"Do końca" recenzja wydania DVD filmu

Autor: Marek Kamiński
Korekta: Marta Kononienko
23 marca 2017

LBJ: W cieniu JFK

Drogi Czytelniku! Jesteś „przejedzony” kinem „popcorniakowym”? Chciałbyś odpocząć na chwilę przy bardziej poważnych klimatach? A może na dodatek lubisz kino polityczne? W takim razie głosuj na mnie... a właściwie na mój program wyborczy dla Ciebie! A dziś będziesz mógł w nim zobaczyć zrealizowany przez HBO biograficzny dramat Do końca.

Listopad 1963 roku. Wiceprezydent Lyndon B. Johnson zgodnie z konstytucją USA przejmuje urząd prezydenta Stanów Zjednoczonych tuż po śmierci swojego poprzednika Johna F. Kennedy'ego. W pierwszym roku rządów nowa głowa państwa będzie miała ciężki orzech do zgryzienia, próbując m.in.: uchwalić ustawę Kennedy'ego o prawach obywatelskich wbrew protestom niektórych senatorów, zapobiec rozwojowi wojny w Wietnamie, a także wygrać kolejne wybory, mimo różnych kłód rzucanych pod nogi. Z kolei dr Martin Luther King Jr. – popierający prezydenta – usilnie domaga się od niego utrzymania praw wyborczych dla Afroamerykanów w ustawie. Nie da się dogodzić oczekiwaniom każdego naraz, Johnsona czeka zatem ciężki początek prezydentury...

Film, na podstawie uhonorowanej w 2014 roku nagrodą Tony sztuki teatralnej pod tym samym tytułem (w oryginale All The Way, nawiązującym do sloganu wyborczego LBJ), jest nieźle wyważony pod kątem sportretowania następcy Kennedy'ego. Nie jest cukierkową laurką, ale także nie porusza teorii spiskowej, jakoby za zamachem na JFK stał jego zastępca. Obraz w reżyserii Jaya Roacha ukazuje polityka, który nie jest wolny od różnych zagrywek emocjonalnych, kłamstewek i innych gier politycznych, ale też ma słuszne intencje oraz prezentuje za kulisami okazjonalne chwile słabości i zwątpienia (na przykład nazywając siebie „przypadkowym prezydentem”, z uwagi na okoliczności objęcia urzędu). A przy okazji nie brak mu poczucia humoru, czego dowodem jest chociażby ukazanie żarcików, jakich doświadczali jego pasażerowie podczas jazdy autem.

Do końca to przede wszystkim popis talentu Bryana Cranstona, powtarzającego główną rolę ze wspomnianej sztuki. Aktor brawurowo wciela się w Johnsona, z werwą prezentując różnorodne spektrum emocji i zachowań człowieka tyleż sprytnego i przebiegłego jako polityk, co zakompleksionego z powodu swojego pochodzenia i wykształcenia. Obserwowanie kreacji Cranstona – szerzej znanego z ról Waltera White'a z Breaking Bad oraz taty tytułowego bohatera ze Zwariowanego świata Malcolma – to prawdziwa uczta dla oczu. Pozostała część obsady (m.in.: Anthony Mackie jako Martin Luther King Jr., Melissa Leo w roli żony prezydenta oraz Frank Langella jako senator Dick Russell) nie zawodzi, ale nie ma wątpliwości, kto skupia całą uwagę widzów na ekranie. Bryan Cranston za swoją kreację otrzymał kilka nominacji do prestiżowych nagród (w tym do Złotego Globu i Emmy), zdobywając Satelitę oraz Nagrodę Gildii Aktorów Ekranowych.

Co ciekawe, muzykę do filmu stworzył James Newton Howard – kompozytor z trzyliterowymi inicjałami. Wydaje się to być idealnym wyborem do produkcji, w której pierwsze skrzypce gra LBJ, będący następcą JFK, któremu wtóruje MLK. ;) Mówiąc jednak poważnie, ścieżka instrumentalna jest udanym dodatkiem do obrazu Roacha. Zachęcam do jej posłuchania (a osobną recenzję na jej temat, wraz z zapożyczoną stamtąd uwagą o inicjałach kompozytora, znajdziecie pod tym linkiem).

Plusem na koniec filmu są prawdziwe fotografie z Johnsonem prezentowane w trakcie napisów końcowych. Znalazło się tam także słynne zdjęcie prezentujące polityka składającego przysięgę prezydencką w samolocie Air Force One w towarzystwie zarówno jego żony, jak i Jackie Kennedy. Czarno-białe zdjęcia to ciekawy dodatek wieńczący seans.

Do końca wydany został w Polsce na DVD przez Galapagos Films. Po uruchomieniu dysku wita nas eleganckie menu w języku angielskim ze świetną muzyką instrumentalną z filmu oraz obrazem przedstawiającym filmowe wersje prezydenta Johnsona i dr. Kinga Jr. skomponowane jakby z gazetowego kolażu. Płyta pozwala na obejrzenie filmu w wersji oryginalnej (Dolby Digital 5.1) lub z polskim lektorem (Dolby Digital 2.0). Niezmiennie daję plus za dostępność napisów angielskich (poza nimi mamy też: polskie, greckie, duńskie, fińskie, norweskie i szwedzkie). W menu – oprócz opcji językowych – można przeskoczyć do jednej z 13 zatytułowanych scen, na które podzielony jest film.

Dwa dodatki dostępne w polskim wydaniu można obejrzeć wyłącznie w oryginale z opcjonalnymi angielskimi napisami. A są to: Bryan Cranston: Becoming LBJ (1 min. 50 s), który pokazuje pokrótce charakteryzację Bryana Cranstona od kulis wraz z informacjami, jakie „przeróbki” w wyglądzie aktora oraz jakie elementy garderoby zastosowano, by upodobnić go do odgrywanej postaci. Ciekawy bonus, ale niezwykle krótki.

All The Way: A Walk Through History (9 min. 41 s), który wspomina o problemie nierówności rasowej w USA, a także o Johnsonie i Kingu – dwóch najważniejszych postaciach, które przyczyniły się do wcielenia w życie po zabójstwie Johna Kennedy'ego ustawy o prawach obywatelskich. Materiał zawiera także wypowiedzi historyków i dwóch głównych aktorów. Także tutaj chciałoby się obejrzeć dłuższy materiał.

Oba dodatki są świetnym uzupełnieniem filmu, ale 11,5 minuty to w tym przypadku niezwykle krótki czas. Bardzo dobrym bonusem byłby komentarz audio do „dania głównego”, najlepiej z udziałem historyków oraz – co najmniej – głównego aktora. Natomiast główny zarzut kieruję do wersji audio z lektorem, który nie tłumaczy wyświetlanych na koniec filmu napisów na czarnym ekranie, opisujących kilka dalszych wydarzeń związanych z LBJ i MLK. Widzom nieznającym języka angielskiego może umknąć kilka istotnych faktów historycznych. Polskie napisy nie mają zaś tego uchybienia.

Do końca to godny polecenia film z wybitną rolą Bryana Cranstona, na podstawie sztuki nagrodzonej nagrodą Tony. Warto więc obejrzeć, zwłaszcza jako „detoks” od głupich komedyjek czy kina superbohaterskiego. Tym bardziej cieszy polska premiera DVD tegoż obrazu. Serdecznie polecam opowieść o tym istotnym dla USA prezydencie, jednak nadal stojącym w cieniu swego słynnego poprzednika.



blog comments powered by Disqus