"Klątwa Śpiącej Królewny" - recenzja filmu

Klątwa Śpiącej Królewny

Groteskowa bajka dla dorosłych

Klątwa Śpiącej Królewny zainspirowana została komiksem o tym samym tytule. Jednakże Pearry R. Teo postanowił ubrać ją w o wiele bardziej mroczne, gotyckie szaty, a to wszystko w klimacie baśni braci Grimm dla dorosłych. Dodatkowo mamy tutaj mnóstwo magii, mistycyzmu i fantasy. Bardziej niż horror, film ten momentami przypomina fantastyczną, mroczną opowieść. Niemniej jednak nie można odmówić mu elementów typowych dla filmów grozy, takich jak nawiedzony dom, niezidentyfikowane potwory czy też niewyjaśnione morderstwa.

Thomas dostaje w spadku od nieznajomego wujka tajemniczą posiadłość, a razem z nią klątwę, która w jego rodzinie przekazywana jest z pokolenia na pokolenie. Niczego niespodziewający się mężczyzna wyrusza by zaznajomić się z domem. W tym samym czasie jego koszmary o pięknej śpiącej nieznajomej przybierają na sile. Thomas nie zdaje sobie sprawy z tego, że zamiast w nie brnąć, powinien bardziej się ich wystrzegać. Gdy trafia na miejsce, przekonuje się, że posiadłość jest mroczna i wypełniona dziwnymi manekinami, a okoliczni mieszkańcy nie mają o niej zbyt dobrego zdania. Na przestrzeni lat w niewytłumaczalny sposób zaginęło w niej bez śladku kilkadziesiąt osób.

Sam motyw śpiącej królewny zaczerpnięty jest z dobrze nam wszystkim znanych baśni braci Grimm. Jednakże wersja królewny, którą tutaj dostajemy jest mocno podrasowana. Jest to gotycka piękność, pełna tajemnicy, niepokoju i mroku. Dom, który odziedziczył Thomas jest jej twierdzą, jak się szybko okazuję, nawiedzoną. Strzegą ją niepokojące manekiny, poruszające się poza granicami wzroku. Pełno w nich zjaw, mechanizmów działających tylko pod wpływem krwi Thomasa, jest też sekretna księga zapisana nieznanym językiem. Czy właśnie ona okaże się kluczem do zdjęcia ciążącej na mężczyźnie klątwy? W raz z bohaterem na poszukiwanie odpowiedzi na to pytanie wyrusza pewna blondynka i stary badacz zjawisk paranormalnych.

Klątwa Śpiącej Królewny Fest Makabra recenzja

Konwencja filmu jest bardzo ciekawie zobrazowana. Zdjęcia mają swój klimat, a opuszczona posiadłość wypełniona dużą ilością rekwizytów jest naprawdę upiorna. Do tego manekiny – nie wiadomo czy żywe, czy martwe. Charakteryzacja głównej makabrycznej strażniczki śpiącej królewny jest wykonana na najwyższym poziomie. Zdecydowanie jest się czego bać. Sami aktorzy grają bardzo przekonywująco, choć momentami główny bohater ze swoimi urojeniami nie do końca jest prawdziwy. Postacie ogląda się bardzo przyjemnie.

Jedynym zarzutem dla tej produkcji może być zakończenie. Po za tym, że finału można się łatwo domyślić, ma się wrażenie, że nastąpił on za szybko, że film jest ucięty w miejscu, w którym tak naprawdę powinna zacząć się najlepsza zabawa. Trudno powiedzieć czy jest to specjalny zabieg, a twórcy zostawili sobie otwartą furtkę na kontynuację, czy wynika to z braku pomysłu na podsumowanie tej historii, co poskutkowało nagłym zakończeniem. Zdecydowanie przy końcu czuje się niedosyt i chęć zagłębienia się w dalszą część tej opowieści.

Korekta: Damian "Nox" Lesicki

Gildia Filmu recenzja


blog comments powered by Disqus