Przepiękna baśń o zbyt dosłownej fabule

plakat filmu Przepiękna baśń o zbyt dosłownej fabule

Luc Besson nie jeden raz udowadniał, że jest reżyserem wszechstronnym i do tego lubiącym wyzwania. Nie da się go w żaden sposób zaszufladkować w jednym gatunku. Chociaż znany jest głównie z toczących się w błyskawicznym tempie filmów akcji, równie chętnie rozśmiesza widza, a nawet potrafi zachwycić przepięknymi widokami, jak w Wielkim błękicie, czy w Atlantis. Angel-A jest czymś zupełnie nowym, niepodobnym do dotychczasowych produkcji Bessona, a także do niczego co mogliśmy przez ostatnie lata zobaczyć w kinach.

Film utrzymany w baśniowym klimacie opowiada historię człowieka, który spotyka na swojej drodze kobietę-anioła. Akcja toczy się w spokojnym tempie na ulicach Paryża, dość swobodnie mieszając wątki fantastyczne z codziennym życiem. Przyjęcie przez reżysera czarno-białej konwencji filmu dodatkowo odrywa go od rzeczywistości. W ten sposób, przyzwyczajając widza do patrzenia na wszystko z przymrużeniem oka, Besson snuje swoją opowieść przeplatając w niej humor z sentymentem.

Głównym bohaterem jest André – z pochodzenia Irakijczyk, dzięki wygranej na loterii zielonej karcie również obywatel USA, aktualnie przebywający we Francji. W momencie, w którym go poznajemy, pół Paryża ściga go za ogromne długi zaciągnięte u mafii. On sam nie ma przy sobie ani grosza, nie ma rodziny i przyjaciół, a jedynym co mu pozostało jest ogromne poczucie własnej wartości. Do tego okazuje się strasznym nieudacznikiem, który nawet najlepiej do siebie nastawioną osobę potrafi rozwścieczyć potokiem nieudolnych kłamstw. Beznadziejna sytuacja i brak perspektyw podsuwają mu myśl o samobójstwie. I w momencie, kiedy André na wpół przypadkowo przechodzi przez barierkę mostu nad Sekwaną, w jego życiu pojawia się piękna Angela. Kobieta okazuje się prawdziwym ideałem, o którym pewnie niejeden mężczyzna marzy przez całe życie. Pomimo tego, że zachowanie André spłoszyłoby każdą kobietę przy zdrowych zmysłach, ta obiecuje, że będzie mu służyć i spełniać wszystkie jego zachcianki. Tak rozpoczyna się znajomość, która ma odmienić życie sympatycznego Irakijczyka.

Głównym tematem filmu jest właśnie owa przemiana człowieka. Luc Besson opowiada o tym, jak trudno jest pozbyć się pychy i zakłamania; jak dużo musi się wydarzyć, żeby człowiek spojrzał na jasną stronę życia, zachwycił się jego pięknem; jak wiele potrzeba nam do szczęścia. Dzięki groteskowej postaci André, wszystko to ukazane jest w sposób przewrotny. Z jeden strony śmiejemy się z niego, kiedy wciąż narzeka na swój los, pomimo tego, że zniknęły wszystkie jego problemy, ale z drugiej strony zaczynamy zastanawiać się nad samym sobą. Cała ta problematyka została wysunięta na pierwszy plan i trochę przejaskrawiona przybierając formę morału, dzięki czemu Angel-A jeszcze bardziej wpisuje się w konwencje baśni.

Bardzo mocną stroną filmu są cudowne zdjęcia. Paryż oglądamy oczyma osoby w tym mieście zakochanej. Tą miłością reżyser stara się zarazić widza pokazując mu m.in. zachód słońca podczas podróży bohaterów Sekwaną, czy obserwowany z apartamentu wieżowca Paryż mieniący się nocą tysiącami świateł. Nie da się oprzeć urokowi przedstawionego w ten sposób miasta, które ma swój magiczny klimat. Ten obraz został jeszcze wzbogacony przez muzykę Anji Garbarek, która łącząc elektronikę z jazzem tworzy niezwykłą atmosferę.

Natomiast główną wadą najnowszej produkcji Bessona jest jej dosłowność. Fabuła jest prosta jak konstrukcja cepa. Nie ma w niej miejsca na tajemniczość, czy odrobinę mistyki, chociaż klimat filmu i postać anioła na pierwszym planie bardzo by temu sprzyjały. Szczególnie blado wypada tu właśnie Angela. Zbyt chętnie korzysta ze swoich nadprzyrodzonych umiejętności, przez co równie ciężko jest się przekonać do niej, jako do kobiety, jak i do anioła. Przy przekonującym i łatwym do polubienia André, ona pomimo swojej urody wydaje się raczej nudna.

Angel-A z pewnością nie wszystkim przypadnie do gustu. Chociaż film reklamowany jest również jako komedia, odnajdziemy w nim zaledwie kilka subtelnych żartów. Fani Bessona z czasów Taxi, czy Piątego elementu mogą poczuć się zdradzeni zbyt wolną akcją. Pomimo pojawienia się wątku miłosnego, nie przypomina on wielkiego romansu, a raczej grę psychologiczną. Angel-A jest jednak piękną wizją, której magiczna atmosfera potrafi porwać widza i zmusić do chwili zadumy.


blog comments powered by Disqus