"Underworld: Wojny krwi" - recenzja wydania DVD filmu

Autor: Marta Kononienko
Korekta: Joanna Biernacik
17 czerwca 2017

Tak bardzo brak Michaela Sheena 

Jeśli jakaś seria składa się z więcej niż trzech części, przeważnie po każdej kolejnej spodziewamy się coraz więcej. Chcemy wyjaśnienia wątków urwanych w połowie, zakończenia konfliktów, które rozgorzały w poprzednich odcinkach, zwrotów akcji i jeszcze lepszych scen walk. Wielcy fani serii Underworld prawdopodobnie się zawiodą, ponieważ z tego wszystkiego dostajemy tylko ostatni punkt – a to niestety nie wystarczy, by cały film się spodobał.

Underworld: Wojny krwi są piątą odsłoną serii o konflikcie wampirów z Lykanami (lepiej kontrolującą się wersją wilkołaków). Jest ona bezpośrednią kontynuacją poprzedniej części (Underworld: Przebudzenie), w której ludzie dowiedzieli się o istnieniu obu skonfliktowanych ras i chcą wyeliminować wszystkich ich przedstawicieli. Wampirzyca Selene (Kate Beckinsale) próbuje powstrzymać zarówno ludzi, jak i walczące ze sobą rasy. Niestety, wampiry nie chcą jej słuchać ze względu na wcześniejsze przewinienia. Dla Lykanów jest natomiast celem numer jeden, ponieważ chcą wykorzystaćniezwykle cenną krew jej córki. Konflikt pogłębia się także wewnątrz samych ugrupowań. Każdy ma swoje priorytety, które za wszelką cenę stara się zrealizować. Nikomu nie można już zaufać.

Zmiana na stanowisku reżysera i twórców filmu nadała nowemu Underworldowi trochę nowoczesności. Gotycki klimat został utrzymany, ale dodano mu szczyptę współczesnego zgiełku. Produkcji wyszło to na plus i na pewno ta część odróżnia się od pozostałych. Efekty specjalne zostały udoskonalone, dzięki czemu Lykanie wyglądają bardziej wiarygodnie, a ich transformacja przebiega płynniej. Mamy tu także mistrzowskie, chociaż krótkie, sceny walki. Nie ma porównania z poprzednimi częściami, a szczególnie z bezpośrednim poprzednikiem(zwłaszcza walka Selene z Vargą w klatce jest bardzo efektowna). Warto obejrzeć film właśnie ze względu na ten jego aspekt.

Niestety, na tym kończą się zalety filmu. Przede wszystkim – fabuła nie trzyma się kupy. Akcja leci na łeb na szyję, zupełnie jakby ktoś, kto montował Underworld: Wojny krwi chciał jak najszybciej skończyć i wrócić do domu. Sceny przeskakują tak szybko, że ciężko za nimi nadążyć. Wiele wątków pozostaje niewyjaśnionych, część jest niejasna i niedopracowana. Niektóre postacie zostają wprowadzone zupełnie bezsensownie, często tylko po to, żeby po trzech minutach na ekranie zginąć (oczywiście wcześniej dostaniemy ich pełną charakterystykę). Aktorzy grają bardzo drętwo; w większości tylko stoją i wypowiadają beznamiętnie swoje kwestie. Jedyną osobą, która choć trochę się wyróżnia, jest Lara Pulver w roli nieustannie knującej wampirzycy Semiry (bardziej znana z roli Irene Adler w Sherlocku). Główni bohaterowie nie spisali się w ogóle. Tak bardzo brakuje mi kogoś pokroju Michaela Sheena, który w poprzednich częściach bardzo dobrze wcielał się w rolę Lykanina Luciana i popychał fabułę do przodu. Pewnych wątków nie da się przywrócić, ale brakowało w filmie postaci, która aktorsko przyciągałaby widzów do ekranu.

Film został wydany w pudełkowej wersji DVD bez dołączonej książeczki. Po włączeniu płyty, zanim jeszcze przejdziemy do menu, zostajemy uraczeni zwiastunami filmów takich jak: Inferno, bardzo ciekawe 183 metry strachu (tytuł oryginalny to The Shallows – brawa dla tłumaczy!) oraz gier komputerowych Final Fantasy XV oraz Resident Evil: Vendetta. Sam Underworld: Wojny krwi jest dostępny w wersji angielskiej, polskiej, rosyjskiej i ukraińskiej – wszystkie w standardzie Dolby Digital 5.1. Napisy można wybrać w języku: angielskim, polskim, arabskim, greckim, hebrajskim, islandzkim, portugalskim, serbskim lub ukraińskim. Co ciekawe, napisy polskie różnią się całkowicie od tego, co mówi polski lektor – zdania są przez niego formułowane zupełnie inaczej. Moim zdaniem także napisy mogłyby być pisane inną, bardziej czytelną czcionką, która nie przesłaniałaby połowy ekranu, ale to już zależy od gustu widza.

Na płycie znajdziemy dwa dodatkowe materiały (niestety bez polskich napisów, za to z możliwością włączenia angielskiej deskrypcji). Pierwszy z nich, Stara i nowa krew, przybliża nam sposób, w jaki twórcy filmu chcieli pokazać konflikt Lykanów i wampirów. Znajdziemy w nim wypowiedzi reżyserki Anny Foerster oraz aktorów i producentów, którzy opowiadają o koncepcji stworzenia pokojowego klanu wampirów zamieszkujących Północ. Specjalnie dla tej grupy znaleźli osobny język oraz oddzielili ich od konfliktu z Lykanami, by w pewien sposób przybliżyć nam ich bardziej „ludzkie” oblicze. W drugim materiale, Ewoluowanie zła, znajdziemy więcej wypowiedzi aktorów o postaciach, które grają. Przedstawione zostają wszystkie ich motywacje i słabości. Dodatki stanowią ciekawe uzupełnienie filmu. Znajdziemy w nich również kilka ujęć zza kamery, które pokazują, jak dużo pracy wymagało skoordynowanie wszystkich scen walki. Więcej dodatków – jak głosi napis na tylnej okładce DVD – znajdziemy na Blu-ray.

Fani serii Underworld mogą odczuć pewien niedosyt po obejrzeniu Wojen krwi, ze względu na niewyjaśnianie coraz większej liczby wątków oraz wyraźne upraszczanie fabuły. Jakościowo seria pnie się jednak coraz wyżej i być może w kolejnym filmie – o ile ten powstanie – opowiadana historia dorówna temu poziomowi. Seria ma potencjał na dobre kino rozrywkowe, trzeba tylko trochę dopracować kilka szczegółów.



blog comments powered by Disqus