"Logan" - dyskusja na temat filmu

Old Man Logan…

Najnowsza odsłona przygód Wolverine’a to podobno jedna z najlepszych ekranizacji komiksów ostatnich lat, a przede wszystkim ostatni występ Hugh Jackmana jako Rosomaka, dlatego Korni i Mateusz postanowili nieco bliżej przyjrzeć się Loganowi.

Mateusz: Filmowa seria przygód Wolverine’a to nieudany X-Men Geneza: Wolverine i co najwyżej przeciętny Wolverine, dlatego z olbrzymim dystansem podchodziłem do Logana, który w początkowej fazie produkcji przypominał mi powszechnie uwielbianego Deadpoola. James Mangold postawił jednak na całkowitą bezkompromisowość, tworząc szalenie brutalną i mroczną historię pozbawioną niepotrzebnych żartów, które w niewielkim stopniu wpływały na rozwój fabuły. To wszystko sprawia, że kultowy Rosamak i jego fani doczekali się ambitnego kina rozrywkowego. A czy Tobie przypadł do gustu poważniejszy ton produkcji?

Korni: Po pierwsze muszę przyznać Ci rację – filmy z Wolverinem były przeciętne. Dopiero ostatnia scena najnowszej części X-menów dała mi nadzieję, że w końcu potencjał drzemiący w odtwórcy postaci Logana, czyli w Hugh Jackmanie, zostanie w pełni wykorzystany. I rzeczywiście, nie zawiodłam się. Dostajemy bohatera z krwi i kości, pełnego rozterek, bólu i smutku. Po drugie, właśnie ten poważniejszy klimat, o którym wspomniałeś spowodował, że Logan wybija się na tle pozostałych komiksowych adaptacji. W końcu scenariusz pochyla się nad bohaterem i dostajemy emocjonalną, mroczną historię.

Mateusz: Skoro rozmawiamy o fabule obrazu, to chciałem zwrócić uwagę na fantastycznie napisane postacie – niejednoznaczne, rozbite życiowo i stopniowo staczające się na samo dno. Żaden z bohaterów nie jest czysty jak łza, każdy ma natomiast wyrzuty sumienia (często tłumione poprzez alkohol i prochy), a także krew niewinnych na rękach. Laura (Dafne Keen), ścigana przez Pierce’a mutantka, jest dla Wolverine’a i Xaviera nadzieją na lepsze jutro, możliwością odkupienia win oraz godnego pożegnania się ze światem. Każdą scenę kradnie jednak Profesor X jako zdziecinniały staruszek, stanowiący zbyt duże zagrożenia dla społeczeństwa.

Korni, zastanawia mnie, co sądzisz o przedstawieniu starzejącego się Logana, jego przemianie duchowej i relacji z Charlesem? Uważam, że Wolverine traktował Profesora jak ojca, pomimo tego, że był od niego około 60 lat starszy.

Korni: Film nieustannie balansuje między życiem a śmiercią, a starzejący się Logan wydaje się być tylko pretekstem do ukazania upadku uniwersum. Mamy rok 2029, wspaniałe czasy mutantów odeszły w zapomnienie, a bohaterowie są ucieleśnieniem klęski ich świata. Nie tylko słabnący na naszych oczach Wolverine sprawia, że czujemy ścisk w gardle. Ciężko schorowany Charles także budzi nasze głębokie współczucie. Patrzymy na koniec wielkich mutantów i to z przeświadczeniem, że już nic nie można w tej sytuacji zrobić. Przeczuwamy, że film nie zakończy się happy endem, a poczucie pustki narasta w widzach z każdą kolejną sceną. Choć pojawienie się dziewczynki Laury przerywa nam ten smutny obraz, to nadal pozostajemy w klimacie westernu udanie zmiksowanego z egzystencjalnym dramatem. W obliczu takiej rzeczywistości zmiana, która zaszła w Loganie, jest więc całkowicie naturalna. Kto bowiem miałby jeszcze siłę walczyć, kiedy ciało i umysł odmawiają posłuszeństwa?

Ty zwróciłeś uwagę na relację Logana i Charlesa, jako ojca i syna, a mnie szczególnie ujęła więź ojciec-córka, czyli Logana i Laury. W tym całym postapokaliptycznym świecie odnajdujemy wartości rodzinne. To ciekawe, jak reżyser zgrabnie wplótł w film wątki familijne, skupiając naszą uwagę również na kwestii trudnych relacji i miłości rodzicielskiej, która wcale nie musi być bezwarunkowa.

Mateusz: Przyznam, że oczekiwałem smutnego finału, bo happy end całkowicie zepsułby klimat oraz wymowę obrazu. Relacja Rosomaka i Laury przypomina mi emocjonalne przywiązanie protagonistów z Leona zawodowca, w którym tytułowy bohaterrównież walczył o przyszłość obcego sobie dziecka. Zauważyłaś podobieństwo wątków i rozwiązań fabularnych pomiędzy tymi produkcjami? Trochę rozczarowały mnie ostatnie sceny filmu, czyli pożegnanie Logana z Laurą, całkowicie nieprzystające do koncepcji całości. Wszystko to było zbyt płaczliwe i niezbyt dobrze umocowane w scenariuszu, ale może przesadzam?

Nie zapominajmy, że Logan to przede wszystkim pożegnanie Hugh Jackmana z rolą Wolverine’a. Wydaje mi się, że wreszcie otrzymał do dyspozycji scenariusz, który umożliwił mu pewne pogłębienie postaci, dzięki czemu stała się ona czymś więcej niż tylko wyalienowanym mordercą z ostrymi pazurami. Wspomniałaś już wcześniej, że nie zawiodłaś się na roli Jackmana. Dodałbym jeszcze, że gwiazdor swoją świetną kreacją udowodnił, że Wolverine to mimo wszystko nieco nostalgiczna i emocjonalna postać z krwi i kości, nękana wyrzutami sumienia i poczuciem straty. Szkoda, że mogliśmy poznać właśnie takiego Rosomaka dopiero teraz. Zastanawia mnie jednak, co twórcy zrobią po odejściu Jackmana? Logiczne wydaje się recastingowanie i obsadzenie w roli Wolverine’a np. Toma Hardy’ego (faworyta fanów), który nieco przypomina komiksowy pierwowzór bohatera. Masz jakiegoś swojego faworyta? A może uważasz, że FOX pójdzie w zupełnie innym kierunku?

Korni: Z jednej strony możemy żałować, że taki Logan nie objawił się wcześniej, a z drugiej czujemy, że ten film jest prawdziwą perełką wśród fantastycznych produkcji. Trzeba podkreślić, że w końcu mamy świetny scenariusz, który nie opiera się tylko na efektownych scenach akcji, ale także daje nam ciekawie poprowadzoną historię. Najlepszą opcją byłoby zakończenie historii Wolverine’a na tej odsłonie, ale niestety obawiam się, że producenci nie odpuszczą sobie takiej żyły złota. Po tym seansie nie widzę godnego następcy do roli Rosomaka...

Mateusz: Jest takie powiedzenie, że prawdziwego mężczyznę poznaje się po tym jak kończy, a nie jak zaczyna, dlatego może warto było czekać na tak dobrą kreację Jackmana i film o Loganie, a co za tym idzie, pozwolić aktorowi odejść w chwale? Wolverine to jeden z najpopularniejszych komiksowych bohaterów, dlatego spodziewam się jednak recastingowania, tym bardziej, że fandom opowiada się za zmianami.

Powoli zbliżamy się do podsumowania naszej dyskusji, dlatego w kilku zdaniach postarajmy się ocenić Logana. Obraz Jamesa Mangolda to fantastyczny miks ambitnego blockbustera z westernem, dramatem i kinem drogi. To również jedna z najodważniejszych i najciekawszych ekranizacji komiksów ostatnich lat (trochę przypomina Mrocznego rycerza). Produkcja swoją brutalnością, charakterystyczną stylistyką, świetnie napisanymi postaciami oraz poważnym tonem będzie jeszcze długo stanowić wzór do naśladowania dla kolejnych filmowców.

Korni: Podpisuje się pod Twoim podsumowaniem obiema rękami. Dodam jeszcze tylko, że to nie tylko jeden z lepszych filmów o superbohaterach, ale przede wszystkim po prostu mocne kino o samotności. Do tego udana ścieżka dźwiękowa i wiele symbolicznych odniesień do klasycznego westernu – to po prostu trzeba zobaczyć!

Korekta: Aleksandra Wierzbińska


blog comments powered by Disqus