVD, oprócz samych odcinków nie znajduje się dosłownie nic! Nadal jednak trzeba mieć na uwadze, że tak elegancko wydane produkcje zdarzają się na naszym rynku niezwykle rzadko.

Bezczeszczący historię i uproszczony w warstwie politycznej obraz można polecić na pewno zwolennikom lekko zmurszałych seriali przygodowych z końcówki ubiegłego tysiąclecia jak Herkules albo Xena: Wojownicza księżniczka. Oglądalność Demonów DaVinci z każdym odcinkiem topniała, więc włodarze stacji STARZ postanowili zakończyć jego emisję po sezonie trzecim. Produkcja zgromadziła jednak grono wiernych fanów, którzy będą walczyć o jej kontynuację. Złośliwie możnaby stwierdzić, że twórcy serialu zapewne nieświadomie nadali mu dość autoironiczny tytuł. Wydanie DVD drugiego sezony Demonów Da Vinci jest dobrym pomysłem na prezent gwiazdkowy - pięknie wygląda na półce i można zabić nudę w długie zimowe wieczory (jeśli komuś nie przeszkadza dośc frywolne traktowanie faktów historycznych).



blog comments powered by Disqus