Mały-wielki bohater w podręcznej wersji - recenzja wydania DVD filmu „Ant-Man”

Autor: Krzysiek Płociński
Korekta: Joanna Biernacik
6 stycznia 2016

Duża grupa sceptyków nie dawała większych szans produkcji o bohaterze, którego głównymi zdolnościami są kurczenie się i wydawanie rozkazów mrówkom. Faktycznie, Ant-Man nie był największym przebojem Marvela, ale okazał się na tyle dobry, że już kilka miesięcy po premierze zapowiedziano jego kontynuację. Czy ten niespodziewany sukces w wersji na DVD jest równie imponujący, co jego wynik na wielkim ekranie?

Zacznijmy od tego, co najważniejsze, czyli samego filmu. Ant-Man jest niewątpliwie jedną z oryginalniejszych produkcji w uniwersum Marvela – nawet pomimo wykorzystania motywu przestępcy chcącego wyjść na prostą, który w kinie jest dość wyświechtany. Główny bohater nie jest stereotypowym wyrokowcem, a raczej typem Robin Hooda. Chce zrobić coś dobrego, choć nie zawsze w sposób legalny. Film klimatem jest podobny do Strażników Galaktyki. Dość luźna atmosfera ze świetnie umiejscowionymi żartami sytuacyjnymi gwarantuje dobrą zabawę. Ant-Man jest przy tym bardziej stonowany od obrazu, którego akcja rozgrywa się w kosmosie.

Prawdopodobnie jednym z największych plusów są sekwencje, w których główny bohater, grany przez Paula Rudda, używa zmniejszającego kombinezonu. Trening posługiwania się strojem, ujeżdżanie mrówek czy scena walki na zabawkowej kolejce nie są czymś, co na co dzień widuje się nawet w kinie sci-fi. Produkcja jest o wiele mniejsza niż to, czym dotychczas raczył nas Marvel. Nie jest to oczywiście wielki minus, ale widzowie przyzwyczajeni do rozmachu adaptacji komiksów mogą czuć się trochę rozczarowani.

Kolejnym pozytywem jest świetnie dobrana obsada. Wspomniany już Paul Rudd nie daje powodów do narzekań. Evangeline Lilly (którą nieco zapomniano po serialu Lost) w Ant-Manie kontynuuje dobrą serię udziału w dużych hollywoodzkich produkcjach. Zawdzięcza to swojej dobrej grze aktorskiej i niewątpliwie oryginalnej urodzie. Jest jeszcze weteran kina, Michael Douglas, który doskonale odgrywa rolę Hanka Pyma.

Samo wydanie jest dość standardowe. Prostota i przejrzystość menu głównego nikomu nie powinna sprawiać problemu z obsługą. Brak tu dodatków specjalnych, a jedyny bonus to zwiastun Avengers: Czas Ultrona. Ustawienia językowe mają za to sporo opcji. Do wyboru są cztery wersje dubbingu (polska, angielska, francuska i rosyjska). Możemy także wybierać z sześciu wariantów napisów (polskich, francuskich, rosyjskich, holenderskich, a także arabskich oraz angielskich dla niesłyszących). Dobrze prezentuje się także okładka przedstawiająca całą główną obsadę.

Podsumowując, Ant-Man na DVD przedstawia się przyzwoicie. Ma wszystko to, co najważniejsze, z filmem zapewniającym dużo rozrywki na czele. 



blog comments powered by Disqus