Nie jedz cukierków od nieznajomych – recenzja wydania DVD filmu "Łowca czarownic"

Autor: osti
Korekta: Damian "Nox" Lesicki
20 marca 2016

Vin Diesel to bardzo ciekawy przypadek. Typowy "paker" o aparycji osiedlowego dresa, zdołał jakimś cudem roztoczyć wokół siebie aurę charyzmatycznego twardziela, który oprócz muskułów potrafi od czasu do czasu użyć intelektu.

 

Na tej podstawie aktor budował swoje kolejne marki, z których oczywiście najbardziej znane są Kroniki Riddicka oraz Szybcy i wściekli. Wkrótce zobaczymy go drugi raz w roli Xandera Cage’a – prace nad trzecią częścią xXx trwają. Nikogo nie dziwi więc, że Łowca czarownic bazuje na podobnych fundamentach. Czy film przekształci się wkrótce w dłuższą serię?

 

Nie można takiej możliwości zupełnie wykluczać. Twórcy stworzyli podwaliny pod liczne prequele i kontynuacje, radośnie rozrzucając akcję filmu na 800-letnim odcinku czasu oraz nie domykając do końca kilku kluczowych wątków fabularnych. Sęk w tym, że scenariusz jest najsłabszym elementem Łowcy czarownic. Stanowi on pozbawiony oryginalności zlepek przetartych klisz, który powinien nosić tytuł Ale to już było.

Fatalne dialogi i zwroty akcji, o których na pewno nie można powiedzieć, że są niespodziewane, to prawdopodobnie konsekwencja zbyt wielu scenarzystów, którzy podpisali się pod Łowcą czarownic. Sprawę pogarsza fakt, że fabuła zwyczajnie nie trzyma się kupy i nie ma praktycznie żadnego punktu zaczepienia w rzeczywistości, co zwiększyłoby wiarygodność opowiadanej historii. Takie zagrania, jak próby klasyfikowania magii na czarną, złą i złą, ale nie robiącą szkody ludziom, wywołują jedynie pusty śmiech i psują odbiór obrazu.

 

Najciekawszym elementem Łowcy czarownic wydaje się być obsada. U boku Vina Diesela stoją Michael Caine (który sam nawiązuje do swojej postaci lokaja z Batmana), Elijah Wood (stara się jak może, żeby nie być kojarzony wyłącznie z Frodem… ale nigdy mu się to nie uda) oraz Rose Leslie (do której wzdycha po cichu każdy fan Gry o tron). Ta bardzo egzotyczna mieszanka jest bardzo… nietypowa, co sprawia, że postacie wydają się być wzięte z kilku różnych bajek i nie pasować do siebie zbytnio. Nie sądzę, aby taki był cel twórców.

Vin Diesel gra tak jak zwykle – to bohater jednego wyrazu twarzy i wibrującego głosu, który ma sprawić, aby pod damską częścią widowni uginały się kolana. Nie wiadomo czy ta metoda działa, gdyż widownia zazwyczaj już siedzi. Oddać należy mu jednak osobiste zaangażowanie w film. Trudno w to uwierzyć, ale Vin Diesel za młodu z pasją oddawał się długim sesjom Dungeons & Dragons, w trakcie których wcielał się właśnie w Kauldera, czyli głównego bohatera Łowcy czarownic.

 

A jak wypadli jego ekranowi towarzysze? Rose Leslie dwoi się i troi, chcąc zabłysnąć w Hollywood po zakończeniu przygody z Grą o tron i starając się, aby widzowie zapamiętali jej postać. Scenariusz to umożliwia, gdyż grana przez nią Chloe żywi wobec Kauldera bardzo mieszane uczucia. Gorzej sprawa wygląda z Michaelem Caine'em oraz Elijahem ”Frodo” Woodem, których bohaterowie są do bólu nijacy i sztampowi.

Za to na prawdziwą owację na stojąco zasługuje świetne wydanie DVD filmu. Bardzo ładne kartonowe pudełka, eleganckie i czytelne menu oraz dźwięk DD 5.1 w wersji oryginalnej i z polskim lektorem to najwyższy standard, do jakiego przyzwyczaił już klientów Monolith Films. Jest tego jednak znacznie więcej. Srebrny krążek jest wypełniony po brzegi materiałami dodatkowymi. Widzowie otrzymują m.in. zwiastuny, klip muzyczny, liczne wywiady i filmy zza kulis. Wszystko opatrzone jest polskimi napisami, co nie jest niestety normą w naszym kraju. Można pokusić się o stwierdzenie, że zawartość dodatkowa znacznie przewyższa jakością sam film…

 

Łowca czarownic to intrygujący eksperyment. Vin Diesel w koncepcji fantasy to coś nowego, a i reszta obsady to całkiem wybuchowa mieszanka. Niestety film pogrąża beznadziejny scenariusz i kiepskie efekty specjalne. Dlatego decydując się na seans, trzeba mieć na uwadze, że jest to eksperyment nieudany. Biorąc pod uwagę bogate wydanie, DVD z Łowcą czarownic stanowi ciekawy pomysł na prezent dla każdego fana Vina Diesela.  

 



blog comments powered by Disqus