"The Circle. Krąg" - recenzja filmu

Autor: Korni

Hermiona vs współczesna technologia

The Cricle recenzja

O zagrożeniach jakie niesie globalizacja i rozwój technologii powstał już niejeden kinowy obraz. James Ponsoldt nie dokonał więc swoim filmem żadnego odkrycia. Nie wykazał się także oryginalnością, tym bardziej że produkcję oparł na książce autorstwa Dave’a Eggersa. Co gorsza, nie udało mu się wykrzesać z tego aktualnego i bliskiego nam tematu choćby najmniejszego napięcia.

Mae (Emma Watson) właśnie spełniła swoje największe marzenie - dostała pracę w wyjątkowej firmie, jaką jest The Circle. Z początku jest lekko oszołomiona i zdystansowana wobec nowego środowiska, z czasem jednak angażuje się w towarzyskie spotkania pracowników czy zawodową rywalizację. Tworząc profile społecznościowe w sieci The Circle wspiera zasadę przyświecającą Bailey’owi, CEO firmy (Tom Hanks): „sharing is caring” (dzielenie się to troska). W myśl tego górnolotnie brzmiącego motta Mae postanawia zostać testerem nowego „dziecka” korporacji - aplikacji, która umożliwia śledzenie każdego ruchu użytkownika i rejestracji całego jego dnia. Dziewczyna staje się maskotką firmy, międzynarodową celebrytką i szybko zmienia swój sceptyczny stosunek do dołączenia w krąg zaufania firmy The Circle.

Krąg recenzja

Postać Mae, którą odgrywa Emma Watson, jest pełna sprzeczności. Z jednej strony wyznaje wartości rodzinne, dba o przyjaźnie i jest wyjątkowo ambitna, a z drugiej łatwo porzuca te wzorce na rzecz trywialnego stylu życia osób zatrudnionych w korporacji. Zupełnie jak chorągiewka - raz słucha pojawiającego się niczym duch kolegi z pracy, który próbuje przemówić jej do rozsądku i wytłumaczyć, że The Circle nie jest taką wspaniałą instytucją, aby zaraz potem (pod wpływem jednej rozmowy z zarządem) wygłosić opiewającą mowę na temat firmy przed tłumem gapiów. Trudno więc nadążyć za główną bohaterką i śledzić jej zmieniające się w zaskakującym tempie losy. Aktorsko Emma Watson wypadła najlepiej jako zatroskana córka, dobra koleżanka i pracoholiczka, czyli dokładnie w takiej roli, w jakiej sprawdziła się w ciągu dziesięciu lat grania w cyklu o Harrym Potterze. W scenach dramatycznych i wymagających mina smutnej dziewczynki niestety nie zdaje egzaminu. Warstwy aktorskiej filmu nie ratuje Tom Hanks. Jako lider firmy, kreowany na wzór Steve’a Jobsa, jego umiejętności zostały wykorzystane minimalnie i sprowadziły się tylko do motywacyjnych przemówień. Tym samym potencjał czarnego charakteru został całkowicie zmarnowany. Film ciągnie jedynie John Boyega, który pojawia się co kilkadziesiąt minut produkcji, jako postać wcześniej już wspomnianego kolegi reprezentującego wyrzuty sumienia Mae. Każde jego wejście niesie ze sobą odrobinę poruszenia, czego brakuje nawet w dramatycznych zwrotach akcji, którymi twórcy próbowali wywołać u widza konsternacje i  zastanowienie nad słusznością kierunku rozwoju technologii.

Circle recenzja

W The Circle. Krąg twórcy spoglądają w szklaną kulę - starają się nam pokazać, co może się wydarzyć , jeśli nadal będziemy brnąć w upowszechnianie naszej codzienności w sieci. W stworzonej przez nich wizji pojęcie prywatności przestaje po prostu istnieć, sekrety są kłamstwami, a złotym środkiem jest całkowita transparentność. Pomysłodawcy próbują pokazać plusy takiego stanu rzeczy, znaleźć pozytywne aspekty dla społeczności, jednocześnie ukazując zagrożenia takiej sytuacji. Nie jesteśmy w stanie określić jaki cel im przyświeca i czemu ma służyć ta produkcja - potępieniu czy raczej rozgrzeszeniu technologicznej ewolucji? Nie znajdujemy w niej żadnych wniosków, a mnogość dość dziwnych internetowych rozwiązań i pomysłów - naiwnych i zarazem absurdalnych - tworzy kiczowatą historię. Dodajmy do tego przerysowany obraz kultowości korporacyjnej oraz jej wyznawców – i mamy satyrę na XXI wiek.

O The Circle. Krąg można napisać sporo, bo niestety jest to jeden z gorszych filmów tego roku. Karykaturalne przedstawienie pracy w wielkim przedsiębiorstwie, próba nieudanego potępienia stawiania dobra ogółu nad dobrem jednostki, łopatologiczne i miałkie podejście do tematu hejtu w Internecie czy inwigilacji w sieci - to zaledwie kilka z wielu przewinień, które popełniono przy tej produkcji. Brak logicznej narracji i byle jakie pozlepianie motywów stworzyło niespójny i beznamiętny obraz, który nawet wątkiem ciężkiej choroby, a nawet śmierci nie jest w stanie wywołać u widza choćby cienia emocji. 

Korekta: Marta Kononienko


blog comments powered by Disqus