Wesołe jest życie staruszka
Butelki zwrotne są błyskotliwym zwieńczeniem trylogii, którą rodzinny duet Sveraków rozpoczął Szkołą podstawową i której środkowym ogniwem był Kola. Tym razem scenerię obyczajowej komedii stanowi rzeczywistość współczesnych Czech. Scenariusz autorstwa ojca (Zdenka) pozwolił na ukazanie świata, w którym co raz mniej liczą się starzy ludzie. To skutki konsumpcjonizmu i globalizmu, choć w Butelkach zwrotnych trudno będzie znaleźć bezpośrednią krytykę wymienionych zjawisk.
Syn i ojciec w subtelny sposób prezentują problemy Czechów, które przecież nie są obce ich słowiańskim sąsiadom zza północnej granicy. Jednak Polacy nie doczekali sie jeszcze inteligentnej komedii o zmęczonym nauczycielu, który w oryginalny sposób reaguje na chamstwo i rozwydrzenie swoich uczniów. Godność nie pozwala Josefowi Tkalounowi dalej znosić zniewag nastolatków, których nie może nawet porządnie ukarać. Konsekwencją jego wyboru jest opuszczenie szkoły i rozpoczęcie życia emeryta, co cieszy jego żonę - Eliskę.
Postać Eliski pozwala analizować stan uczuć w wieloletnim małżeństwie z wyczuwalnymi rafami emocjonalnymi. Gorzkie słowa żony nie są w stanie zmienić decyzji męża - emeryta, rozpieranego przez energię życiową, który postanawia znaleźć ujście swej mocy w pracy kuriera rowerowego. Praca okazuje się wyzwaniem dla 65-letniego mężczyzny. Dopiero wypadek i kontuzja uświadomią Tkalounowi jego możliwości. Jednak nie daje za wygraną, choć możemy tylko podejrzewać przyczyn ucieczki od żony, skazanej na przygotowywanie knedlików i dawanie korepetycji z niemieckiego. Tymczasem dzięki uporowi byłego nauczyciela języka czeskiego stykamy się z tytułowymi przedmiotami. Josef Tkaloun wybiera z pozoru mało ambitną pracę w punkcie skupu butelek.
Sposób obserwowania egzystencji czeskiego emeryta umożliwił wprowadzenie wielu śmiesznych, ale i życzliwych bohaterowi wyzwań. Wśród nich pracy na zapleczu z „Gadułą”, podejrzeń małżonki o zdradę czy lotu balonem. Twórcy zacnie zwracają uwagę na ekologiczne przesłanie tytułowych butelek, stojących w kontrze do puszek z antykorozyjną powłoką z plastiku i nie dających szans na na konwersację. Obecność konsumentów, oddających butelki w bezpiecznym schronieniu Tkalouna stwarza samoistne okazje do zaskakujących spotkań z bliźnim, gdzie były nauczyciel wyrasta na czeską Amelię. Równoczesne problemy małżeńskie, sygnalizują fenomen Amelii z blizną czyli Tkalouna - zarozumiałego neurotyka, praktykującego „skoki w bok”. Zrazu może nie dziwić jego zachowanie, ponieważ Eliska Tkalounowa z początku wydaje się bardzo surową osobą, na której widok dostaje się gęsiej skórki, ale z rozwojem narracji można ją nawet polubić.
Gdy terapeutyczne umiejętności Josefa Tklaouna pomagają ludziom dokoła, punkt skupu butelek staje się miejscem emocji, radości i zwierzeń z problemów. Tkaloun zna i rozwiązuje troski Prażan. Paradoksalnie to supermarket, a nie szkoła staje się miejscem, gdzie słuchają emerytowanego belfra.
Z wydarzeniami w sklepie konkurują równie znakomite sceny sennych marzeń z roznegliżowanymi kolejarkami, które jako atrakcyjnie wizualne stanowią podświadome tło dla dramatu wieloletniego małżeństwa, czyniącego z Butelek zwrotnych komediodramat o smaku słodko-gorzkim. Pozostawienie komizmu czyni humor filmu jeszcze bardziej czytelnym, gdy Tkaloun zostaje skonfrontowany z realistyczno-onirycznym tłem opowieści. Dzięki temu Butelki zwrotne zyskały zakończenie znacznie lepsze niż planowane (co dowiadujemy się z dokumentu Sveraka Tatinek).
Najnowsza komedia Sveraków potwierdza swym głębokim przesłaniem, że Czesi potrafią rozśmieszyć do rozpuku i pobudzić do myślenia. Chwała im za to!
Sklep
Forum










