Mikrokosmos w czterech ścianach – recenzja filmu „Pokój”

Autor: osti

Emocje po oscarowej gali już opadły, czas więc nadrobić filmowe zaległości. Czy Brie Larson faktycznie była najlepszą aktorką minionego roku?

Widz, decydując się na seans jakiegoś filmu, zazwyczaj ma wobec niego konkretne oczekiwania. Nasze wyobrażenie budowane jest poprzez liczne zapowiedzi, zarys fabuły, opinie innych czy zwyczajnie obsadę i/lub reżysera odpowiedzialnego za dany obraz. W przypadku Pokoju nie ma znaczenia, ile widz wie na temat filmu. Dla każdego okaże się on sporą niespodzianką i prawdziwie emocjonalną huśtawką.

Nastolatka zostaje uprowadzona przez zwyrodniałego typa i latami przetrzymywana przez niego w ogrodowej szopie. W wyniku niemalże codziennych gwałtów, Joy rodzi syna, którego próbuje wychować w świecie bez okien i drzwi. Chłopiec nie zdaje sobie sprawy z istnienia czegokolwiek poza tytułowym pokojem – wszystko, czego nie może dotknąć ani doświadczyć, traktuje jako magię lub kosmos. Sytuacja zaczyna się zmieniać po 5 urodzinach Jacka, kiedy to matka zaczyna tłumaczyć mu brutalną prawdę i wdraża go w plan ucieczki z więzienia.

Większość filmów traktujących o traumatycznych wydarzeniach skończyłaby się w momencie udanej ucieczki z niewoli. Każdy szanujący się thriller na chwilę przed napisami końcowymi pokazałby padającą sobie w objęcia rodzinę. Joy uwolniła się razem z synkiem, po latach rozłąki wraca do rodziców i wszyscy żyją długo i szczęśliwie. Ale nie tutaj.

Można pokusić się o stwierdzenie, że prawdziwy koszmar zaczyna się dopiero wtedy, kiedy bohaterowie dostaną się na wolność. Joy nie wie, czy da się w ogóle nadrobić stracone lata, a Jack musi nauczyć się żyć w zupełnie nowym świecie, pełnym ludzi i przestrzeni. W tych warunkach poradzić sobie mogą tylko w ten sam sposób, co do tej pory – razem. Na to rozwiązanie nie wpadną jednak od razu…

Historia opowiedziana przez Pokój jest po prostu przerażająca. Ekstremalne przeżycia bohaterów pokazane są tutaj bardzo dosadnie, a twórcy na chłodno analizują to, co ich spotyka. Trudno wyobrazić sobie uczucia, jakie mogły targać Jackiem i Joy, więc w wielu sytuacjach trzeba wręcz na siłę wykrzesać z siebie jakąś empatię. Zaskakująca jest jednak ilość ciepła, jakie niesie ze sobą produkcja. Horror, w którym żyją bohaterowie, stanowi tylko tło – esencją filmu jest relacja między matką i synem, bezgraniczna miłość połączona z nadzieją na lepsze jutro. Stanowią one paliwo zarówno dla bohaterów, jak i widzów.

Kluczową osobą w tym dramacie pozostaje Joy, grana przez Brie Larson, która zasłużenie wyróżniona została Oscarem za najlepszą rolę kobiecą. Jednak historię poznajemy z perspektywy jej nieznającego świata poza pokojem dziecka. W Jacka wcielił się 10 letni Jacob Tremblay, który stworzył całkiem wiarygodną, zmieniającą się i dojrzewającą postać.

Pokój robi duże wrażenie nie tylko dzięki silnym emocjom, które wzbudza. Strona techniczna produkcji również stoi na najwyższym poziomie. Umiejętnie wykonane zdjęcia i montaż potęgują wrażenie zamknięcia w początkowych etapach filmu, by później uwypuklić ogrom świata zewnętrznego.

Pokój jest w mojej opinii filmem prawie niemożliwym do oceny. Ciężko przecież postawić wysoką notę i zachęcać czytelników, aby obejrzeli obraz o relacji matki i dziecka, przebywających w niewoli u jakiegoś psychopaty. Jednak niska ocena też nie wchodzi w grę – film jest doskonale zrealizowany od strony technicznej oraz wzbudza w widzach silne emocje, a o to przecież w kinie chodzi. Chyba nikt nie ma, moim zdaniem, prawa, aby w ogóle oceniać taką historię i jej bohaterów. Pokój zwyczajnie należy zobaczyć, gdyż nikogo nie pozostawi obojętnym i każdemu każe zastanowić się nad tym, co naprawdę jest w życiu ważne. Weźmy jednak pod uwagę, że może nie być to przeżycie przyjemne. Sam wystawiam mocne 9.

Korekta: Joanna Biernacik


blog comments powered by Disqus