"Sing" - recenzja filmu

Autor: osti

Śpiewać każdy może?  

Twórcy większości animacji starają balansować na krawędzi – współczesna „baja” musi podobać się i dużym, i małym. Ekipa Illumination Entertainment zwykle na pierwszym miejscu stawiała potrzeby dzieciaków, ale np. Minionkami udało się im trafić w dziesiątkę. Czy z Sing jest podobnie?

Produkcja bez wątpienia trafi w gusta bardzo szerokiego grona odbiorców – jednak tym razem da się usłyszeć tutaj kilka fałszywych dźwięków. Przede wszystkim nowa animacja Illumination bardzo mocno stara się naśladować Zwierzogród, który skradł serca widzów, zgarnął Złotego Globa i dość pewnie zmierza w stronę Oscara. Podobieństwa są na tyle widoczne, że niezorientowany odbiorca mógłby pomyśleć, że ma do czynienia z kontynuacją... Przypadek?

Lekki brak oryginalności da się wyczuć również prześwietlając bohaterów produkcji. Podobnie jak w Sekretnym życiu zwierząt domowych, przez ekran przewija się cała plejada barwnych postaci. Żadnej jednak nie poświęcono dość czasu i uwagi, aby mogła na stałe zapisać się w pamięci widza. Twórcy takich hitów jak Shrek, Madagaskar czy Kraina lodu wiedzą dokładnie, o co chodzi. Autorom Sing nie do końca udała się sztuka kreowania ekranowych bohaterów.

Wpadli oni jednak na pomysł, dzięki któremu nowa animacja mogła się całkiem nieźle sprzedać. Chodzi oczywiście o tytułowy śpiew. Głównym bohaterem jest miś koala – Buster Moon – który chce przyciągnąć widzów do swojego teatru, organizując w nim konkurs piosenki. Ilość kultowych utworów, często w bardzo zabawnych aranżacjach, niemalże przytłacza i stanowi smakowity kąsek dla każdego fana muzyki.

Patrząc na napisy końcowe, było mi trochę żal, że będę musiał poczekać na wydanie DVD/Blu-ray, żeby usłyszeć oryginalne głosy postaci. Nie zrozumcie mnie źle – polski dubbing Sing jest naprawdę świetny. Marcin Dorociński po brawurowej roli w Call of Duty: Infinite Warfare zalicza kolejny rewelacyjny występ, ale w wersji angielskiej udział wzięli m.in. Matthew McConaughey, Scarlett Johansson, Taron Egerton, Reese Witherspoon i Seth MacFarlane... Po prostu obłędna obsada!

Pewną namiastkę ich umiejętności możemy poznać w czasie muzycznych występów. Autorzy polskiego dubbingu podjęli bowiem bardzo odważną decyzję o tym, aby prawie wszystkie piosenki pozostały w wersji angielskiej. Takie rozwiązanie ma jednak sporo minusów. Przede wszystkim odbiera możliwość pełnego rozumienia filmu przez widzów nie znających mowy Szekspira. Niszczy też nieco spójność świata przedstawionego na ekranie.

Narzekam i narzekam, ale to nie tak, że Sing jest kiepskim filmem. Twórcy dają nam bardzo wiele okazji do śmiechu, a historia – choć prosta – potrafi autentycznie wzruszyć. Bohaterowie, mimo iż ledwie naszkicowani, są bardzo sympatyczni i łatwo się z nimi utożsamia. To wszystko, plus świetna ścieżka dźwiękowa, daje nam przepis na idealne rodzinne popołudnie. 

Korekta: Aleksandra Wierzbińska


blog comments powered by Disqus