Papierowi herosi – recenzja wydania DVD filmu "Batman: Mroczne czasy"

Autor: Damian "Nox" Lesicki
Korekta: Anna Ruszczak
6 kwietnia 2016

Batman Mroczne Czasy recenzjaKolejne przygody bohaterów ze świata DC Comics pojawiają się ze stałą częstotliwością, co nierzadko odbija się negatywnie na ich jakości. To prawdopodobnie z tego powodu Batman: Mroczne czasy stanowi nie najgorszą rozrywkę, która jednak nie zachwyca.

Wydawnictwo DC najwyraźniej postawiło sobie za cel wypuszczanie na rynek DVD kolejnych animacji z regularnością porównywalną do ich komiksowych odpowiedników. Krótki czas produkcji działa jednak jak miecz obosieczny. Filmów ukazuje się sporo, zwiększa się więc prawdopodobieństwo napotkania perełki pokroju Bogów i potworów. Z drugiej strony jednak wiele z tych produkcji powstaje w ekspresowym tempie, niemal taśmowo, co skutkuje pojawianiem się ogromnej ilości przeciętnych, nieciekawych tytułów. Identycznie sprawa wygląda w świecie komiksów o superbohaterach, spośród których tylko niewielki odsetek jest godny polecenia.

Mroczne czasy zaczynają się od mocnego zaburzenia status quo świata Batmana. Podczas jednego ze starć z grupą złoczyńców na scenę wkracza nowa zamaskowana mścicielka – bezkompromisowa i niestroniąca od stosowania broni palnej Batwoman. W trakcie walki dochodzi do potężnej eksplozji, której ofiarą pada Mroczny Rycerz. Heroina musi przekazać tragiczne wieści towarzyszom Batmana, którzy wspólnymi siłami starają się zastąpić go w roli obrońcy Gotham.

Batman Mroczne czasy DVD recenzja Batwoman

Pomysł wyjściowy jest naprawdę ciekawy i ma ogromny potencjał. Być może nawet zbyt duży na jednogodzinną animację. Niestety, podczas seansu wyraźnie daje się odczuć, że scenarzyści mieli wiele pomysłów, które nie mogły zostać należycie rozwinięte. Postać Batwoman zostaje ledwie zarysowana, podobnie jak problemy towarzyszące zniknięciu Człowieka Nietoperza. Tożsamość przeciwników oraz ich złowieszczy plan zostają wyjawione, zanim widz zdąży się nimi na dobre zainteresować. Wszystko dzieje się za szybko.

Problemem pełnometrażowych animacji DC z ostatnich lat jest to, że stoją w wielkim rozkroku pomiędzy byciem samodzielnymi dziełami, a stanowieniem spójnej serii, czegoś na kształt filmowego uniwersum. Na skutek tego postacie nie zostają porządnie wprowadzone, a relacje między nimi – należycie zarysowane. Wyjątkiem jest tu jedynie Damian Wayne, którego wątek jest jako tako rozwijany od Syna Batmana. Poza nim animowane Gotham zasiedlone jest przez pozbawionych historii lub zgoła anonimowych bohaterów i złoczyńców, którzy znikają tak szybko, jak się pojawili, bez żadnego wyjaśnienia. Nie pomagają w tym sztywne, ekspozycyjne wypowiedzi postaci, które tylko podkreślają ich sztuczność. Trudno z zaciekawieniem obserwować perypetie papierowych bohaterów, którzy sprawiają wrażenie wyjętych z kontekstu. Jeszcze trudniej przejąć się ich losami.

DC Comics animacje DVD Batman Robin Batwoman

Złego słowa nie można natomiast powiedzieć o warstwie technicznej. Animacja jest płynna, a projekty postaci – proste, ale przyjemne dla oka. Warto zwrócił uwagę na ewolucję, jaką w ciągu ostatnich kilkunastu lat przeszła kreska w animacjach ze świata DC. Podczas gdy niedawno wydana Liga Sprawiedliwości: Bogowie i potwory narysowana została zgodnie z dominującym na początku XXI w. stylem Bruce'a Timma, większość współczesnych przygód Batmana posiada dużo bardziej bogaty w detale design.

Edycja DVD została przygotowana w sposób poprawny. Po wsadzeniu płyty do odtwarzacza witani jesteśmy przez standardowe menu (niestety w języku angielskim) z tradycyjnymi przyciskami: odtwarzania, języka i dodatków. Na krążku zawarto pokaźną liczbę rozmaitych wersji językowych przygotowanych w systemie 5.1. Wydawca zapewnił nam do wyboru dwie poprawnie przygotowane wersje polskojęzyczne: napisy oraz lektora. Poza samym filmem na płycie znalazł się tylko jeden, ale za to całkiem interesujący bonus – krótki dokument dotyczący produkcji kolejnej animacji DC Comics, Justice League vs. Teen Titans. Materiał dodatkowy został również zlokalizowany, jednak wyłącznie w formie napisów.

Batman: Mroczne Czasy z pewnością nie trafi do kanonu najlepszych animowanych przygód Człowieka Nietoperza. Przyzwoita animacja i miłe dla oka projekty postaci to za mało, by przykryć scenariuszowe mielizny i drętwe dialogi wygłaszane przez bezpłciowe postaci. Seans tej animacji przypomina czytanie losowego zeszytu o przygodach Bat-rodziny. Niby kojarzymy bohaterów, niby coś się dzieje, ale jakoś trudno się w tę opowieść wciągnąć. Historia raz-dwa się kończy, a my chwilę później o niej zapominamy.



blog comments powered by Disqus