O produkcji "Asterixa na olimpiadzie"

plakat filmu O produkcji "Asterixa na olimpiadzie"

Na miejsce realizacji tak ogromnego przedsięwzięcia wybrano nowe studia filmowe Alicante w wytwórni „Ciudad de la luz” w Hiszpanii. Zostało tam nakręconych 95% zdjęć. Ogromne znaczenie miały rozległe dziewicze tereny, otoczone morzem, które umożliwiły zainstalowanie jednej z kluczowych dekoracji filmu i zarazem jednej z najbardziej spektakularnych, która nigdy wcześniej nie została skonstruowana do francuskiego filmu - stadionu olimpijskiego. Do realizacji pomysłu zostały zaangażowane same znakomitości: koncepcja dekoracji została powierzona Aline Bonetto, która pracowała razem z Jean-Pierre’em Jeunet’em przy filmach Delikatessen i Bardzo długie zaręczyny, czego efektem było zdobycie drugiego Cezara i nominacji do Oskara. Praca nad kostiumami powierzono Madeline Fontaine, nominowanej do Cezara za Amelię i zdobywczynię Cezara za Bardzo długie zaręczyny. Wizerunek filmu został powierzony dyrektorowi zdjęć Luca Bessona i Jean-Paul’a Rappeneau – Thierremu Arbogast’owi. - Kiedy rzucamy się w taką przygodę – mówi Thomas Langmann – trzeba mieć najlepszych.

Scenografia

Dla Aline Bonetto i Madeline Fontaine, autorek dekoracji i kostiumów, wszystko rozpoczęło się od ogromnych przygotowań dokumentacyjnych. Zatopiły się w książkach historycznych, dziełach sztuki i komiksach, aby oddać precyzję i wierność rysunków Uderzo. Dla nich, tak samo jak dla fryzjerów i wizażystek, trudność polegała na tym, żeby znaleźć właściwy ton: pozostać wiernym komiksom, będąc jednak realistą i nie wpadać w karykaturalizm. - To, czego nam potrzeba - mówi Aline Bonetto - to posiłkować się elementami z epoki i następnie – tak, jak w komiksie - pozwolić sobie na małe\manewry. Fantazja Aline Benetto przejawia się przede wszystkim w wymyślaniu pojazdów, które uczestniczyć będą w wyścigu, i które są dalekie od tego, co mamy zwyczaj oglądać na co dzień w kinie. Jeden z pojazdów, w kolorze niesamowicie jaskrawej czerwieni, nie przypadkowo bardziej przypomina model Formuły 1 stworzony we włoskim teamie niż antyczny rydwan! Kieruje nim… Michael Schumacher – wielokrotny mistrz w wyścigach Formuły 1.

Pojazdy zostały przygotowane po konsultacjach z ekipą odpowiedzialną za efekty specjalne, musiały bowiem spełniać kilka funkcji. Pierwsza trudność polegała na tym, że rydwanami kierować będą kaskaderzy… schowani u stóp aktorów. Ponadto każdy z pojazdów musiał być tak zaprojektowany, by mógł jechać na jednym tylko kole, a celowe ‘zgubienie’ jakiegoś elementu konstrukcji, nie mogło narazić na szwank życia aktora i kaskadera. Największym wyzwaniem dla dekoratorki było oczywiście stworzenie stadionu olimpijskiego. Aline Bonetto – dyrektor artystyczny - Z początku miał być stadion do zawodów atletycznych, a następnie wyścig rydwanów na hipodromie. W ten sposób dekoracje zaczęły nam się mnożyć, ich objętość rosła i zrobiło się to zupełnie niemożliwe. Dlatego musieliśmy skupić się w jednym miejscu, nowoczesnej przestrzeni o różnorodnym przeznaczeniu. I to właśnie wyścigi rydwanów, na których najbardziej nam zależało, zadecydowały o wielkości stadionu. Stadion budowało 150 osób w pocie czoła przez trzy miesiące. Aline Bonetto musiała przewidzieć wszystkie problemy, jakie mogły pojawić się w trakcie kręcenia zdjęć. Stadion musiał wydawać się prawdziwy i ponadto musiał wytrzymać 6 miesięcy zdjęć wystawiony na podmuchy wiatru od strony morza. Musiał być odporny na bardzo wilgotne powietrze i jednocześnie ogromne upały panujące w sierpniu w studiach ALICANTE. I przede wszystkim nie mógł narażać aktorów i ekipę na niebezpieczeństwo. Całość jest piękna, spektakularna i godna Hollywood. Kiedy zobaczyliśmy skończone dzieło, szef konstruktorów miał łzy w oczach – mówi Aline Bonetto. Wszyscy reagowali podobnie. Zarówno gwiazdy, jak i technicy, albo zwyczajni zwiedzający, którym rezerwowano tam pierwszą wizytę po rozpoczęciu zdjęć do filmu. Widziałem jak przybył Alain Delon - mówi Christhoper Vassort, pierwszy asystent konstruktora. – Wszedł na trybunę i patrzył na stadion w ciszy, całkowicie oszołomiony. Elie Semoun – To genialne, naprawdę robi wrażenie! Teraz rozumiem, dlaczego zapłacili mi tylko dwie stówy, bo cała forsa poszła na to….

Poza stadionem do zrobienia było 20 dekoracji, których sam rozmiar jest imponujący. W pałacu króla greckiego Irytosa, zarówno tron jak i posąg Zeusa mają ponad 8 metrów wysokości, a wanna królewska ma rozmiary basenu. Będzie to jeszcze bardziej spektakularne na ekranie - mówi Aline Bonetto, która zajmowała się tworzeniem kostiumów - ponieważ w momencie postprodukcji dorzucimy cyfrowo wysokość i głębokość, piętra tarasów, ogrodów, kolumn i perspektywy dodatkowe.

Kostiumy i charakteryzacja

Jeżeli chodzi o kostiumy, to zadanie było równie trudne. Tutaj też były wymagania i ten sam wymóg doskonałości. To samo dążenie do wierności historycznej i od czasu do czasu realnej fantazji. Podczas pierwszych miesięcy Madeline Fontaine robiła i zlecała robić poszukiwania materiałów, tekstyliów i barwników, jak również najzdolniejszych rzemieślników. Część strojów – między innymi ubrania atletów, togi widzów, stroje wojskowe - była przygotowywana w Maroku, ale kostiumy do głównych ról takie jak: 10 sukienek dla księżniczki Iriny, kilka tóg i skórzanych ubrań dla Juliusza Cezara i Brutusa, powstawały w Paryżu. - Potrzebowaliśmy ponad 300 peruk, setki warkoczy, wąsów i bród, które były robione z włosów prawdziwych koni z Francji, Belgii i Anglii. Osoby odpowiedzialne za makijaż wyszukały najlepsze produkty zdolne wytrzymać upał panujący latem w Hiszpanii.

Benoit Poelvoorde (Brutus): Peruka od początku mi się nie podobała, jest niezbyt praktyczna. Mówisz sobie: kurczę, cały dzień musisz to trzymać na głowie - a ja jestem dość nerwowy, cały czas się ruszam, a to drapie mnie w głowę. Udało mi się jednak postawić na swoim chociaż w tym, że nie była przyklejona. To jest właśnie życie aktorów. Przez dwa dni kombinowałem, co tu zrobić i powtarzałem: nie chcę kleju, nie chcę kleju. Tak więc, wszyscy mają klej, a mnie się udało. Byłem jedynym aktorem, który się nie lepił.

Realizacja wyścigu rydwanów

W tym czasie ekipa od efektów specjalnych działająca pod dyrekcją Christiana Gillon, zajęła się przygotowaniem scen akcji i najbardziej widowiskowych sekwencji. Niewątpliwie jednym z najważniejszych momentów kręcenia zdjęć, a zarazem kluczowym elementem filmu, jest wyścig rydwanów. Spektakularny i robiący ogromne wrażenie. Kaskaderzy i konie zostały powierzone wielkiemu specjaliście, Hiszpanowi Ricardo Cruz, który pracował w Ostatnim Samuraju z Tomem Cruisem oraz w Aleksandrze Olivera Stone’a. W ciągu ośmiu tygodni specjalnie wytresowano sześćdziesiąt koni i aby być przygotowanym na wszelkie nieprzewidziane wypadki, przygotowano po dwa egzemplarze każdego rydwanu. Każdy z pojazdów miał zapasową czwórkę koni, która mogła wkroczyć do akcji, gdyby podstawowe zwierzęta były zmęczone, lub kontuzjowane. W sumie kręcenie zdjęć wyścigu rydwanów zajęło 7 tygodni pracy. To robi wrażenie - momentami trochę się bałem. Cztery konie nie galopują szybciej niż jeden, ale mają cztery razy więcej siły, dlatego naprawdę trzeba nad nimi panować, mimo, że obok chowa się facet rzeczywiście trzymający wodze. Aktorzy trzymają w rękach tylko atrapy, ale trzymają. Trener dał mi poprowadzić powóz, żebym poczuł o co chodzi i jak to się w rzeczywistości robi. To sprawia niesamowite wrażenie. Tak czy inaczej, nawet kiedy jest ktoś, kto prowadzi konie, trzeba jeszcze stać w rydwanie, jest mnóstwo kurzu, lecą ci w twarz jakieś kamyki, tak że nie jest to takie proste. Próbując zachować na twarzy uśmiech, pozostać w zgodzie z charakterem postaci, co usiłowałem robić podczas prób, nie mogłem przecież dać po sobie znać tych wszystkich trudów. Do tego aktorzy są przywiązani do rydwanu, żeby nie spaść. Powiedziałem, że wolałbym chyba nie być przywiązany, czuję się trochę nieswojo. Powiedziano mi: no tak, ale z tyłu pędzi następny rydwan, upadek byłby naprawdę fatalny w skutkach – wspomina Stephane Rousseau, odtwórca roli Romantixa.


blog comments powered by Disqus