Arche. Czyste zło

Autor: aDiego
plakat filmu Arche. Czyste zło

Podczas prac remontowych w opustoszałym kościele robotnicy znajdują tajemniczą skrzynię. Wśród wielu notatek, jakie kryje znalezisko odkrywają niezwykła piramidę. W oparciu o technikę komputerową grupa przyjaciół podejmuje się rozwikłania jej tajemnicy i odkrywa znaczenie symboli kostki. W tym samym czasie jedna z osób w skutek działania Arche zostaje przeniesiona do innego wymiaru. Dwójka przyjaciół postanawia udać się w inną czasoprzestrzeń i odnaleźć zaginioną koleżankę. Nie będzie to jednak takie łatwe, gdyż podróże w tunelach czasoprzestrzennych nie należą do najbezpieczniejszych...

Arche - czyste zło, to niezależna produkcja kinowa. Wyreżyserował ją Grzegorz Auguścik, na podstawie scenariusza Artura Nicponia i Grzegorza Brauna. Wśród nieznanych, szerszej publiczności, odtwórców ról znalazło się miejsce także dla gwiazdy. Jest nią niewątpliwie Robert Gonera, znany m.in. z Gier ulicznych i "Długu" (oba filmy zresztą wyreżyserowane zostały przez mistrza dokumentu - Krzysztofa Krauze), czy serialu M jak miłość;-) I to właśnie postać grana przez Gonerę zasługuje na poświęcenie naszej uwagi.  W roli prześmiewczego, początkującego biznesmena wypadł doskonale.
Arche, jak na niezależną produkcję przystało - tryska pomysłami, widać, że chłopcy nie nudzili się na planie. Zastosowano tu wiele ciekawych pomysłów takich jak: portale czasoprzestrzenne, połączenie innego wymiaru z grą komputerową, czy sama idea "kostki - piramidy". Film w rezultacie nawiązuje do wielkich przebojów kinowych (Gwiezdne Wrota, MroczneWidmo, Hallraiser) i puszcza oko do widza, sypiąc raz za razem dowcipami w stylu "Co to, jakiś Wodny Świat"?, "Ciesz się, że to nie Szczęki", czy (mój ulubiony) "Nie mów do mnie Misiu, mów do mnie Indiana Jones".
W filmie podjęto próbę przełamania polskiej kinematografii, która skupia się tylko na dwóch gatunkach filmowych. Potwierdzeniem tego niech będzie komentarz do jednego z festiwali w Gdyni: "Mamy tylko dwa typy kina: Ogniem i Mieczem i Edi. Trochę w tym prawdy jest, a Arche miał za zadanie ją zmienić. Czy mu się udało? Myślę, że tak! Mimo, że tekst na okładce o treści "Science-fiction na najwyższym poziomie. Nowatorskie efekty specjalne, po raz pierwszy w kinie polskim!!!" ma prawo wywołać na naszej twarzy ironiczny uśmieszek, to nie da się ukryć, że mówi on częściową prawdę. Nie zgodzę się wprawdzie z "najwyższym poziomem" produkcji, gdyż ten ma wiele do życzenia. Ogólnie gra aktorska nie jest najwyższych lotów (prócz wyróżnionego wcześniej przeze mnie Roberta Gonerę), wpadki z montażem zdarzają się kilkakrotnie, a i do fabuły można się także momentami przyczepić (jak dla mnie zbyt skrótowo przedstawiona historia i czasem akcja za szybko przenosi się z miejsca na miejsce). Również efekty specjalne mogą wywoływać u nas przeróżne grymasy twarzy. Wypadają one blado nawet w stosunku do tych ze starej trylogii Gwiezdych Wojen. Mimo, to faktycznie - tak zaawansowanych w polskim kinie nie było jeszcze i zanosi się na to, że w najbliższym czasie nie będzie;( No chyba, że powstanie "Arche 2";-) Jednak w wypadku kontynuacji, proponowałbym chłopcom poszukać sponsora. Szkoda by było, aby ich talent po raz kolejny został zmarnowany. Pomysły i zaangażowanie w produkcję jest. Brakuje tylko... KASY!!!;( To jest największy problem.

Gdyby Arche - Czyste zło miało większy nakład finansowy - myślę, że moglibyśmy cieszyć się wtedy dobry kinem s/f. W wypadku, gdy brakuje "zielonych" - mamy to, co widać na ekranie;( Wielka, ale to bardzo wielka szkoda! Na razie możemy tylko pomarzyć i ślinić się w dalszym ciągu na widok amerykańskich produkcji...

Materiały powiązane:


blog comments powered by Disqus