Bożena Perska, DVD video magazyn

Autor: aDiego

Wywiad z Bożeną Perską, redaktorem naczelnym miesięcznika "DVD video magazyn

Czasopismo "DVD video magazyn" istnieje na polskim rynku już niezły kawałek czasu. Na początku ukazywało się bez płyty, zaś od kwietnia 2001 roku. z płytą DVD. Taki stan rzeczy trwał rok. Czemu od 2002 roku znów mamy "czyste" pismo bez płytki?

Istniejemy na rynku od 1999 r. W sumie ukazało się 8 numerów z płytą DVD - od kwietnia do grudnia 2001 r. Chodziło nam o wypromowanie formatu DVD i taniej, łatwo dostępnej płyty. Była to wówczas najtańsza płyta DVD na rynku polskim. Wielu osobom służyła wręcz do testowania swojego sprzętu DVD. Chcieliśmy namówić dystrybutorów, aby na płycie dołączanej do czasopisma zamieszczali zwiastuny wydawanych filmów. Nie do końca ten pomysł udało się zrealizować.

Udało się nam natomiast dołączyć do płyty DVD zestaw dźwięków i szumów testowych, służących do konfiguracji kina domowego. Po zakończeniu serii "Alternatywy" odeszliśmy od wydawania "DVD video magazynu" z płytką DVD. Było to także podyktowane zmianami na rynku - przybyło płyt, spadła ich cena. Spora część osób woli kupować nasze pismo dla zawartości - recenzji i newsów z rynku DVD, niekoniecznie zaś dla samej płyty, a opcja - część nakładu z płytą, część bez płyty byłaby pod względem wydawniczym trudna i kosztowna (np. konieczność podwójnego drukowania okładki z inną ceną). Nadal bylibyśmy chętni wydawać płytę, ale tylko wtedy, gdyby nie uległa zmianie cena magazynu, a na płycie znajdowałyby się zwiastuny i fragmenty filmów recenzowanych w numerze. Oczywiście na deser mógłby być np. też odcinek jakiegoś polskiego serialu. Wymagałoby to jednak ścisłej współpracy ze wszystkimi dystrybutorami, a jest to dosyć trudne.

Czy jest szansa, aby regularnie pojawiały się specjalne wydania DVM z dołączoną płytą DVD?

Obecnie ukazuje się wiele tytułów filmowych w konkurencyjnych cenach. W czasach, gdy zaczynaliśmy nasze wydania specjalne, film DVD kosztował ok. 100 zł, a nasze wydawnictwo sprzedawało go za 40 zł. Filmów takich było na rynku kilkanaście, dziś w tej lub podobnej cenie - kilkaset. A do tego jeszcze dochodzi aktywność piratów.

Myślimy dalej o wydawaniu płyt DVD dołączanych do wydań specjalnych, ale muszą być to filmy, które zapewnią nam sprzedaż na satysfakcjonującym nas poziomie. Np. w październiku trafił na rynek kolejny numer DVD KINO DOMOWE z filmem na DVD - TARZAN I ZAGINIONE MIASTO. Proponujemy Czytelnikom także zakup archiwalnych numerów z takimi tytułami, jak: PAN TADEUSZ, KROLL, PSY 2, TO JA ZŁODZIEJ, PATRIOTA, ZAGUBIENI W KOSMOSIE (szczegóły na naszej stronie www.dvd-video.com.pl) Póki co, nie zamierzamy dołączać płyty do DVD VIDEO MAGAZYNU.

Czy "DVD video magazyn" zamierza dorównać pismom anglojęzycznym z branży DVD, choćby objętością? Jako przykład weźmy brytyjski "Total DVD".

Pilnie śledzimy konkurencję i to zarówno krajową jak też zagraniczną. Mamy nadzieję, że piszemy o wielu rzeczach, interesujących dla rodzimych DVD-maniaków. Stopniowo będziemy zwiększać objętość, np. numer wakacyjny lipcowo-sierpniowy miał już 124 strony, z czego prawie 80 zajmują recenzje filmowe. Czy to mało? Czy jakiekolwiek inne pismo poświęca tyle miejsca nowościom DVD? Poza tym, nie zawsze ilość znaczy jakość. Mamy ambicję zawsze pisać sensownie, nawet na mniejszej liczbie stron, jakie mamy do dyspozycji.

Jakie są plany na przyszłość? Może jakieś większe zmiany np: oprawa graficzna, nowe działy?

Staramy się wprowadzać zmiany na bieżąco, od nr 7-8/2002 zmieniliśmy czcionkę na bardziej czytelną, wprowadzamy więcej materiałów dodatkowych - stopklatki, ciekawostki w ramkach, "Do zobaczenia" - podobne tytuły dostępne na DVD. Zamierzamy zróżnicować wielkość recenzji - hitom poświęcać nawet 2-4 strony, a produkcjom średnim 1/2 lub nawet tylko 1/3 strony. Chcemy rozszerzać dział TECHNIKI, a zarazem urozmaicać część filmową o sylwetki reżyserów i aktorów.

Czytelnik często dostrzega błędy, proponuje zmiany. Do redakcji Państwa pisma docierają właśnie takie listy z zastrzeżeniami i propozycjami zmian. Jak często wykorzystujecie je na swoich łamach? Czy czytelnik DVM może wnieść wiele nowego i ukształtować przyszłą formę pisma?

Bardzo liczymy się ze zdaniem Czytelników, nie tworzymy przecież pisma typu "sztuka dla sztuki", lecz magazyn skierowany do miłośników DVD. Czytelnicy zapoczątkowali dwie nasze nowe rubryki - IMPORTY, do której nadsyłają recenzje płyt kupionych za granicą oraz PÓŁKOWNIKI, gdzie recenzują płyty, które ukazały się jakiś czas temu, ale z różnych względów nie zagościły na naszych łamach. Często także tematy do działu TECHNIKA dyktują Czytelnicy, szukając u nas fachowej porady na temat konfiguracji sprzętu.

Jak Pani ocenia rynek DVD w Polsce? Czy rozwija się w dobrym kierunku?

Rynek DVD w Polsce rozwija się, format DVD już się w miarę upowszechnił, mamy do dyspozycji coraz więcej tytułów, dostępnych w wypożyczalniach i do kupienia do domowej wideoteki. Na pewno elementem ograniczającym boom DVD, który maja za sobą np. Stany Zjednoczone, jest stosunkowo wysoka cena odtwarzaczy DVD, choć i tak spada w zawrotnym tempie. Wprawdzie dystrybutorzy proponują rozmaite akcje typu DVDmania czy Cenoteka, ale dla przeciętnie zarabiającego miłośnika DVD, premiery są wciąż jeszcze trochę za drogie.

Jaki wpływ Pani zdaniem ma internet na rozwój formatu DVD? Chodzi mi tu głównie o polskie i zagraniczne serwisy internetowe.

Internet na pewno upowszechnia wiedzę o nowym formacie od strony technicznej oraz od strony informacji o dostępnych tytułach. Kto wie, gdzie szukać, znajdzie bez trudu dane, kto, kiedy i w jakiej konfiguracji wydał film na DVD. W przypadku zagranicznych serwisów dochodzi element "lizania towaru przez szybkę" - bo nie każdego stać na kupowanie w sklepach internetowych. Natomiast nie zabraknie nam informacji na temat szczegółów wydania, formatu dźwięku i obrazu oraz dodatków.

Czy Pani zdaniem jesteśmy zagrożeni zalewem pirackich srebrnych krążków? A wiadomo, że takowe powoli pojawiają się na "czarnym rynku" w Polsce. Przykładem niech będzie chociażby stadion X-lecia w Warszawie.

W regionie południowej Polski w piractwie dominuje Kraków. Jeżeli chodzi o pirackie płyty DVD, są one u nas sprzedawane nawet przed premierą kinową w Polsce. Ale w większości są słabe technicznie, choć zdarzają się coraz częściej wyjątki. Największe piractwo pojawia się jednak na VCD i DIVX-ie. Tam piraci królują niepodzielnie, a filmy pojawiają się na kilka dni przed premierą w USA.

Dostajemy bardzo często alarmujące listy od Czytelników, m.in. od osoby oburzonej jakością polskiej wersji w filmie PIĘKNY UMYSŁ - lektor czytał z rosyjskim akcentem. Czytelnik wypożyczył płytę w wypożyczalni, gdzie musiał trafić na pirata, bo Imperial wydał ten tytuł 2 października, a list dostaliśmy w sierpniu. Nie demonizowałabym piractwa, ale faktem jest, że ma się dobrze, a powołane do ścigania tego procederu służby nie zawsze działają szybko i skutecznie. Z naszych informacji wynika, że na pirackim rynku w Polsce działają dwie grupy piratów. Jedna wszystkie swojewyroby serwuje z lektorem czytającym z rosyjskim akcentem, natomiast druga - o lepszej jakości - sprzedaje płyty z napisami. W napisach zdarzają się błędy oraz "ciekawe" uwagi. Walka z piractwem zależy od zmian w mentalności - czy uznamy, że film na DVD to wytwór czyjegoś intelektu i będziemy respektować prawo autorskie. Z drugiej strony, gdyby legalne płyty były nieco tańsze, z pewnością spadłaby popularność piratów. Jednak z pewnością możemy powiedzieć, że płyta legalnego dystrybutora sprzedawałaby się lepiej, gdyby zadbał o jej szybkie wydanie w Polsce. Dużo osób kupuje płyty, zgadzając się na gorszą jakość, gdyż opóźnienia naszych dystrybutorów są duże w stosunku do premier kinowych i DVD na Zachodzie, a Polacy to przecież naród żądny nowości.

Jak wygląda zwykły dzień w redakcji? Czy dużo czasu redaktor poświęca na przygotowanie recenzji? Może zostaną zdradzone nam jakieś szczegóły zza kulis?

Czas na napisanie recenzji to sprawa bardzo subiektywna - w końcu to praca twórcza (tak myślimy), a nie tylko sztampowe opisywactwo. Filmy oglądamy w domu, tylko w wyjątkowych wypadkach, gdy czas goni, w salce projekcyjnej w redakcji. Średnio trzeba liczyć ok. 2-3 godziny na napisanie tekstu, wliczając w to np. czytanie informacji o danym filmie (internet, materiały prasowe). Zwykły dzień w redakcji to głównie "atakowanie" dystrybutorów przez nasz sekretariat redakcji, aby przysłali filmy na płytkach testowych z dużym wyprzedzeniem, co nie zawsze następuje. Często dostajemy płyty w ostatniej chwili. No a poza tym pisanie, pisanie, pisanie, szukanie informacji, wyjazdy do Warszawy na konferencje prasowe, a gdy zaczynamy skład gazety i zsyłanie materiałów do drukarni, robi się naprawdę gorąco. Ale udaje nam się i zawsze pierwszego świeży numer jest w kioskach i Empikach.

Na koniec chciałbym spytać, czy "zwykły śmiertelnik" ma szansę pracować w redakcji Waszego pisma? Jeśli tak, to jakie są kryteria?

W tej chwili nie zamierzamy rozszerzać składu osobowego redakcji, ale jeśli ktoś lubi film i ma możliwość oglądania filmów na DVD (ale nie w komputerze, tylko na odtwarzaczu DVD, plus zestaw głośników), a poza tym ma tzw. lekkie pióro - zachęcamy do pisania recenzji filmowych lub testów własnego kina domowego. Rubryki IMPORTY lub PÓŁKOWNIKI są redagowane prawie w stu procentach przez naszych Czytelników, czekamy więc na e-maile: dvdmagazyn@gronet.pl. Trzeba tylko sprawdzać, które tytuły zostały już zrecenzowane, żeby teksty się nie dublowały.

Dziękuję za udzielenie odpowiedzi na zadane pytania.

Dziękuję i zapraszam do lektury naszego magzynu.



blog comments powered by Disqus