Krzyżakon 2017 - relacja z konwentu

Autor: Damian "Nox" Lesicki
Korekta: Joanna Biernacik
11 lipca 2017

Młodzieżowa Rada Miasta Malborka zorganizowała konwent fantastyki… na zamku. Impreza udała się lepiej, niż można by się spodziewać po debiutantach.

Krzyżakon konwent Malbork relacja galeria zdjęcia fotorelacja

Krzyżakon 2017 - fotorelacja - kliknij, żeby zobaczyć

Na Krzyżakonie spędziliśmy większość soboty. Niestety, przejazd z Poznania do Malborka trochę zajmuje, a autor niniejszej relacji do rannych ptaszków nie należy – 7:30 to szczyt moich możliwości. Atrakcje konwentu zostały rozdzielone między dwie lokalizacje: szkołę oraz zamek (tak, ten krzyżacki, wpisany na listę UNESCO!). W szkole mieściły się kasy, sala retrogamingu, dwie sale prelekcyjne oraz sale noclegowe. Na terenie muzeum zamkowego zlokalizowane były kolejne sale prelekcyjne, strefy RPG i LARP, sala wystawców i games room. Tam też odbywały się rozmaite atrakcje dodatkowe.

Kasy przypominały standard dawnych Pyrkonów na poznańskim Dębcu – ławki szkolne zawalone papierowymi listami, laptopy i wesoła kompania ludzi w wieku okołomaturalnym. Zestawy startowe, który otrzymaliśmy składały się z identyfikatora, plastikowego etui i wydrukowanego w domowych warunkach programu z mapką. Prosto, niemal partyzancko, ale w sumie niczego więcej nie potrzeba. No, może plan zamku mógłby być nieco lepiej opracowany, bo chociaż sale zostały zaznaczone na rzutach poszczególnych części obiektu, czasem trudno było się zorientować, gdzie są one zlokalizowane względem całości.

Krzyżakon Malbork relacja

Po błyskawicznej akredytacji, ze względu na nasze (nieznaczne!) spóźnienie, prędko udaliśmy się do Karwanu, w którym miał odbyć się nasz konkurs muzyki z filmów i seriali. Ku naszemu zaskoczeniu salka była pełna, a zgromadzeni uczestnicy przywitali nas owacjami, po których nastąpiło pełne niepewności i nadziei pytanie „To wy?”. Mimo tego, że momentami prawdopodobnie byliśmy nienawidzeni za (zbyt wysoki?) poziom trudności zabawy, wszyscy konkurenci wydawali się zadowoleni ze współzawodnictwa. Po zakończeniu naszego punktu programu i rozdaniu zwycięzcom pamiątkowych monet (bardzo oryginalna forma waluty konwentowej) postanowiliśmy zostać w tej samej sali na konkursie rozpoznawania piosenek z animacji. Przebiegał on w bardzo luźnej i przyjacielskiej atmosferze, chociaż trzeba przyznać, że poziom pytań był mocno nierówny (od My Little Pony po W pułapce czasu). Poza tym prowadzące nie przycięły odpowiednio utworów i często puszczały fragmenty, w których kilka razy padał tytuł. Nie pomagał też fakt, że organizatorzy zapomnieli o zapewnieniu w sali głośników, co znacząco utrudniało prowadzenie konkursów muzycznych i uczestnictwo w nich. Mimo tych niedogodności wszyscy jakoś dali radę i dobrze się bawili, a nam udało się nawet zdobyć drugie miejsce.

Krzyżakon Malbork relacja

Z wygranymi monetami udaliśmy się do sali wystawców i konwentowego sklepiku. Trzeba przyznać, że stragany z fantastycznymi gadżetami ulokowane pod gotyckim sklepieniem robiły niesamowite wrażenie. Szczególnie, że można było na nich zobaczyć fiolki do eliksirów, mapy Śródziemia czy Ziemiomorza albo elementy cosplayowego ubzrojenia. Sklepik z nagrodami, jak na tak małą imprezę, również został nieźle wyposażony, jednak ceny w nim okazały się dość wygórowane. Bardzo fajną atrakcją był popkulturowy quiz, w którym można było zdobyć dodatkowe monety i szansę na wygranie kolczugi. Mimo wszystko jednak konwentowej waluty nie wystarczyło nam na nic ciekawego, więc postanowiliśmy zachować „złoto” na pamiątkę.

Jedyną prelekcją, na którą się wybraliśmy, była Realistyczna walka kosmiczna, którą prowadził Konrad „Biały” Klepacki. Kto regularnie odwiedza Pyrkon i Polcon, ten wie, jak miło jest choć raz przyjść na popularnonaukowy wykład i bez problemu znaleźć miejsca. Tym bardziej, że punkt programu był bardzo dobrze przygotowany, ciekawy, merytoryczny, a jednocześnie prowadzony na luzie i z humorem. Polecam tego konwentowicza!

Chociaż nie udaliśmy się na Dlaczego mangi są takie dziwne, to z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że również ta prelekcja stała na wysokim poziomie. Agata Włodarczyk prowadziła ją już w ramach Poznańskiej Dyskusyjnej Akademii Komiksu w Bibliotece UAM, gdzie miałem okazję jej posłuchać.

Krzyżakon Malbork relacja

Muzeum Zamkowe oferowało całkiem rozbudowane zaplecze gastronomiczne, więc po nasyceniu umysłów udaliśmy się napełnić brzuchy. Niestety postawiliśmy na Sklepy Cynamonowe, w których  jakość potraw nie korespondowała z oryginalnym wystrojem. No cóż, takie uroki turystycznego jedzenia.

Kolejne półtorej godziny poświęciliśmy na włóczenie się po zamkowych komnatach i dziedzińcach, po drodze napotykając zarówno cosplayerów, uczestników LARP-ów i sesji RPG, jak i zwykłych zwiedzających krzyżacką twierdzę. Nadal nie mogę się nadziwić, że początkującej ekipie organizującej po raz pierwszy konwent w Malborku udało się namówić muzeum do takiej ścisłej współpracy. Wejściówki na Krzyżakon zapewniały wstęp na teren zamku, możliwość zwiedzania według tras tematycznych z przewodnikiem i wejście na wieżę – a wszystko to w cenie niższej niż standardowy bilet!

Pod wieczór udaliśmy się do zamkowego kościoła, w którym odbywał się koncert harfiarki Barbary Karlik. Gdy tradycyjne irlandzkie melodie oraz autorskie kompozycje (często inspirowane fantastyką) rozbrzmiewały w gotyckich murach, atmosfera była iście magiczna. Już mieliśmy z żalem uciekać z występu, by zdążyć na pokaz sokolniczy, gdy dowiedzieliśmy się, że organizatorzy naprawili swoje niedopatrzenie programowe i przesunęli tę drugą atrakcję o pół godziny, by słuchacze mogli zostać na koncercie do końca. I dobrze, bo było warto.

Krzyżakon Malbork relacja

Pokaz sokolnictwa w wykonaniu ekipy Sowy Luny okazał się świetnym podsumowaniem naszej wizyty na Krzyżakonie. Opiekunowie zaprezentowali kilka drapieżnych ptaków oraz opowiedzieli o ich budowie, funkcjonowaniu i sposobie oswajania. Dowiedzieliśmy się między innymi, że sowy wbrew symbolice nie należą do najmądrzejszych stworzeń. Nie zabrakło też możliwości przyjrzenia się ptakom z bliska. Największe wrażenie robił jednak puszczyk i sokół muskający w locie skrzydłami głowy widzów. Zdecydowanie najbardziej oryginalny punkt tego konwentu.

Pokaz był dla nas ostatnią atrakcją Krzyżakonu. Z kronikarskiego obowiązku odwiedziliśmy jeszcze szybko games room (wydawał się całkiem solidnie wyposażony) oraz salę retro gier (tutaj nieco się rozczarowaliśmy, bo wyglądało na to, że na wszystkich komputerach królował jakiś FPS – chyba Counter Strike, ale przyznam, że nie jestem specjalistą). Było już po 22, pozostało nam więc wpakować się do samochodu i udać w drogę powrotną.

Krzyżakon okazał się zaskakująco satysfakcjonujący.  Ze względu na debiutancki charakter imprezy, skąpe informacje i program, który nie wydawał się zbyt imponujący, jechaliśmy pełni mieszanych uczuć. Organizatorzy malborskiego konwentu stanęli jednak na wysokości zadania. Jasne, impreza nie była duża, a część rozwiązań okazała się wybitnie amatorska, jednak w ciągu całego dnia ani przez chwilę się nie nudziliśmy. W końcu też mogliśmy poświęcić czas na takie atrakcje, na które zwykle brakuje go nam podczas większych konwentów. Młodzieżowej Radzie Miasta udało się sprawnie połączyć „szkolny” konwent z rodzinną atrakcją przystępną  nawet dla osób na co dzień niezbyt zainteresowanych fantastyką. No i po raz kolejny muszę podkreślić, że niesamowity klimat tworzyło samo miejsce konwentu. Zamek krzyżacki w Malborku! Jak im się to, kurde, udało?!



blog comments powered by Disqus