Cisza, która zabija
Milczenie Lorny Luca i Jean-Pierra Dardenne trzeba zliczyć do filmów wybitnych i niepokojących pozorną pustką. Poprzez subtelną grę emocji i wewnętrzną przemianę głównej bohaterki, reżyserski duet pokazuje nam problem nielegalnych imigrantów w skali mikro.
Lorna, uciekinierka z Kosowa musi radzić sobie sama. Nadziei poszukuje w bezpiecznych objęciach Unii Europejskiej – krainie, wydawałoby się, wolnej od sprzeczności i konfliktów. Jej marzeniem jest otworzyć z narzeczonym restaurację. Niestety, aby móc ułożyć sobie życie potrzebuje dwóch rzeczy: pieniędzy i dowodu osobistego. Żeby je zdobyć, a co za tym idzie, stać się wzorową Europejką z krwi i kości musi, się dopuścić niegodziwości na mężu-narkomanie, którego poślubiła właśnie w tym celu. Dopuścić niegodziwości, lub, innymi słowy, przemilczeć jego zabójstwo.
Dokąd mąż bierze i całkowicie zezwierzęcony odbija się od ścian, Albance udaje się normalnie funkcjonować; zdecydowanym ruchem przekręca drzwi sypialni na klucz i wszystko wydaje się być załatwione. Niestety gdy odkrywa w brudnym, chudym Claudym ludzką istotę, a on próbuje dla niej zerwać z nałogiem, sprawy przybierają wyższy wymiar zapętlenia. Lorna staje się nagle komuś bardzo potrzebna. Jej osobisty dramat zaczyna biec linią równoległą do dramatu męża-narkomana. Cała jej wewnętrzna szamotanina zdaje się przebiegać nadzwyczaj spokojnie, aż w pewnym momencie, niezauważalnymi kroczkami małych ustępstw wiedzie wprost do porzucenia raz powziętego planu.
Okazuje się wówczas, że chociaż można milczeć, nie da się zamknąć oczu i zatkać uszu. W bohaterce, która wydaje się bezwolna, nieco apatyczna dojrzewają coraz silniejsze uczucia. Reżyserzy wcale nie pomagają nam w zrozumieniu tego procesu – kamera skrupulatnie pokazuje nam jak Lorna pracuje, dokądś biegnie, albo wrzuca coś do torebki, ale wyraźnie skąpi bliższych ujęć, które pozwoliłyby ją bliżej poznać. Taka też pozostaje niemalże do końca filmu – nieprzenikniona, obca, gładka i chłodna.
Pojedyncza, nie do końca łatwa w odbiorze historia posłużyła za pokazanie szerszego problemu podziemia mafijno–matrymonialnego. W tym skupisku ludzi wyjętych spod prawa, często bez obywatelstwa i tożsamości nawet instytucje życia społecznego służą zdobywaniu osobistych celów. Opowieść o kobiecie, która postanowiła się zbuntować, toczy się jednak po cichu, bez krzyków i pretensji – zwroty akcji przemykają się niezauważalnie, bohaterowie nie mówią widzowi więcej, niż mają w zdawkowy sposób do powiedzenia sobie nawzajem. Lorna jako żywe uosobienie tajemnicy nie przestaje ani na moment intrygować, stawiać ważnych pytań o sedno i istotę zła, a robi to w sposób dyskretny i nienachalny.
Sklep
Forum










