"Zaginione miasto Z" - recenzja filmu

Bądź odkrywcą


W filmie Zaginione Miasto Z reżyser James Gray sięga po historię jednego z najbardziej znanych wśród Brytyjczyków, ale i zarazem zapomnianego przez resztę świata podróżników Percy’ego Fawcetta. Mimo zaangażowania świetnej ekipy aktorskiej, potencjał historii nie do końca zostaje wykorzystany.


Podczas jednej z wypraw, pułkownik Percival "Percy" Fawcett odkrywa ślady nieznanej indiańskiej cywilizacji. Przedmioty te są o tyle istotne, że świadczą o rozwiniętej społeczności. Mimo powrotu do Europy i próby przekonania przyjaciół z Królewskiego Towarzystwa Geograficznego, zostaje wyśmiany. Zjednuje jednak kilku śmiałków i decyduje się powrócić nad Amazonkę.


Z góry uprzedzam, by nie sugerować się opisami zawartymi w wydaniu DVD. Fawcett nie szukał El Dorado, chociaż przemierzał tereny Ameryki Południowej. Tylko jego przeciwnicy uważali, że bohater oszalał i szukał mistycznego miasta ze złota – co także zostało dokładnie pokazane w filmie Graya. Fawcett do końca życia uparcie tytułował cywilizację jako Z, będącą zaginionym elementem w historii ewolucji człowieka.


To nie film przygodowy czy kino awanturnicze, w którym bohaterowie faktycznie walczą o życie w gąszczu amazońskiej dżungli, zapomnianej przez Boga. To przede wszystkim historia dążenia do celu i podnoszeniu się przy każdym upadku. Fawcett w wykonaniu Charliego Hunnama jest bezkompromisowym mężczyzną, który uparcie wierzy w ukryte miasto, chociaż żadne dowody na to nie wskazują. Gray zdecydował się wypunktować wybrane elementy z życia bohatera, pokazując jego wzloty i upadki. Mamy tu nie tylko wątki wypraw, ale i rodzinne (wychowanie potomków) czy państwowe (walka w trakcie I wojny światowej). Momentami, film wydaje się być kameralny. Nie jest to zarzut. Wręcz przeciwnie, dialogi między bohaterami są przemyślane, a oś historii jest poprowadzona skrupulatnie. Nie mamy tu zbędnych retrospekcji – kilka z nich jest bardzo dobrze skonstruowanychi zastosowanych.


Zaginione Miasto Z
to nie tylko świetny pokaz aktorski w wykonaniu Charliego Hunnama czy Angusa Macfadyena (biolog i odkrywca James Murray), ale i Sienny Miller. Kreowana żona głównego bohatera jest silną, ale i niezależną kobietą. I choć jest postacią drugoplanową w filmie, to jednak jej obecność jest znacząca. Tak jak realna Nina Fawcett – dążyła do bycia zauważoną i traktowaną na równi z mężczyznami, zajmującymi się szeroko pojętą nauką. Robert Pattinson w roli Henry’ego Costina jest nieco skrytym człowiekiem, ale oddanym sprawie i będącym podporą dla głównego bohatera.


Nowy film Jamesa Graya, twórcy chociażby Królów nocy czy Imigrantki, jest interesującą pozycją do obejrzenia, chociaż ma się wrażenie oglądania kolejnego, podręcznikowo nakręconego filmu biograficznego. Obraz nie był wyświetlany w polskich kinach, dlatego teraz (od 17 sierpnia) można nadrobić zaległości na DVD dzięki Monolith Films.  

Korekta: Jagoda


blog comments powered by Disqus