Stępione pazury – recenzja wydania DVD filmu „Avengers: Czas Ultrona”

Autor: Mateusz Michałek
Korekta: Anna Ruszczak
17 listopada 2015

Podobno współczesne ekranizacje komiksów są jak popularne, wieloodcinkowe seriale. Jednak każda moda ma swój kres. Czy Avengers: Czas Ultrona to wyłącznie lekki spadek formy Mavela, czy może pierwsze oznaki kryzysu i początki wypalenia? Odpowiedzi należy szukać w wydaniu DVD obrazu.

Fabuła, jak to u Marvela, nie należy do zbyt skomplikowanych. Avengers po ostatecznym zwycięstwie nad Hydrą przejmują pozaziemską technologię. Tony Stark próbuje wykorzystać ją do wskrzeszenia dawno zapomnianego systemu ochrony planety Ultron, jednak sytuacja niespodziewanie się komplikuje. Program buntuje się przeciwko swojemu stwórcy, a los milionów niewinnych istnień jak zawsze spocznie w rękach Avengers.

Bitwa z Hydrą, otwierająca nowy film Whedona, jest charakterystyczna dla sequeli produkowanych przez Fabrykę Snów oraz pewnym symbolem samego obrazu. W tej scenie obserwujemy jeszcze bardziej efektowne wybuchy, widowiskowe sceny walki, podwojoną liczbę sucharów (coraz trudniejszych do przegryzienia), ograniczoną fabułę oraz totalnie zbędny romans. Twórcy filmu popadają oczywiście również w utarte schematy. Superbohaterowie dostają „manto” od antagonisty, a następnie dzielnie się podnoszą. Czy to źle? Nie! Parafrazując kultowe stwierdzenie bohatera Rejsu – najbardziej kochamy historie, które już znamy. Jednak dlaczego Avengers: Czas Ultrona musi być do bólu przewidywalny i przeciętny? Produkcji wyraźnie zabrakło pewnego polotu i finezji inscenizacyjnej bądź po prostu solidnego scenariusza, jakim wyróżniał się Zimowy Żołnierz. Nie bez powodu to właśnie dwa obrazy wyreżyserowane przez Whedona wydają się być najsłabszymi w całym MCU. Twórcy wyraźnie brakuje niezbędnego stylu i kreatywności, które pozwoliłyby mu wywrzeć realny wpływ na artystyczny kształt swoich filmów oraz wyjść z nimi poza ramy przeciętności.

Kolejnym problemem Avengers: Czas Ultrona jest ukochany przez Michaela Baya zabieg przekładania efektów specjalnych nad fabułę i bohaterów. Kilka scen epatuje nachalnymi efektami, które wydają się być zbędne i pozbawione efektu „wow”, tak jak ujęcie „żółwika” Iron Mana i Hulka. Jeszcze gorzej prezentuje się przejaskrawiona scena „odpoczynku superekipy” oraz płytki i nielogiczny, jak kolejne reality-show TVN-u, wątek nieszczęśliwego uczucia Czarnej Wdowy i Bannera.

Twórcy wyciągnęli jednak pewne wnioski z pierwszej części przygód Mścicieli, wprowadzając przekonującego i wyrazistego łotra. Ultron jest komunikatywną i spersonifikowaną wersją Skynetu Jego przemyślenia, niezwykły intelekt, przerażający światopogląd i złowieszcze plany nadają produkcji pewnego kolorytu, napięcia i odpowiedniego tempa. Równie dobrym posunięciem było wprowadzenie postaci Scarlet Witch, która wyróżnia się na tle superbohaterskiego testosteronu wyciekającego z ekranu. Warto zauważyć, że Elizabeth Olsen prezentuje się całkiem solidnie i wypada znacznie lepiej od niemrawego i przewidywalnego Aarona Taylora-Johnsona (co ewidentnie przeczy wielokrotnie powtarzanej przez niego kwestii). Perełką jest jednak klimatyczna i przezabawna scena prób uniesienia młota Thora przez jego kompanów.

Wydanie DVD oferowane przez dystrybutora kusi efektowną okładką. Po otwarciu opakowania zauważymy przypomnienie o premierze kolejnego obrazu MCU, jednak nie znajdziemy w nim nic ciekawego. Pozytywne zaskoczenie przynosi wizualna strona menu, która zachęca atrakcyjną i przyciągająca wzrok wizualizacją, prezentującą najciekawsze sceny z filmu. Co ważne, dystrybutor zadbał o przejrzystość opcji oraz polskie nazwy dla poszczególnych elementów standardowego menu, zawierającego w sobie takie elementy jak: wybór scen, dodatki, zwiastun oraz ustawienia. Dla potencjalnego posiadacza przygotowano również polską wersję językową w formie dubbingu oraz napisów.

Najważniejszą zaletą wydania DVD jest możliwość zobaczenia sceny po napisach, której podobno miało nie być – Whedon moffacił (określenie mijania się z prawdą showrunnera serialu Doktor Who). To co prawda tylko kilkusekundowa zajawka, ale dla fanów będzie stanowiła niezwykle smaczny kąsek (zważywszy na to, że kiniarze mają skłonność do kończenia seansów w czasie wyświetlania napisów), który zapowiada największego wroga oraz przyszłe losy Avengersów.

Na płycie znajdziemy również dodatek specjalny, który przybliża fanom kulisy powstania filmu, a także dowiemy się z niego, gdzie rzeczywiście leży filmowa Sokovia oraz w jaki sposób twórcy wykorzystywali prawdziwe lokalizacje do kręcenia obrazu. Będziecie zdziwieni, jak często ekipa filmowa rezygnowała z greenscreenów.  Dystrybutorowi można zarzucić, że ograniczył wydanie DVD wyłącznie do jednego dodatku, ale może warto zatem zainwestować w wersję Blu-ray?

W materiale dodatkowym Joss Whedon stwierdza, że Avengers to film z pazurem. Po seansie jego dzieła dochodzimy do wniosku, że to nie ostre pazury, a co najwyżej wypielęgnowane paznokcie. Avengers: Czas Ultrona to kolejna solidna, ale wtórna produkcja Marvela, potwierdzająca, że Whedon jest wyłącznie sprawnym rzemieślnikiem, a nie wizjonerem pokroju Nolana. Niemniej, wydanie DVD to pozycja, którą każdy fan Marvela musi mieć w swojej kolekcji.



blog comments powered by Disqus