Świat BOXÓW i niskich cen, czyli brytyjski sen o kinie domowym

Autor: aDiego

bigbenPo jednej stronie Zara i Hugo Boss, a po drugiej salon Apple’a. Co ok. 100 metrów McDonaldsy i Burger Kingi, nie wspomnę już o mniejszych restauracyjkach oferujących równie niestrawne jedzenie. Gdzieś pomiędzy nimi wszystkimi dwa giganty, w których każdy kinomaniak odnajdzie się bez problemu. Mowa o Virgin Megastore i HMV.
Brytyjski sen, w którym przepych boxów DVD i przecen z nimi związanych staje się jawą, w momencie przekroczenia drzwi obu „rajów”.
Jeśli jest się w Londynie – łatwo po to wszystko sięgnąć. Wystarczy wsiąść w odpowiednią linię metra / autobusu i pojechać na Oxford Circus. Wycieczkę czas zacząć…
Mój pobyt w stolicy Wielkiej Brytani trwał wprawdzie tylko tydzień, ale to wystarczyło na to, aby zamiast pójść do British Museum odwiedzić HMV i spędzić w nim ponad 3 godziny… Tak wyglądał jeden z wielu podobnych dni, które spędziłem na wyspie. Na szczęście w porę się otrząsnąłem i zdążyłem jeszcze „zaliczyć” ważniejsze obiekty Londynu;)

Najbardziej opłacają się zestawy!

Nie bez powodu nazwałem ten artykuł „brytyjskim snem”. Otóż, czy wyobrażacie sobie „Ostry dyżur”, czy „Sześć stóp pod ziemią” za 25 funtów? To tylko dwa przykłady a wierzcie mi, że jest ich znacznie więcej (pewnie z 50 przykładów by się znalazło albo i lepiej…) W obu wypadkach cena niższa od polskiego odpowiednika o ok. 70 złotych. Dla przeciętnego zjadacza chleba to dużo. Dlatego też nie zastanawiałem się ani chwili. Teraz oba zestawy (pierwsze sezony) grzecznie stoją sobie na półeczce u mnie w domu;)
shop_06 Jedyny mankament, który może decydować o kupnie, to brak polskich napisów. Mimo, że z moim angielskim nie jest najlepiej (do perfekcyjnej znajomości daleko mi jeszcze), to zaryzykowałem. Stwierdziłem, że dzięki takiemu zabiegowi nauczę się więcej. I prawda – oglądanie w oryginale (gdzie kuszenie polskimi podpisami nie wchodzi w grę) sprawia mi samą frajdę;) i poważnie – uczy języka! Polecam każdemu, kto będzie mieć okazję tańszego kupienia filmu w Anglii.
Oczywiście, ktoś powie, że przecież nowości kosztują ok. 50 funtów. Tak, to prawda. Za 3 czy 4 sezon „ER” trzeba zapłacić np. w HMV właśnie tyle „brytyjskich zielonych”. Ale już dwie pierwsze serie są przecenione. I tak jest zawsze moi drodzy! Każdy box prędzej, czy później zostaje przeceniony nawet o 50%. Z tego właśnie żyją owe sklepy.

Pojedyncze drogo?

shop_01Ale czy będąc w „ojczyźnie” Jamesa Bonda uda się nam kupić taniej wydania pojedyncze? Kilka lat temu może i się opłacało, ale w obecnych czasach jest znacznie drożej. Przeciętna nowość kosztuje ok. 20 funtów! Tak, więc sami chyba już widzicie, że jedno, czy dwupłytowe wydania najlepiej kupować w naszym pięknym kraju;) Zakupy u Brytyjczyków opłacają się dopiero w przypadku, gdy bierzemy więcej niż jeden film.
Z pomocą przychodzą promocje, jakich w Polsce najzupełniej brak. Otóż większość nowych (aczkolwiek nie totalnie świeżych) tytułów można nabyć w systemie tzw. „Weź 3 za 20”. Oczywiście chodzi o trzy dowolne filmy oznaczone specjalną nalepką, a za wszystko przyjdzie nam zapłacić jedyne 20 funtów. Oznacza to, że np. za „Garfilda”, „Football Factory” i „Pojutrze” zapłacimy tylko 120 złotych. Wychodzi więc, że na tytule zarobimy od 10 do (nawet) 40 PLN. I takie promocje się opłacają, a warto zaznaczyć, że te są stałe i wybór jest niemały.
shop_02 Ponadto są inne promocje i można filmy kupić już za 3 funty (taki nasz odpowiednik filmów za 9,99;), ale są to marne wydania takich głośnych tytułów jak „Romper Stomper”, czy „Donnie Darko”. W skrócie: płyta jednowarstwowa, a dźwięk rzadko w 6 kanałach. Jest też spory wybór z kina hollywoodzkiego za 6 funtów i tu są już pełnowartościowe wydania.
Nasz kraj może wygrać z Wielką Brytanią jedynie pod dwoma względami Filmy dołączane do gazet za 12 złotych, a także promocje sklepowe, gdzie tytuły można nabyć już od 9,99 PLN są u nas na porządku dziennym. Z tym, że wśród tańszych tytułów rzadko znajdziemy nowości, a promocji gdzie można kupić 3 filmy w cenie 2 na próżno szukać.

Tanio, taniej, najtaniej!?

Najtańsze jak zwykle są… - „piraty”. Tak, tak – jak się okazuje nielegalne kopie można dostać nawet w Anglii. Tłoczone płytki można mieć już za 5 funtów za sztukę. Sprzedawane najczęściej na kocyku przez Nigeryjczyka. Bez komentarza…
Na szczęście jest to bardzo rzadki widok. Przynajmniej tak mi się wydaje, bo tylko raz coś takiego widziałam. Dziwne tylko, że w centrum miasta;)
Ale skoro policja nie interesuje się osobami, które przechodzą przez ulicę na czerwonym świetle…

Jeśli chcesz spotkać się z kumplami i obejrzeć film…

To nie problem. Przecież DVD można też wypożyczyć. Prócz tego w każdym lokalu są również gry np. na PlayStation 2.

Używane filmy („Previously viewed movies”) natomiast można nabyć już od 7,95 do 9,95 funtów za sztukę. Jest też promocja – kupując dwa filmy, trzeci (dowolnie wybrany) dostajesz za darmo. Tylko, czy to się opłaca, w momencie, kiedy za 20 funtów w sklepie można mieć trzy filmy zupełnie nowe i zafoliowane? Odpowiedź jest chyba prosta…

„alaGazetowe”

shop_03Jak na razie bum dołączanych filmów DVD do gazet nie dotknął jeszcze Wielkiej Brytanii i mała szansa na to, że kiedyś się pojawi. Są natomiast w kioskach dostępne specjalne pisma z dołączonymi płytami. Najczęściej są to wydania od DeAgostini, które zaczęły pojawiać się swego czasu także w naszym kraju.

  • The Prisoner (DeAgostini) – 11.95 funta za numer
  • CSI (darmowy segregator; po 2 odcinki na płycie) – 7.99 funta za numer
  • A otuch Of Frost (DeAgostini) – 7.99 funta za numer
  • War Movie Collection (np. Where Eagles Dare) – 7.99 funta za numer
  • British Steam Railways (DeAgostini) – najtańsze pismo, bo 2.99 funta za numer

Więcej można dowiedzieć się np. na oficjalnej brytyjskiej stronie DeAgostini – www.deagostini.co.uk.

Zarobki zarobkom nierówne! Ale…

shop_04U nas przeciętny zjadacz chleba zarabia 1000 złotych, gdzie w „krainie deszczu i mgły” taką kwotę trzeba liczyć razy 3. Ale sprawiedliwość jest na tym świecie, oj jest. Wystarczy popatrzeć na ceny w angielskich sklepach. Wszystko jest praktycznie droższe 2-3 razy niż w naszej ojczyźnie. Tak, więc nie należy zwalać winy na lepsze zarobki. Ponosi ją natomiast niezwykle dobrze nasycony i rozwinięty rynek DVD. I chodzi mi tutaj głównie o wydania w zestawach. Je po prostu opłaca się tam wydawać. W Polsce to już zupełnie inna historia. Bo czy jest aż tak wielki popyt chociażby na „Ostry Dyżur” za 220 złotych?

Jak w niebie…

Cóż, nie da się ukryć, że filmowy segment kina domowego w Wielkiej Brytanii jest nieporównywalnie bardziej rozwinięty w stosunku do Polski. U nas, wchodząc do pierwszego lepszego hipermarketu mamy jedną, dwie półki z płytami. Tam natomiast mamy całe piętro, z czego ¾ powierzchni przeznaczona jest dla boxowych edycji!
shop_05 Jest też taniej, bo jest więcej promocji. Mówię tu głównie o zestawach. Bo czy doczekamy się Monty Pythona (cała seria!), czy Fredy’ego Krugera na 6 dyskach za 20 funtów? Nie wspomnę już o kultowej „Drużynie A’, która gości na półce w moim mieszkaniu tylko i wyłącznie dzięki dobrodziejstwom brytyjskich sklepów internetowych.
Cieszmy się tym, co mamy, ale popatrzmy czasem na „królestwo wyspiarzy”. Będąc np. w Londynie warto wejść, chociaż na moment (tak tylko się mówi;) do sklepu z filmami DVD, bo jest spora szansa na zakup po promocyjnej cenie.
Będąc w Polsce i mając dostęp do internetu warto poszperać w brytyjskich sklepach. Może i tam będzie taniej, choć muszę przyznać, że tak tanio, jak w HMV, czy Virgin nie będzie…

I to już koniec naszego zwiedzania Londynu, w trochę innym wydaniu;) Żegnałem się ze stolicą Wielkiej Brytanii, w nadziei na lepsze jutro. Jesteśmy w sumie na dobrej drodze. Kiedyś za nowość trzeba było u nas zapłacić 80-100 PLN, a teraz cena często nie przekracza 70-80 PLN. Tylko te boxy, eh…



blog comments powered by Disqus