"Gra o tron" - czwarty odcinek 7. sezonu

8 sierpnia 2017

Dotarliśmy do półmetka Gry o Tron - i dzieje się wiele. Jak więc wypadł czwarty odcinek na tle pozostałych? Zapraszamy na cykl Gra o Zgon okiem Anny Wojnowskiej.

To już czwarty epizod, który mogliśmy obejrzeć na ekranie i pierwsze, co ciśnie się po nim na usta, to „zdecydowana poprawa z odcinka na odcinek”. Zacznijmy więc od początku. Akcja delikatnie się rozkręca, pokazywane są wątki w Królewskiej Przystani, Winterfell czy też Smoczej Skale. Z początku wszystko może się wydawać powolne, ale ostatnia scena zdecydowanie zmienia te poglądy.

Zostało raptem tylko trzy odcinki do końca tego sezonu, więc atmosfera zrobiła się nieco... gorąca. A to wszystko za sprawą wkurzonej Daenerys Targaryen! Ostatnio Lady Ollena powiedziała jej: „bądź smokiem”. I samozwańcza królowa tak też uczyniła. Zdecydowanie warto przeczekać dialogi i powolnie rozwijającą się akcję, by zobaczyć finisz, w którym HBO wreszcie pokazało nam nie lada bitwę, rozlew krwi i jak przystało na Grę o Tron - liczną ilość zgonów.

Po raz kolejny chciałabym podkreślić dobór odpowiedniej ścieżki dźwiękowej, który wraz z każdym nowym odcinkiem robi się coraz ciekawszy. Do zdecydowanych plusów serialu można zaliczyć dynamikę, rozwój wątków, przejścia z jednej sceny do drugiej i efektowny montaż. Nie oglądamy już tylko pojedynczej postaci - „główniejszych” bohaterów możemy w końcu zobaczyć razem na ekranie.

Wiadomo, że to co najlepsze zostawia się na koniec, a to już zdążyłam ocenić. Jednak chciałabym również pochwalić sceny na Północy, kreację postaci i ich zmiany oraz to, jak twórcy ukształtowali charaktery Starków. Myślę, że ten ród ma spore szanse zaistnieć i podbić serca tym widzom, którzy przestali wierzyć w dzieciaki z Winterfell.

Po tym epizodzie nasuwa się wiele myśli i teorii, zakończenie jak zwykle jest usytuowane w odpowiednim momencie, tak by nie pozostawić widza w pełni nasyconym! „Łupy wojenne” zgarnęliśmy, czas więc na „Wschodnią Strażnicę” i co może nam powiedzieć tytuł... przeniesienie się na Mur.





blog comments powered by Disqus