"Zwierzęta nocy" - recenzja filmu

Co artystom w głowie siedzi

zwierzęta nocy tom ford plakatNa ten film czekało wielu fanów Toma Forda, uznanego projektanta mody i reżysera melancholijnego, przejmującego Samotnego mężczyzny z 2009 roku. Siedmioletnia przerwa nie poszła na marne. Ford rozwija swoje skrzydła i powraca, snując ponure rozważania na temat cynicznego artystycznego światka Los Angeles w swoim brutalnym filmie noir. Wszystko w sennej atmosferze ekskluzywnego arthouse’u – wrażenia gwarantowane.

Susan osiągnęła w życiu ogromny sukces. Mieszka w bogatej rezydencji, prowadzi galerię sztuki, ma przystojnego męża i poukładane życie. Gdy pewnego dnia były maż Edward wysyła jej manuskrypt swojej najnowszej powieści, Susan zaczynają dręczyć wspomnienia z przeszłości i poczucie winy. Zagłębia się wiec w powieść zatytułowaną Zwierzęta nocy, która zaskakuje ją swoją pełną przemocy i krwi historią…

nocturnal animals recenzja

Film wydaje się ciężki od symbolizmu i subtelnych niedopowiedzeń, które pozwalają starannie studiować każdą scenę jako części układanki. Główną, najbardziej wymowną barwą jest czerwień. Krew w fikcyjnej powieści Edwarda to także jątrzące się, wewnętrzne rany, od których cierpi Susan. Jej wspaniała garderoba i przepych, którym się otacza pełne są jednak zimnych, stalowych barw i swoistej pustki. Jej życie pozbawione jest życia i piękna. Ford prezentuje niejako swoje własne stanowisko na temat świata artystycznego, który dobrze poznał, a jest to stanowisko krytyczne, mówiące jasno o cynicznych bogaczach puszących się jak pawie na wystawnych przyjęciach i wystawach. Szokujące rozpoczęcie filmu tańczącymi, otyłymi kobietami prowokuje do zastanowienia się nad kwestiami kultury czy współczesnymi dyskusjami na temat treści dzisiejszej sztuki – interpretacji może być wiele.

Problem tkwi w tym, że Ford nieświadomie ocenia też trochę samego siebie. Żaden z niego Jack Kerouac – krytykuje swój świat, ale też nie ma zamiaru się od niego odwrócić. Mimo to jego przemyślenia oraz motywy konfliktu pokoleń (relacja Susan i jej matki – w tej roli powalająca w czasie zaledwie dziesięciu minut na ekranie Laura Linney) i powtarzania błędów swoich rodziców, a także artystycznych zmagań i rozliczania się ze słabościami za pomocą własnej twórczości (krwawa zemsta w powieści Edwarda mówi sama za siebie) są przedstawione za pomocą tajemniczej, dusznej wręcz atmosfery onirycznego filmu noir ze znakomitą scenografią. Ford pedantycznie podchodzi do każdego szczegółu na planie, jego wrażliwość na otoczenie owocuje znakomitym wystrojem wnętrz, scenografią w wykonaniu Meg Everist, zdjęciami Seamusa McGarveya oraz kostiumami rodem z modowych wybiegów.

zwierzęta nocy amy adams recenzja

Obsada pod kierownictwem Forda lśni tak, jak zachwyca wygląd samego filmu. Amy Adams jest królową Zwierząt nocy, jej subtelna mimika i głębia emocjonalna absolutnie hipnotyzuje tym bardziej, że kamera często spogląda na jej twarz w zbliżeniu. Wysoką klasę aktorską prezentuje także Jake Gyllenhaal grający podwójne role Edwarda i głównego bohatera jego powieści, Tony’ego – w każdą angażuje się z niebywałą dojrzałością i oddaniem dla swoich postaci. Nie zapominajmy również o znakomitych drugoplanowych bohaterach granych przez Michaela Shannona (to zbrodnia, że ten pan nie zdobył jeszcze Oscara) i Aarona Taylora-Johnsona (który z każdą rolą wydaje się coraz lepszy), a także o drobnych, ale pamiętnych role Andrei Riseborough i Michaela Sheena.

Ford rozwija się jako reżyser. Zwierzęta nocy to obraz ambitny i wymagający większego kunsztu filmowego, do którego artysta ma rzeczywiście talent i możliwości. Zastosowana przez niego tak zwana kompozycja szkatułkowa, czyli opowieść w opowieści, została zręcznie poprowadzona, choć nie obyło się bez kilku potknięć. Flashbacki z życia Susan i historia z powieści Edwarda okazują się tak skuteczne pod względem przekazywanych treści i emocji, że cierpią na tym ujęcia z teraźniejszości głównej bohaterki, która najczęściej leży w łóżku albo zamyślona patrzy w okno. W dodatku jej reakcje wydają się czasem mało wiarygodne (szczególnie scena z połączonymi oddechami Susan i Tony’ego, co dało karykaturalny efekt).

zwierzęta nocy recenzja michael shannon

Dużym plusem jest zmysłowa, paranoiczna nieco muzyka Abla Korzeniowskiego rodem z psychodelicznego horroru. Wszystko to czyni ze Zwierząt nocy artystyczne wyzwanie, któremu reżyser z powodzeniem wyszedł naprzeciw.

Choć Samotny mężczyzna zebrał mnóstwo nagród i pochwał, to właśnie Zwierzęta nocy stanowią znaczący punkt w karierze filmowej Toma Forda. Jest to o wiele ambitniejsze dzieło pod względem tematyki i technik narracyjnych. Mimo swoich wad to kino szalenie stylowe, kuszące i mocne.

Korekta: Aleksandra Wierzbińska


blog comments powered by Disqus