Sprawiedliwość, zemsta i spiski - recenzja drugiego sezonu serialu “Daredevil”

Po nieudanym filmie sprzed ponad dziesięciu lat, zeszłoroczny pierwszy sezon Daredevila był prawdopodobnie największym pozytywnym zaskoczeniem serialowym ostatnich dwunastu miesięcy. Po świetnym odbiorze przez widzów i krytyków, kontynuacja była jedynie kwestią czasu. Rok czekaliśmy i nareszcie jest, sezon drugi. Czy dorównuje poprzedniemu? A może poprzeczka została zawieszona za wysoko?

Po wydarzeniach z pierwszej serii i rozbiciu przez głównego bohatera (Charlie Cox) większości dużych grup przestępczych, inne próbują zająć ich miejsce. Jednakże w Nowym Jorku pojawiają się nowi gracze, którzy w odróżnieniu od Diabła z Hell’s Kitchen nie mają problemu z zabijaniem gangsterów. Ale o nich za chwilę.

Najważniejszą cechą sezonu drugiego jest prawdopodobnie fakt, iż nie zmieniano tego, co sprawdziło się wcześniej. Sceny walki wciąż wyglądają przekonująco, a Daredevil cały czas jest tylko człowiekiem. Podczas starć z wrogami również potrafi oberwać i to nawet dość mocno. Twórcy postawili sobie spore wyzwanie i nakręcili odpowiednik walki w korytarzu z poprzedniego sezonu. Nowa potyczka też została świetnie zrealizowana, lecz oryginału chyba nie przebiła. Równie dobrze, jak poprzednio przedstawiono, jak trudne jest prowadzenie podwójnego życia. Często to, co robi Daredevil, ma później wpływ na życie osobiste i karierę Matta Murdocka. Dzięki temu serial i główny bohater wydają się być bardziej realne. Zmieniona została nieco struktura fabuły. Wcześniej widzieliśmy jak stopniowo Daredevil dążył do obalenia Kingpina (Vincent D’Onofrio). Historia toczyła się bez większych zaskoczeń oraz bez odbiegania od głównego wątku. Nowy sezon jest bardziej złożony. Tym razem scenarzyści serwują nam dwa główne wątki, które mogłyby funkcjonować jako osobne seriale. Wspólnym mianownikiem łączącym obie historie jest główny bohater.

W nowej serii znów widzimy pełną ekipę z kancelarii Nelson & Murdock. Tym razem jednak relacje jej członków pogłębiają się i komplikują. Przyjaźń Matta i Foggy’ego (Elden Henson) przechodzi jeszcze cięższą próbę, a Karen (Deborah Ann Woll) staje przed nowymi wyzwaniami, zarówno uczuciowymi, jak i zawodowymi. W tym sezonie wraca również kilka postaci drugoplanowych, w tym pielęgniarka Claire (Rosario Dawson) i dawny mentor Daredevila, Stick (Scott Glenn). Ten drugi odgrywa tym razem większą rolę niż poprzednio, a jego wiedza i powiązania z niektórymi postaciami przynoszą trochę nowych odpowiedzi i nie mniej pytań.

Pisząc o sezonie drugim Daredevila, nie można pominąć jego dwóch najważniejszych elementów. Są to oczywiście Punisher grany przez Jona Bernthala i Elektra, w rolę której wcieliła się Elodie Yung. Historie obojga są przepełnione spiskami, zdradą i dążeniem do prawdy oraz zemsty. Pojawiają się między nimi także znaczące różnice. Najlepszym przykładem jest Elektra, która swoim przybyciem otwiera drzwi do przeszłości Matta. Poznajemy ich skomplikowane relacje i dowiadujemy się, dlaczego przez lata nie mieli ze sobą kontaktu. Punisher jest nowym, nieznanym wyzwaniem dla głównego bohatera. Poddaje jego poczucie moralności próbie i kwestionuje za mało stanowcze działania w zwalczaniu przestępców.

Oboje aktorzy świetnie zagrali swoich antybohaterów. Choć w przypadku Elektry nie mamy zbyt dużej skali porównawczej (wcześniej dwa razy w tej roli zobaczyliśmy Jennifer Garner), to i tak robi dobre wrażenie. Z jednej strony piękna i uwodzicielska, a z drugiej zabójcza i wyrachowana. Elodie Yung sprostała tej roli i widzowie zapewne chętnie zobaczą ją w niej ponownie. Jednocześnie przed prawdziwym wyzwaniem i presją stanął Jon Bernthal. Powodem jest swego rodzaju pechowość postaci Punishera. Przed Daredevilem nakręcono trzy filmy o Franku Castle’u i jego krucjacie przeciwko zbrodni. Mówiąc delikatnie, żaden nie spełnił oczekiwań fanów. Teraz można już z ulgą powiedzieć, że to jest Punisher, na którego wielu czekało. Bernthal doskonale oddał swoją grą charakter tego twardego i bezlitosnego postrachu gangsterów będącego jednocześnie człowiekiem ograbionym z życia. Pozostaje tylko mieć nadzieję na jego własny serial.

Co można w skrócie powiedzieć o drugim sezonie Daredevila? Serial wciąż wypada bardzo dobrze pod względem fabuły i realizacji. Obsada znowu trafiona, zwłaszcza biorąc pod uwagę postacie, które dopiero się pojawiły. Niektórzy za wadę mogą uznać większe skomplikowanie historii. Przez lawirowanie między dwoma (niezwiązanymi ze sobą) głównymi wątkami, widz może poczuć się trochę zdezorientowany. Ogólnie mówiąc, nadal jest to świetny serial, który pasjonatom tematu powinien przypaść do gustu.

Korekta: Damian "Nox" Lesicki


blog comments powered by Disqus