Recenzja "American Horror Story: Coven"

Autor: Hagath

American Horror Story: Coven to trzecia odsłona serialu Ryana Murphy’ego i Brada Falchuka. Jak można się domyśleć po samym tytule (coven – z ang. sabat), nowy sezon tej telewizyjnej produkcji skupia się na wątku czarownic. Można bez problemu stwierdzić, że to pozycja obowiązkowa dla wszystkich fanów magii (zarówno tej „europejsko-amerykańskiej”, jak i voodoo), lecz trzeba od razu powiedzieć, że AHS: Coven brakuje trochę do ideału.

Po drugim sezonie, którego akcja toczyła się głównie w latach 60. XX wieku, twórcy wracają do współczesności. AHS: Coven opowiada o losach uczennic szkoły dla czarownic, która znajduje się w Nowym Orleanie. A tam – ile bohaterek, tyle osobowości. Wystarczy, że pomyślicie sobie o jakimś typie kobiety, a znajdziecie go w tym serialu – przy czym nie jest tajemnicą, iż zbyt wiele zróżnicowanych charakterów płci pięknej w jednym miejscu, przyprawionych po równo dążeniem do dominacji, zawsze zwiastuje kłopoty…

Widza w całą historię wprowadza postać Zoe. To nastolatka, która w dość niecodziennych okolicznościach dowiaduje się, że posiada czarodziejskie moce. Jej rodzina jest załamana tym faktem – rodzice Zoe wiedzieli, że w ich rodzinie kobiety czasem wykazują nadprzyrodzone zdolności, ale mieli nadzieję, iż ominie to ich córkę. Szybko kontaktują się ze wspomnianą szkołą w Nowym Orleanie i tam wysyłają swoje dziecko.

W szkole w Nowym Orleanie nie uczy się jednak zbyt wiele dziewczyn. Kiedy Zoe do niej przybywa, spotyka tam zaledwie trzy uczennice – czytającą w myślach Nan (Jamie Brewer), władającą telekinezą i piromanią Madison (Emma Roberts) oraz jedyną czarnoskórą czarownicę, będącą przy okazji żywą lalką voodoo, Queenie (Gabourey Sidibe). Szkołą zarządza Cornelia Foxx (Sarah Paulson), ale to nie ona jest najważniejsza w świecie czarownic – formalną władzę ma tzw. Najwyższa, którą jest matka Cornelii, Fiona Goode (Jessica Lange). Najwyższa nie jest jednak pozycją „wybieraną” – nią trzeba się urodzić. Kiedy pojawia się nowa, potężna czarownica, Najwyższa powoli traci swoje siły i moc, a wraz ze śmiercią – przekazuje ich całość swojej następczyni. Fiona nie może się pogodzić z tym faktem i kiedy tylko czuje, że siły witalne ją opuszczają, postanawia odnaleźć, a następnie zabić nową Najwyższą. Jej walka o władzę oraz próba uzyskania nieśmiertelności to jeden z głównych wątków serialu.

Przeciwniczkami wspomnianych czarownic są wyznawcy voodoo z Marie Laveau na czele (w tej roli niesamowita Angela Bassett). Co ciekawe, Marie to postać autentyczna, która żyła na przełomie XVIII i XIX w. w Nowym Orleanie i była nazywana „królową voodoo”. W serialu widz może zobaczyć, jak zyskała nieśmiertelność oraz to, że potrafi być bardzo okrutna dla swoich wrogów. Ciągłym zagrożeniem zarówno dla czarownic ze szkoły, jak i tych znających sztukę voodoo są łowcy czarownic, którzy pojawiają się w kilku odcinkach AHS: Coven i robią naprawdę spore zamieszanie.

Jak już widać, postaci w tym sezonie jest bardzo dużo i każda z nich ma do spełnienia jakąś ważną rolę (a w tym tekście nie zostały wymienione wszystkie!). Widz rzadko jest przytłoczony taką ilością bohaterów, choć trzeba przyznać, że ponieważ każda z postaci jest niezmiernie wyrazista i oryginalna, chwilami pozostaje się z uczuciem pewnego niedosytu. Czasem też można mieć wrażenie pewnego chaosu, szczególnie w środkowych odcinkach serialu.

Większość twarzy jest już znana fanom American Horror Story - część z nich pojawiła się w poprzednich sezonach. Ponownie swą grą aktorską zachwycają nagrodzona Złotym Globem Jessica Lange, wybitna Sarah Paulson oraz młody, lecz bardzo uzdolniony Evan Peters. Każdy z nich tworzy niezwykle wiarygodną oraz nietuzinkową postać, przez co znów będzie mógł cieszyć się uznaniem widzów i krytyków. Ponadto do serialu wraca Taissa Farmiga, która grała jedną z ulubionych przez widzów postaci w pierwszym sezonie serialu: Violet. Widać, że od tego czasu ta młoda aktorka rozwinęła nieco swoje umiejętności, co pozwoliło jej na udaną grę.

Warto poświęcić chwilę uwagi nowym członkom obsady. Jedną z najbardziej wyróżniających się aktorek jest wspomniana Angela Bassett w roli Marie Laveau. Świetnie wciela się w zdecydowaną, silną i okrutną dla swych wrogów kobietę. W jej wydaniu słowo „zemsta” nabiera nowego, niesztampowego wyrazu. Jej postać zahipnotyzuje widza nie raz, a także często przyprawi o gęsią skórkę. Świetnie w swojej roli odnalazła się również Kathy Bates, która gra brutalną Madame Delphine LaLaurie (kolejną bohaterkę zainspirowana historyczną postacią). Była to bogata matrona z Nowego Orleanu, żyjąca w XIX w., do szpiku kości nienawidząca czarnoskórych – na poddaszu swego domu poddawała niewolników wymyślnym torturom i każdego okrutnie karała nawet za najmniejsze przewinienie. Nietrudno się domyślić, że na swej drodze musiała w końcu spotkać Marie Laveau, która obdarzyła ją nieśmiertelnością, a następnie zakopała w ziemi w dobrze zabezpieczonej trumnie. Madame Delphine LaLaurie zostaje wykopana w XXI w. przez jedną z białoskórych czarownic. Kathy Bates świetnie oddała problemy swojej bohaterki, próbującej odnaleźć się w nowym świecie, gdzie czarnoskóry jest prezydentem. Jest to niewątpliwie jedna z ciekawszych ról.

Jeśli chodzi o „obóz” nowoorleańskiej szkoły, najważniejszymi nowymi twarzami są Gabourey Sidibe oraz Emma Roberts, grające odpowiednio Queenie i Madison. Ta pierwsza wciela się w żywą lalkę voodoo i jedyną czarnoskórą czarownicę w szkole. Nie raz będzie musiała zmierzyć się z rozterkami, gdzie tak naprawdę jest jej miejsce – pod rządami Fiony i Cordelii czy może u boku Marie Laveau. Gra Gabourey Sidibe dodaje całej historii na zmianę dramatyzmu i humoru. Jednak to Madison robi najwięcej zamieszania, a młoda Emma Roberts wprost idealnie pasuje do roli rozpieszczonej gwiazdy, która zmuszona jest do wstrzymania się z rozwojem kariery ze względu na swoje niebezpieczne, nadprzyrodzone zdolności.

Jak już było wspomniane wcześniej, serial chwilami może zdawać się trochę chaotyczny. Wątków jest tu co najmniej tyle, ile postaci i wydaje się, że twórcy chwilami sami nie wiedzieli, który chcą najbardziej rozwinąć. Mimo to intrygi i spiski, morderstwa i wskrzeszenia, a także kilka wątków miłosnych wciągają widza w tajemniczy świat magii, nie pozwalając na nudę. Trzeba jednak podkreślić, że choć początek oraz koniec serialu zostały naprawdę dobrze pomyślane, o tyle środek nie zawsze zadowala. Ponadto AHS: Coven nie straszy już tak jak dwie poprzednie odsłony. Jednakże, jakby w zamian, serial zachwyca magicznym klimatem, niezwykłą scenografią, oryginalnymi strojami oraz dopracowanymi efektami specjalnymi.

AHS: Coven to produkcja udana, lecz nie idealna. Chwilami bywa nieuporządkowana, nieskładna. Wciąż jednak zachwyca kreacjami aktorskimi oraz bardzo wyrazistymi postaciami. Koniec końców, jest to niewątpliwie jedna z najciekawszych produkcji o czarownicach, która nie raz urzeka klimatem, a przy tym często trzyma w napięciu.


blog comments powered by Disqus