O realizacji filmu "Fantastyczna czwórka", część 1

Autor: CD Jack

posterFantastyczna czwórka to ekranizacja bijącej rekordy popularności komiksowej serii wydawnictwa Marvel, którą nie bez racji nazywa się często "najlepszym komiksem na świecie". W Fantastycznej czwórce podziwiać możemy cztery razy więcej ujęć z efektami specjalnymi, niż w którejkolwiek wcześniejszej ekranizacji komiksu, nie wyłączając takich filmów jak X-Men czy Spider-Man. W filmie zastosowano pionierskie techniki, o których nie dalej jak rok temu można było tylko marzyć. Nie wolno jednak zapominać, że w Fantastycznej czwórce liczą się przede wszystkim humor, emocje i bohaterowie, którzy tworzą jedyną w swoim rodzaju "rodzinę".

"Fantastyczny" fenomen narodził się 44 lata temu, gdy wydawca Marvel Comics, Martin Goodman, spotkał się na partyjce golfa z jednym ze swych konkurentów wydawniczych i wpadł na intrygujący pomysł nowej opowieści rysunkowej. Natychmiast podzielił się nim z legendarnym autorem komiksów Stanem Lee.

"Martin powiedział mi: 'Czemu nie mielibyśmy stworzyć całej drużyny superbohaterów?'" - mówi Lee. - "Tak więc wraz z Jackiem Kirby stworzyliśmy Fantastyczną czwórkę, która po czterdziestu latach od chwili swojego powstania wciąż pozostaje klejnotem w koronie Marvela".

Lee chciał, by jego superbohaterowie byli prawdziwymi ludźmi o ukrytej tożsamości: "Chciałem, by byli realnymi ludźmi żyjącymi w realnym świecie, których dziwnym zrządzeniem losu obdarzono niezwykłymi mocami" - mówi. - "Tworzą pierwszą w świecie rodzinę superbohaterów: to czworo ludzi, którzy razem żyją i pracują, niczym prawdziwa rodzina. Fantastyczna czwórka to pierwszy komiks, w którym pojawił się podobny motyw, co zapewniło mu ogromną popularność wśród licznej rzeszy fanów".

Stan Lee przyznaje, że z entuzjazmem odniósł się do pomysłu realizacji filmu opartego na przygodach Fantastycznej czwórki. Jak mówi: "Poczułem dreszcz emocji. Fox od dawna chciał zrobić ten film, cieszę się jednak, że poczekaliśmy na odpowiedni scenariusz i odpowiednią technologię. W Fantastycznej czwórce jest wszystko: idealna obsada, humor, dramat, przygoda, akcja i zabawa. To naprawdę fantastyczny film".

Realizację Fantastycznej czwórki przygotowywano ponad dziesięć lat, bo potencjalni producenci, Bernd Eichinger z Constantin Films i Chris Columbus z 1492 Productions, szukali właściwego scenariusza.

W ciągu tych lat powstało kilka jego wersji, aż w końcu uwagę wszystkich zwrócił scenariusz autorstwa Michaela France'a (Hulk), który mówi: "Od dziecka chciałem zobaczyć Fantastyczną czwórkę na dużym ekranie. Był to jeden z powodów, dla których zdecydowałem się zostać scenarzystą".

Głównym celem France'a i producentów było uchwycenie właściwego tonu. "Zależało nam, by uchwycić ducha oryginalnych komiksów" - mówi France. - "Chcieliśmy, aby w naszym filmie widzowie zobaczyli coś, czego nigdy przedtem nie oglądali na ekranie".

Ostateczną wersję scenariusza pomógł doszlifować Mark Frost (serial TV Miasteczko Twin Peaks), fan komiksów o Fantastycznej czwórce. "Poczułem, że powinniśmy wrócić do komiksowych korzeni" - mówi. - "Przekonałem się, że całość opiera się na bardzo prostych podstawach. Instynkt podszepnął mi, że nasz film powinien przypominać wczesne komiksy, autorstwa Stana Lee i Jacka Kirby - powinien emanować radością i entuzjazmem. Chcieliśmy ukazać podniecenie, jakie towarzyszy bohaterom zyskującym swoje moce, a zarazem przedstawić ich nowej widowni".

Reżyser Tim Story zdawał sobie sprawę, że w jednym filmie nie uda się uchwycić wszystkich wątków komiksu - do tej pory wydano tysiące zeszytów - chciał jednak dochować wierności bohaterom i przydać ludzkich cech postaci dr. Dooma, który we wcześniejszych wersjach scenariusza wyraźnie ustępował pod tym względem pozostałym.

W czasie, gdy trwały prace nad scenariuszem, twórcy wciąż zadawali sobie pytanie, czy techniki filmowe są na tyle zaawansowane, by bohaterowie Fantastycznej czwórki i ich moce wydały się przekonywające trzem pokoleniom fanów.

"Kluczem do sukcesu był bez wątpienia postęp, jaki dokonał się w dziedzinie efektów specjalnych" - mówi producent Ralph Winter. - "Jeszcze kilka lat temu o realizacji filmu nie mogło być mowy. Techniki, których potrzebowaliśmy, stały się osiągalne dopiero teraz. Postępy w dziedzinie grafiki komputerowej, obrazów generowanych cyfrowo i technik pozwalających na wierne odwzorowanie rzeczywistości, jakie dokonały się w ciągu ostatnich dwóch lat, sprawiły, że zaczęliśmy poważnie myśleć o realizacji Fantastycznej czwórki. Zdaliśmy sobie sprawę, że możemy w przekonywający sposób zginać i rozciągać ludzkie ciało; łączyć prawdziwy ogień z elementami grafiki komputerowej, tak że Ludzka pochodnia wyda się widzom w pełni realny i stworzyć niewidzialną postać, którą widzowie i tak zobaczą. W tym czasie charakteryzacja specjalna rozwinęła się na tyle, że Stwora nie musieliśmy generować w całości komputerowo - mógł go zagrać żywy aktor. Gdy zdaliśmy sobie z tego sprawę, doszliśmy do wniosku, że nadszedł czas, by Fantastyczna czwórka zagościła na ekranach kin".

Do podobnego wniosku doszli reżyser Tim Story i producent Avi Arad, kierowały nimi jednak motywy znacznie wykraczające poza sferę techniki.

"To, co w latach 60-tych było dla Stana Lee i Jacka Kirby czystą fantazją, dziś stało się faktem" - mówi Arad. - "Lee i Kirby byli prawdziwymi 'imaginautami', operowali pojęciami takimi, jak prywatyzacja podróży kosmicznych i badania nad DNA na długo przed tym, zanim weszły one do potocznego języka. Dziś słyszymy i czytamy o nich każdego dnia".

Zdaniem reżysera Tima Story Fantastyczna czwórka przynosi ważny komentarz społeczno-polityczny w czasach upadku wartości rodzinnych, gwiazd reality TV i wszechobecnej obsesji sławy: "Fantastyczna czwórka to komiks najbliższy memu sercu, ukazuje bowiem prawdziwych ludzi, którzy pracują i żyją jak normalna rodzina. Nieważne, że mogą się wydać ekscentryczni, nieważne, że często sprzeczają się ze sobą - gdy ich życie przybiera dramatyczny obrót i z dnia na dzień stają się sławni, bezwzględnie trzymają się razem" - mówi. - "Największa różnica między Fantastyczną czwórką a innymi komiksami polega na tym, że nasi bohaterowie nie mają sekretnej tożsamości czy ukrytego alter ego. Gdy idą ulicą na Manhattanie, ludzie rozpoznają w nich Reeda Richardsa czy Mr. Fantastica. Johnny Storm jest doskonałym przykładem człowieka, który z dnia na dzień staje się idolem. Rozkoszuje się tym, że jako Ludzka pochodnia przyciąga uwagę wszystkich. Bohaterowie Fantastycznej czwórki są herosami dnia codziennego, których można spotkać na każdym kroku, a kogoś takiego wszyscy dziś potrzebujemy. Myślę, że ta 'przystępność' to jeden z powodów, dla których komiks od lat cieszy się tak wielką popularnością".

Ciężar tej "przystępności" wziął na swoje barki producent efektów specjalnych Kurt Williams, którego zadaniem było połączenie w spójną całość ujęć z udziałem aktorów z ponad 800 ujęciami z wykorzystaniem efektów specjalnych.

"Tim chciał, by bohaterowie w naturalny sposób wtapiali się w tło i łączyły ich prawdziwe więzi" - mówi Williams. - "Podczas gdy on i jego aktorzy odkrywali nowe wymiary postaci, my odkrywaliśmy nowe wymiary efektów specjalnych, dzięki którym powstał film utrzymany w przekonywającej, realistycznej konwencji. Dla każdej z postaci opracowaliśmy zestaw praw 'fizycznych'. Nie były to prawa naturalne, lecz związane z mocami, które nabywa każdy z bohaterów. Na przykład, Mr. Fantastic miał swój własny kodeks praw, które pozwalały wytłumaczyć, czemu jego ciało zgina się i rozciąga w ten a nie inny sposób. Nie chodziło tylko o skórę, bo w grę wchodziło także zginanie i rozciąganie mięśni i kości. Musieliśmy opracować efekty, które uczyniłyby jego postać przekonywającą w oczach widzów i nie odwracałyby ich uwagi od toczącej się akcji".

"Źródłem zabawy są w naszym filmie moce, których nabywają bohaterowie" - mówi Tim Story. - "Któż z nas nie zastanawiał się, co by było, gdyby stał się niewidzialny, umiał fruwać lub posiadł nadludzką siłę? Wszyscy jesteśmy w głębi ducha dziećmi, każdy więc może się z czymś takim identyfikować. Widzowie z zapartym tchem obserwować będą, jak nasi bohaterowie odkrywają swoje moce i uczą się wykorzystywać je w życiu codziennym, a w końcu także w walce dobra ze złem. Ludzie mówią, że pieniądz to potęga, ale w świecie Fantastycznej czwórki potęgą jest moc".

Autorzy komiksu, Stan Lee i Jack Kirby, wymyślili, napisali i zilustrowali moce Fantastycznej czwórki i jej zaciętego wroga, doktora Dooma, tak, by były one rozwinięciem indywidualnych cech poszczególnych postaci, i to zarówno herosów, jak i złoczyńców. Dzięki temu wydadzą się one widzom w pełni realistyczne.

"To bardzo ciekawy pomysł" - mówi Ioan Gruffudd (wymawia się: Yo-an Griffith), który wciela się w postać Reeda Richardsa/Mr. Fantastica, znakomitego naukowca i niekwestionowanego przywódcy grupy. - "Reed to pasjonat, dla którego praca jest wszystkim. Moc, której nabywa, można więc interpretować na kilka sposobów. Od zawsze wpatrzony jest w gwiazdy i sięga tam, gdzie wzrok nie sięga. 'Rozciąga' swą uwagę na zbyt wiele projektów i ma 'plastyczną' naturę - jest podatny na sugestie, co nie pozostaje bez wpływu na relację łączące go z innymi, a zwłaszcza z Sue, którą uważa za niedostępną".

Gruffudd, który przed rozpoczęciem zdjęć nie zetknął się z komiksem, przyznaje, iż wątpił w to, że filmowcom uda się ukazać na ekranie niezwykłą moc Reeda, który potrafi przyjąć dowolny kształt.

"Spodobało mi się to, że Reed Richards jest bardzo inteligentny, szczery, czarujący i zdolny do heroicznych czynów" - mówi Ioan Gruffudd. - "Obawiałem się jednak, że jego niezwykłe zdolności wydadzą się widzom nieprzekonywające, nawet w konwencji komiksowej. Tim zapewnił mnie jednak, że przy dzisiejszym stopniu zaawansowania technik filmowych osiągniemy zamierzony efekt. Tim wyjaśnił mi, że moc, której nabył Reed, uczyni go bardzo silnym, męskim i muskularnym. Usłyszymy z ekranu, jak rozciąga się nie tylko jego skóra, lecz także mięśnie i kości, a podczas rozciągania Reed będzie czuć ból. To moc, za którą trzeba zapłacić pewną cenę".

Rolę matki pełni w grupie Sue Storm/Niewidzialna kobieta, w którą wciela się Jessica Alba. "To ona spaja rodzinę" - mówi aktorka. Przejawy mocy, których nabyła - niewidzialność i zdolność emitowania potężnych pól siłowych - są odzwierciedleniem jej instynktu macierzyńskiego.

"Sue jest naukowcem" - mówi Alba. - "Szuka swego miejsca w świecie zdominowanym przez mężczyzn. Jej relacje z innymi, z Victorem, Reedem i jej bratem Johnnym, sugerują, że marzy o tym, by ją usłyszano i dostrzeżono. Chce, by jej bliscy traktowali ją jak równą sobie. Chce, liczono się z jej zdaniem, nie pomijano jej, ani nie lekceważono. Często wydaje jej się, że niewiele by się zmieniło, gdyby była niewidzialna, a więc jej niezwykła moc wypływa ze stanu emocjonalnego, w którym znajduje się w danej chwili. Podobnie jak wszyscy pozostali bohaterowie Sue powoli odkrywa swe moce i przekonuje się, że wynikają one z takich a nie innych cech jej osobowości. Gdy jest smutna, staje się niewidzialna, a gdy jest zła, emituje pole siłowe. Kiedy toczy walkę z doktorem Doomem, jest dużo silniejsza, bardziej pewna siebie i mniej ostrożna, niż przed wypadkiem na stacji kosmicznej".

Stan Lee tak mówi o intencjach, które kierowały nim przy powoływaniu do życia Sue Storm: "Nie chciałem, by Sue była typową bohaterką komiksów - dziewczyną, która woła o pomoc. Zależało mi, aby była pełnoprawnym członkiem grupy, wyposażyłem ją więc w dwie nadludzkie moce. Wielu czytelników uważa, że dzięki nim jest najpotężniejsza z całej grupy".

"Niewidzialność to bardzo trudny efekt do uzyskania" - mówi Kurt Williams. - "Timowi zależało na wyrazistych kreacjach aktorskich, postanowiliśmy więc, że Jessica Alba zachowa niektóre ze swoich cech nawet wtedy, gdy stanie się niewidzialna. Dzięki elementom takim, jak kształt ust, oczy czy włosy widzowie zdawać sobie będą sprawę z jej obecności, nawet jeśli nie będą jej widzieć. To bardzo eteryczne efekty, podkreślające eteryczny urok, który Jessica wniosła do swej roli".

"Proces stawania się 'niewidzialnym' był bardzo ciekawy i dużo bardziej skomplikowany, niż można się było tego spodziewać" - mówi Jessica Alba. - "Każdą scenę musiałam kręcić dwa razy. Dziwnie się czułam odtwarzając po wielokroć te same emocje w zależności od tego, czy obok mnie znajdował się inny aktor, czy też nie".

część 1 - część 2

opracowano na podstawie materiałów prasowych dystrybutora filmu


blog comments powered by Disqus