Studium winy

plakat filmu Studium winy

Pokuta to film o brzemieniu, którego ciężaru w istocie odpokutować się nie da; jest to niemożliwe, ponieważ ci, którzy kiedykolwiek mogli udzielić wybaczenia, już nie żyją. Briony - główna bohaterka - będzie zatem dźwigać ciężar wyrządzonej niegdyś krzywdy aż do śmierci. Rozmaite reminescencje układają się w jednolitą opowieść, której cel jest jeden – próba zadośćuczynienia. Usiłuje w ten sposób, choć po części, naprawić rzeczywistość, którą dawno temu zepchnęła na niewłaściwy tor.

Losy bohaterki stają się studium winy; nasuwają one refleksję, że zbrodnie popełnione w niewinności nie przestają być zbrodniami – świadomość ich bezmiaru dojrzewa wraz z tym, kto je popełnił. Tym sposobem dojrzewanie młodziutkiej Briony staje się nieodłącznie splecione z rosnącą świadomością wydania wyroku na niewinnego człowieka.

Pomimo tak głębokiej fabuły miłośnicy kina psychologicznego mogą odczuć niedosyt, jeśli nie pustkę – estetyka króluje tu nad psychologią, obraz nad emocją.

Ile w kłamstwie trzynastoletniej dziewczynki było fantazji, a ile goryczy z powodu nieszczęśliwego zauroczenia? Na ile była ona świadoma tego, że kłamie? Te i inne pytania pozostają bez odpowiedzi, bo film ich w zasadzie nie podejmuje. Skupia się za to na częściowo wyśnionych losach pozostałej dwójki bohaterów, które to zostały przez owo kłamstwo brutalnie pokomplikowane. Nie mamy szansy, aby zajrzeć bezpośrednio do umysłu Briony, pozostaje nam jedynie jej opowieść. Sama autorka jest przez większość czasu ukryta, a uczynione pod koniec filmu rozpaczliwe zwierzenie niewiele w tej kwestii wyjaśnia.

Niewątpliwym atutem są zdjęcia, zwłaszcza te ilustrujące sielankowe życie rodzinne klas wyższych w szalonym dwudziestoleciu międzywojennym. Momentami obraz się dłuży – staje się jednocześnie panoramą okrucieństw wojny i ilustracją burzliwego romansu, co znacząco (a być może pozornie?) oddala nas od dramatu przeżywanego przez Briony.

Pokuta w reżyserii Joe’a Wrigta była tegorocznym rekordzistą w nominacjach do Złotych Globów – zdobyła ich aż siedem, z czego ostatecznie otrzymała dwa: za muzykę oraz w kategorii dramatu. Niedoceniona tym razem (ale następnie nominowana do Oscara za najlepszą rolę drugoplanową) została gra Saoirse Ronan, które niezwykle wiernie wcieliła się w postać egzaltowanej i zaciętej małej dziewczynki. Trudno byłoby znaleźć lepszą odtwórczynię dla roli dziecka nieładnego, ale jakże nadwrażliwego. Można śmiało powiedzieć, że to właśnie jej pełna determinacji twarz gdy składała policjantowi przełomowe zeznania towarzyszyła całemu filmowi - to od tej sceny zaczął się rozgrywać dalszy dramat.


blog comments powered by Disqus