14.10-16.10. - Keira Knightley i Orlando Bloom we mgle

Autor: Przemek

Na dużym ekranie spotkali się w przeboju „Piraci z Karaibów”. Po dwóch latach znów pojawili się w kinach w tym samym czasie, ale w różnych filmach. Lepszy okazał się Bloom, ale i on przegrał z „Mgłą” opartą na obrazie Johna Carpentera.

„Mgła” w reżyserii Ruperta Wainwrighta jest już dwunastym filmem grozy opartym na sprawdzonym wcześniej pomyśle, który w ostatnich pięciu latach trafił na ekrany amerykańskich kin. Skoro jest ich tak dużo, to łatwo domyślić się, iż większość z nich potrafiła dobrze się sprzedać. Pośród remake’ów filmów grozy najbardziej popularne za Oceanem okazały się horrory inspirowane japońskimi filmami. W 2002 roku „The Ring” (budżet 48 milionów) zarobił 129,1 miliona dolarów. Dwa lata później jeszcze więcej korzyści przyniosła producentom realizacja filmu „The Grudge – Klątwa”. Obraz kosztował tylko 10 milionów, a w samych Stanach zarobił 110,4 miliona dolarów. Trochę gorzej zaprezentował się sequel remake’a, czyli „The Ring 2” - 76,2 miliona dolarów. Premiera „The Grudge 2” zaplanowana jest na październik 2006 roku.

Druga część „The Ring” (na stracie 35,1 miliona) to nie jedyny remake filmu grozy, który w tym roku trafił do kin. Oprócz obrazu Hideo Nakaty dobrze sprzedał się także „The Amityville Horror” – 65,2 miliona dolarów (otwarcie 23,5 miliona). Poniżej oczekiwań wypadły natomiast „Dom woskowych ciał” (budżet 40 milionów, wpływy - 32,1 miliona dolarów, na starcie 12,1 miliona) oraz kolejny horror o japońskim rodowodzie „Dark Water – Fatum” (wpływy – 25,5 miliona dolarów, otwarcie 9,9 miliona).

„Mgła” Ruperta Wainwrighta podczas inauguracyjnego weekendu zarobiła 11,8 miliona dolarów. A więc prawie tyle samo, co „Dom woskowych ciał” i niewiele gorzej od wielkich przegranych pierwszych dziewięciu miesięcy bieżącego roku: „Elektry” (12,8 miliona), „xXx: Następny poziom” (12,7 miliona), „Wyspy” (12,4 miliona dolarów). Jak widać, otwarcie „Mgły” nie jest zbyt imponujące (np. „Boogeyman” zarobił w tym roku na starcie 19 milionów, zaś „Klucz do koszmaru” – 16,1 miliona), jednak sytuację ratuje nieduży budżet produkcji (18 milionów dolarów). Najnowszy remake uzyskał 60. rezultat otwarcia uzyskany w tym sezonie i 48. pośród październikowych premier w historii. Główną rolę w „Mgle” zagrał Tom Welling, aktor, który w kinie zaistniał jedynie w show Steve’a Martina „Fałszywa dwunastka” (druga część filmu już w grudniu), ale bardzo dobrze znany jest z telewizji z serialu „Tajemnice Smallville”.

Dodajmy jeszcze, że najpopularniejszy film minionego weekendu powstał w oparciu o słynny horror Johna Carpentera. Oryginalna „Mgła” trafiła do kin w 1980 roku i okazała się kolejnym wielkim sukcesem młodego reżysera. Carpenter miał już wówczas na koncie „Czarną gwiazdę” (1974), „Atak na posterunek 13” (1976) oraz „Halloween” (1978). Zwłaszcza ten ostatni obraz przyniósł producentom ogromne zyski. Przy kosztach sięgających jedynie 325 tysięcy dolarów w Stanach zdołał zarobić aż 47 milionów dolarów (po uwzględnieniu inflacji około 130 milionów). „Mgła” aż tak wielkich pieniędzy nie zebrała, ale i tak stała się jedną z bardziej opłacalnych inwestycji filmowych tamtych czasów. Horror zgarnął w Ameryce 21,4 miliona dolarów (biorąc pod uwagę inflację około 60 milionów), podczas gdy budżet produkcji zamknął się w jednym milionie dolarów.

Drugą pozycję w tym tygodniu wywalczył „Wallace i Gromit: Klątwa królika”. Przegrana z liderem dzisiejszego zestawienia minimalna – zaledwie 0,2 miliona dolarów. Podczas drugiego weekendu zbierająca znakomite recenzje animacja zdołała zarobić 11,5 miliona dolarów po 28% spadku frekwencji (najmniejszy spośród filmów z czołowej piętnastki). Spadek popularności okazał się więc niezbyt duży, tyle, że po 10 dniach wynik filmu Nicka Parka wciąż pozostaje dość skromny – 33,1 miliona dolarów. Jest jednak jeszcze nadzieja, że „Wallace i Gromit” będzie podążać śladem „Uciekających kurczaków”, które w Ameryce uzyskały w sumie 106,8 miliona dolarów, chociaż na starcie zarobiły jedynie 17,5 miliona dolarów (czyli tylko o półtora miliona dolarów więcej niż najnowsza animacja Parka). Oczywiście „Klątwa królika” nie ma już szans na pokonanie stumilionowego pułapu (podczas drugiego weekendu „Uciekające kurczaki” straciły 25% widowni, zarobiły 13,2 miliona, a na koncie miały 41,5 miliona dolarów), ale nawet 80 milionów to wciąż realne możliwości „Wallace’a i Gromita”. Pod warunkiem jednak „sumiennego” podążanie śladem „Uciekających kurczaków”.

Trzecie miejsce zajął „Elizabethtown”. Romantyczno-obyczajowa opowieść Camerona Crowe („Jerry Maquire”, „Vanilla Sky”) zarobiła na starcie 10,6 miliona dolarów przy najwyższej w tym tygodniu średniej na kino (spośród filmów z szerokiej dystrybucji) – 4,2 tysiąca dolarów. Dla porównania lider dzisiejszego zestawiania uzyskał 4,0 tysiąca dolarów, zaś „Wallace i Gromit” – 3,2 tysiąca. W kolejnych tygodniach należy się więc spodziewać stosunkowo małych spadków frekwencji na „Elizabethtown”. Jeśli tak się stanie, to nastroje producentów tego filmu trochę poprawią się, bo na razie do kwoty budżetu produkcji (45 milionów) droga daleka.

Główne role w Elizabethtown” zagrali Kirsten Dunst i Orlando Bloom. A więc „supernowe” gwiazdy Hollywood. Dunst jest przecież dziewczyną Spider-Mana, zaś Bloom to niezapomniany Legolas z „Władcy Pierścieni” oraz dzielny Will Turner z „Piratów z Karaibów”. W „Klątwie czarnej perły” (premiera drugiej części filmu planowana jest na lipiec 2006 roku) wystąpiła również Keira Knightley, którą w tym tygodniu spotykamy w premierowym filmie Tony’ego Scotta pt. „Domino”. Trochę kino akcji, ale przede wszystkim autentyczna opowieść o niezwykłym życiu córki znanego aktora, która porzuca Hollywood i zostaje łowcą nagród. Burzliwe losy Domino Harvay nie zainteresowały jednak amerykańskich widzów. Obraz z Knightley zarobił tylko 4,7 miliona dolarów (siódma pozycja) przy średniej na kino niewiele ponad 2 tysiące dolarów. Ostatnie filmy Tony’ego Scotta startowały równo, ze znacznie wyższego pułapu: „Człowiek w ogniu” (2004 – 22,8 miliona), „Zawód: szpieg” (2001 – 21,7 miliona), „Wróg publiczny” (1998 – 20 milionów dolarów).

Czwarte miejsce dla „Planu lotu” (6,5 miliona dolarów i 40% spadek popularności). W sumie po 24 dniach – 70,8 miliona dolarów. Wynik otwarcia filmu z Jodie Foster (24,6 miliona) niekoniecznie zapowiadał tak dobry rezultat. „Be Cool” oraz „Głosy”, które wystartowały z podobnego pułapu zatrzymały się na 56 milionach dolarów. Z drugiej jednak strony „Sposób na teściową” (otwarcie 23,1 miliona) zgarnął za Oceanem 82,9 miliona dolarów, zaś komedia ze Stevenem Carellem (otwarcie 21,4 miliona) na koncie posiada aż 106 milionów dolarów (w miniony weekend 17. pozycja – 1 milion dolarów wpływów). Warto również podkreślić, że „Plan lotu” (na marginesie – bardzo dobry start w miniony weekend w polskich kinach) jest jedynym tytułem w pierwszej piętnastce amerykańskiego box office’u, który zarobił ponad 50 milionów dolarów.

Bardzo blisko tej granicy jest „Gnijąca panna młoda Tima Burtona” – 47,8 miliona dolarów (w miniony weekend dziewiąte miejsce i 3,6 miliona) oraz „Jak w niebie” z Reese Witherspoon – 46,3 miliona dolarów. Romantyczna komedia będzie miała jednak poważne problemy z osiągnięciem tego pułapu, gdyż w ostatni weekend zarobiła już tylko 1,5 miliona dolarów (15. pozycja).

Pierwszą piątkę zamykają „Siostry”. Podczas drugiego rundy 39% spadek popularności i 6,1 miliona dolarów wpływów. W sumie po 10 dniach dość skromny wynik komediodramatu Curtisa Hansona – 20,1 miliona dolarów. Gorzej jednak wiedzie się debiutującej również w poprzedni weekend produkcji z Alem Pacino i Matthew McConaughey’em pt. „Two for the Money” (budżet 35 milionów). W sumie 16,6 miliona dolarów, a w miniony weekend szóste miejsce i już tylko 4,6 miliona wpływów (47% spadek widowni).

Tylko 29% widzów stracił podczas czwartego weekendu dramat Davida Cronenberga „Historia przemocy” (ósma pozycja – 3,6 miliona dolarów). W sumie dobre 22,4 miliona dolarów.

Szybko natomiast tracą widzów dwie premiery z poprzedniego tygodnia: „The Gospel” (58% - dziesiąte miejsce i 3,1 miliona) oraz „Waiting...” (50% - jedenasta pozycja i 3 miliony). Jednak te produkcje dopięły celu już podczas inauguracyjnego weekendu. „The Gospel”, który kosztował zaledwie 4 miliony dolarów na koncie posiada już 12,1 miliona, zaś „Waiting...” (budżet 3 miliony) – 11,7 miliona dolarów.

Na szesnastą pozycję awansował nagrodzony na festiwalu w Wenecji obraz George’a Clooney’a „Good Night, and Good Luck”. Wciąż rozpowszechniany w skromnej ilości kopii (wyświetla go jedynie 69 kin), stąd jeszcze poza pierwszą dziesiątką – 1,2 miliona dolarów wpływów. Bardzo wysoka średnia na kino (ponad 18 tysięcy dolarów) powinna zapewnić filmowi szerszą dystrybucję.

Na koniec o dwóch filmach, które znajdują się już poza ścisłą czołówką. Oba stały się niespodziewanie bardzo dużymi przebojami w Ameryce. „Egzorcyzmy Emily Rose” (w miniony weekend 1 milion dolarów wpływów) mają obecnie na koncie prawie 74 miliony dolarów (budżet produkcji – 19 milionów) i w ciągu najbliższych kilkunastu dni powinny przeskoczyć zarówno „Sin City – Miasto grzechu” (74,1 miliona – budżet 40 milionów), jak i „Constantine’a” (75,6 miliona – budżet 100 milionów). Jeszcze większą sensacją stał się „Marsz pingwinów” (w Polsce znacznie poniżej oczekiwań). Kosztujący jedynie 8 milionów dolarów francuski dokument w Stanach zdołał zarobić aż 75,9 miliona dolarów.

Premiery następnego tygodnia: „Doom” – wysokobudżetowa adaptacja gry video; „North Country” – kolejna dramatyczna rola Charlize Theron; „Dreamer: Inspired by a True Story” – kino rodzinne z Kurtem Russellem i Dakotą Fanning; „Stay” – thriller twórcy „Marzyciela”.

tabelka



blog comments powered by Disqus