DVD tu..., DVD tam...

Autor: aDiego

STAN RZECZY NA DZIŚ

Tu - Polska, tam - zagranica. Kontrast techniczny i cenowy, jaki dzieli nasz kraj, chociażby od reszty wielkich europejskich państw jest ogromny. Trzeba jednak przyznać, że co raz większa popularność kina domowego sprzyja poprawie stanu rzeczy.
Do niedawna trudno było nawet myśleć o wydaniach serialowych, czy edycjach specjalnych zarówno nowych, jak i kultowych tytułów. Na szczęście od jakiegoś czasu polski rynek jest już "zarażony" bakcylem typu "TV series". Szkoda jednak, że ów "wirus" tak wolno się rozwija. Ale osobiście jestem dobrej myśli. Po kolejnych seriach "Przyjaciół" i "Rodziny Soprano" przyjdzie i kolej na inne.
Co zaś tyczy się tzw. wydań specjalnych - "nasze" niestety często są uboższe od tych, które dostępne są blisko naszej granicy (np. w Niemczech), bądź ciut dalej - w Australii. Często też ceny są u nas znacznie wyższe...

ONI MAJĄ LEPIEJ ?!

Tak, niestety to prawda;( Zagranica przywiązuje o wiele większą wagę do wydań serialowych, specjalnych oraz tych z klasyką światowego kina. Jako główny przykład postanowiłem uznać Niemcy. Głównie za sprawą mojego, tygodniowego pobytu w Berlinie. Siedem dni w zupełności wystarczyło, aby uświadomić sobie, co MY klienci w Polsce tracimy...
Tracimy niestety sporo. Po pierwsze - wydania filmów na DVD "za zachodnią granicą" pojawiają się o wiele wcześniej, nawet z trzy miesięcznym wyprzedzeniem (w stosunku do premier w naszym kraju). Doskonałym przykładem niech będzie: "Star Trek: Nemesis", które w Niemczech pojawiło się na początku lipca, a u nas było dostępne w połowie września.
Po drugie - niejednokrotnie można się spotkać z edycjami, które już od dawna leżą na niemieckich półkach sklepowych, a u nas nie wiadomo czy w ogóle się pojawią. Zapewne marzeniem wielu ludzi byłoby skompletowanie wszystkich odcinków legendarnej, brytyjskiej grupyMonty Pythona. Cóż nam pozostaje? Wsiadamy w pociąg i jedziemy do Berlina! Tam już od dawna można kupić piękne pudełko, zrobione na wzór książki w grubej okładce. I co z tego, że ścieżka dźwiękowa na płycie jest tylko w zwykłym stereo? Ważne, że... jest?
Ciekawostką jest również zbiór krótkometrażowych filmów twórców "Wściekłych gaci", czy "Golenia owiec" (kto nie pamięta tej animacji - niech się wstydzi;-) Szczerze wątpię w to, aby jakikolwiek dystrybutor ośmielił się sprowadzić wspomniane wydanie do Polski, a szkoda i to wieeelka;(
Wspomnę też o tym, iż w Niemczech spokojnie kupimy całe sezony serialu "Przyjaciele". U nas oczywiście wymieniony tytuł jest dostępny, ale na dzień dzisiejszy o całej kolekcji możemy jedynie pomarzyć. Na nasz rynek, Warner rzucił tylko dwie, czy trzy serie i to w dodatku nie chronologicznie... Ale sprawa ma się zmienić w najbliższym czasie, więc trzymam kciuki;-)

TE SAME FILMY, ALE JAKŻE ODMIENNE WYDANIA...

No może nie wszystkie, bo większość wydań DVD jest wręcz identyczna, różniąca się w zasadzie jedynie brakiem polskich napisów... Ale spotkałem się z "rodzynkami", które wydano o wiele lepiej niż w naszym, pięknym kraju.
Jako główny przykład posłuży film Romana Pogańskiego "Pianista".
W Berlinie dostępny jest w pięknie oprawionym boxie, na (uwaga, uwaga!) trzech płytach!!! Tak, dobrze przeczytałeś drogi internauto - na trzech srebrnych krążkach! Na dodatkowym znalazło się miejsce na muzykę Władysława Szpilmana. U nas "sucha" wersja dwupłytowa, która tak naprawdę zawodzi. Osobiście spodziewałem się znacznie lepszego wydania, patrząc oczywiście pod kątem bonusów, gdyż do technicznych parametrów trudno jest się przyczepić.

OBŁĘDNE CENY?

Obłędne owszem są, w Polsce - bynajmniej nie w pozytywnym znaczeniu. Mimo, że minęły czasy "Titanica" w cenie 120 złotych, to ceny płyt DVD w naszym kraju nadal potrafią przyprawić konsumenta o zawrót głowy.
 Na szczęście coś się zmienia, jest co raz więcej przecen, czy promocji. Szkoda tylko, że są to głównie promocje hipermarketowe na tytuły, które już od dawna nie schodzą z rynku, tak jakby chcieli ich dystrybutorzy. Ale nadzieja jest, od dłuższego już czasu regularnie odbywają się takie akcje jak warnerowska "DVD Mania", za należy gratulować i mieć nadzieję na więcej (jak czytacie ten tekst - szykuje się kolejna fala;-)...
 
W Niemczech sprawa ma się nieco inaczej. Starsze tytuły z reguły są przeceniane nawet o 50% na stałe.
Wchodząc do pierwszego, lepszego sklepu z płytkami DVD spotkała mnie bardzo miła niespodzianka. Przy samym wejściu "gości" witały dwa, pełne kosze z przecenionymi krążkami. Ale nie tak, jak to jest w "Polish supermarkets";-) Nie trzeba było grzebać i przebierać między marnymi tytułami, jak w ogórkach. Wszystko było ładnie ułożone, na każdym opakowaniu była przyklejona cena (nie trzeba było galopować do czytnika kodu kreskowego;-). Na czele tańszych tytułów był "Władca Pierścieni: Drużyna Pierściena" (2xDVD; tam niecałe 50 złotych, gdy u nas w dalszym ciągu 80-100) i "Firma" z Tomem Cruisem. Jedyny (i chyba dość poważny) problem pojawił się z wersjami językowymi. Jedynie w "Firmie" (i kilku innych tytułach; patrz "Smoking") były polskie napisy. W "LOTRze" z kolei byliśmy skazani wyłącznie na napisy angielskie i niemieckie. Ale jeśli zna się jeden z tych języków nawet przeciętnie - "NO PROBLEM";-)
 Przechodząc dalej natchnąłem się na serial "24 godziny", który ostatnio bije rekordy popularności za sprawą emisji w naszym, rodzimym Polsacie. Sześć płyt, ładnie zapakowane w tekturowy box prezentowało się przyzwoicie. Ślinka ciekła już na samwidok;-) Tylko cena wydała mi się wysoka. Myliłem się jednak, gdyż dwa miesiące później zobaczyłem to samo wydanie w Polsce. Imperial zażyczył sobie cholernie wysoką cenę! W jednym ze sklepów internetowych za opisywany box chcieli nawet 370 złotych (chyba najwyższa cena w Polsce, jak i nie na świecie...). To jest jakaś paranoja! Identyczne wydanie pod względem technicznym (jedynie różniące się okładką: w Polsce czarna, w Niemczech niebieska) w berlińskim supermarkecie elektronicznym kosztuje niecałe 50 euro (ok. 220-235 złotych)!!! Najśmieszniejsze jest to, że niemieckie wydanie ma polskie napisy... A więc korzystając z tego, że mój redakcyjny kolega mieszka w Berlinie - nabyłem "24 godziny" dokładnie o 140 złotych taniej...

OSTATNIE SŁOWO:

 Cóż mi pozostaje napisać na zakończenie? Mimo, że jest u nas co raz lepiej i rynek kina domowego rozwija się we właściwym kierunku, to do (chociażby) europejskiej czołówki jeszcze długo nie będziemy należeć. Główną barierą są gorsze (zubożone) wydania, nastawienie głównie na nowości (klasyka pozostaje daleko w tyle) i nieraz przerażające ceny!
Miejmy też nadzieję, że co poniektórzy dystrybutorzy zmienią swoją politykę...



blog comments powered by Disqus