Tak to się robi w Hollywood – recenzja filmu "Ekipa"

Autor: osti

 

Ekipa od kulis pokazuje, jak odbywa się produkcja kinowych hitów w największej wytwórni świata. Robi to z polotem i dużą dawką humoru opowiadając przy okazji historię prawdziwej przyjaźni. Powrót bohaterów znanych z telewizji można polecić nie tylko fanom odcinkowego oryginału.

Ekipa jest kontynuacją liczącego sobie 8 sezonów serialu o tym samym tytule wyprodukowanego przez HBO. Wiążą się z tym pewne konsekwencje. Przede wszystkim fani pierwowzoru zobaczą na ekranie postaci bardzo dobrze znane i lubiane (w końcu gdyby odcinkowa wersja nie odniosła sukcesu, nikt nie zabrałby się za pełny metraż). Osoby, które pierwszy raz spotkają się z Vinniem i jego koleżkami, będą miały tylko dwie godziny, aby nadrobić stracony dystans. Doug Ellin wprowadza nowicjuszy bardzo płynnie w tematykę Ekipy – już po 15 minutach seansu każdy powinien orientować się mniej więcej, kto jest kim i dlaczego.

Vincent Chase (Adrian Grenier) to utalentowany aktor, jeden z tych szczęśliwców, którzy wyrwali się "z dzielnicy" i spełnili marzenia o amerykańskim śnie. Jednak nie zapomniał o przeszłości – jadąc windą do nieba, aby chwycić Pana Boga za nogi, pociągnął za sobą paczkę przyjaciół z dzieciństwa. Eric (Kevin Connolly) zostaje menedżerem gwiazdy, Turtle (Jerry Ferrara) kierowcą, a Johnny (Kevin Dillon) stara się rozwinąć własną aktorską karierę. Nad nimi wszystkimi czuwa szef wytwórni – Ari Gold (Jeremy Piven), który każde swoje przedsięwzięcie zamienia w nomen omen złoto. Mimo ciągle bardzo młodego wieku Vinnie czuje, że chce spróbować czegoś więcej niż aktorstwa, dlatego zgadza się na wzięcie udziału w nowej produkcji Ariego pod jednym warunkiem – ma zostać reżyserem obrazu. Tak zaczyna się lawina wydarzeń, które stanowią połączenie Californication, Hitchcocka i Kac Vegas.

Ekipa bardzo zręcznie pokazuje widzom kulisy powstawania Hollywoodzkich produkcji. Choć niektóre elementy, takie jak suto zakrapiane, pełne wyuzdanych dziewczyn w bikini (albo bez) imprezy, wydają się nieco przerysowane, to los producenta, który musi zręcznie lawirować między zachciankami gwiazd a wiecznie niezadowolonymi z przekroczonego budżetu sponsorami, sprawia bardzo wiarygodne wrażenie. Fabuła filmu w ciekawy sposób rozwija i kończy wątki każdej z postaci, rozsądnie dzieląc czas projekcji pomiędzy bohaterów. Dzięki takiemu zabiegowi łatwiej widzom odczuć autentyczną więź łączącą członków tytułowej ekipy. Twórcom udało się tutaj osiągnąć poziom relacji między postaciami, który kojarzymy choćby z kultowych Przyjaciół albo Ocean’s Eleven wraz z kontynuacjami.

To, co najbardziej zapada w pamięć po seansie Ekipy to salwy śmiechu, którym co chwilę wybuchała cała sala kinowa. Choć niektóre gagi są wulgarne i na pewno nie staną się synonimem dobrego smaku (co niektórym może przeszkadzać), to przepychanki słowne między bohaterami i komiczne sytuacje, które towarzyszą ich walce o nakręcenie własnej wymarzonej produkcji, naprawdę bawią – a w końcu to powinno być celem ostatecznym każdej szanującej się komedii. Ekipa oferuje przy tym żarty całkiem zróżnicowane: czarny humor miesza się z niewybrednymi aluzjami, a głupie pomyłki z błyskotliwą ironią.

Po tylu latach wspólnego grania, role głównych bohaterów stały się dla ich odtwórców niemal jak druga skóra – stąd widomo było, że o poziom wykonania poszczególnych postaci nie trzeba się martwić. Lwią część show skradł Jeremy Piven, który jako Ari Gold jest po prostu genialny. Wśród aktorów drugoplanowych z całą pewnością wyróżniał się Billy Bob Thornton. Kapitalnym zabiegiem ze strony twórców było wprowadzenie do obrazu całego mnóstwa celebrytów. Stąd na ekranie błyszczą m.in.: Mark Wahlberg, Emily Ratajkowski, Ronda Rousey, Liam Neeson, Thierry Henry, Mike Tyson, Jessica Alba, Armie Hammer, Pharrell Williams czy Warren Buffett. Znanych osób, które po prostu na chwilę pojawiają się w polu widzenia jest tyle, że można by obdarować nimi kilkanaście innych filmów! Wyszukiwanie takich smaczków daje naprawdę mnóstwo radości i sprawia, że Ekipę warto obejrzeć więcej niż raz.

Mimo tych wszystkich zalet komedia powstała we współpracy z HBO nie odniesie raczej spektakularnego sukcesu. W starciu z Jurrasic World i zbliżającym się Terminatorem Genisys nie pobije żadnych rekordów box office. Jako oparta o serial i nie posiadająca wielkich nazwisk wśród głównych bohaterów, nie zapisze się w masowej świadomości w takim stopniu jak Kac Vegas. Warto jednak dać jej szansę, gdyż Ekipa to naprawdę zabawny film, który pokazuje jak od kuchni wygląda życie w Hollywood. Pogoda tego lata jest bardzo jesienna, warto więc poświęcić dwie godziny z wakacyjnego wieczoru, aby zobaczyć jak spełnia się amerykański sen.


blog comments powered by Disqus