Od jutra dzieli nas tylko marzenie - recenzja wydania DVD animacji "Batman kontra Robin"

Autor: Kamil Żółkiewicz
Korekta: Damian "Nox" Lesicki
28 lipca 2015

DC Universe cieszy się sporym poklaskiem w kwestii filmów animowanych. Można nawet stwierdzić, że swoimi animacjami wyprzedza konkurencyjnego Marvela. Jednym z argumentów potwierdzających tę tezę jest właśnie Batman kontra Robin Jaya Oliva’ ego, który w całkiem ciekawy sposób wyreżyserował kontynuację Syna Batmana Ethana Spauldinga.

Podobnie jak w poprzedniej części, mamy do czynienia z potomkiem superbohatera – Damianem Waynem , który jest kolejnym Robinem. Młody heros zostaje przedstawiony jako zagubiony chłopak, który notabene często okazuje się bardzo łatwowierny wobec czarnych charakterów. Szczególny wpływ ma na niego niejaki Talon, reprezentant legendarnego Trybunału Sów. Obecny stan Damiana jest poniekąd efektem wychowywania go przez dziadka, który miał zamiar uczynić z niego maszynę do zabijania. Cienka granica pomiędzy dobrym a złym Robinem negatywnie rzutuje na relacjach ojciec-dziecko. Batman mierzy się rolą rodzica nastoletniego superbohatera, który nie tylko sprawia sporo problemów, ale jest też niebezpieczny i często stanowi poważne zagrożenie zarówno dla swojego taty, jak i dla siebie samego.

Batman kontra Robin to film bardzo brutalny. Już w pierwszych minutach animacji Talon wyrywa serce z żywego człowieka. W wielu momentach widzimy sporo trupów, krwi oraz zmutowanych istot. Duże wrażenie robi scena, w której Batman zostaje podtruty środkami psychodelicznymi  i toczy mentalny pojedynek z własnymi myślami i bolączkami. W wizji oczywiście pojawiają się zamordowani rodzice Bruce'a leżący u jego stóp. Najciekawszym elementem jest jednak porównanie superbohatera do złoczyńcy. W swoich halucynacjach widzi on siebie jako mordercę.

Realizacja filmu godnie broni wysokiego poziomu animacji DC Universe. Pod względem graficznym widzimy stałą cechę filmów animowanych DC – prostotę. Rysownicy nie skupiali się na szczegółach, lecz cały obraz przedstawili w sposób ogólny. Dzięki temu ułatwili sobie pracę, której efekt końcowy jest naprawę rewelacyjny. Sporo uwagi i czasu twórcy musieli poświęcić na liczne sceny akcji. Znajduje się w nich wiele  dynamicznych bijatyk oraz efektów specjalnych takich, jak chociażby widowiskowe wybuchy.

Na kolejny pozytywny komentarz zasługuje muzyka Friederika Wiedmanna. Odpowiednio wpisuje się w kanon ścieżek dźwiękowych tworzonych na rzecz  wysokobudżetowych produkcji superbohaterskich. Oczywiście w melodiach, zwłaszcza tych, które słyszymy pod koniec filmu, dominują instrumenty dęte. Muzyka została tak skonstruowana, aby wzmacniać uczucia w kulminacyjnych scenach i nastrajać do jeszcze większej zadumy w momentach, kiedy obserwujemy przysłowiową ciszę przed burzą.

Charakterystyczny element kina superbohaterskiego występuje także w przypadku scenariusza J.M. DeMatteisa. Mianowicie, przez cały film powtarzana jest kilkakrotnie ta sama – aczkolwiek nie jedyna – sentencja . W konkurencyjnym Spider- manie funkcję tę pełniła słynna wypowiedź wujka: Z wielką siłą wiąże się wielka odpowiedzialność. W Batmanie kontra Robinie powracają słowa sprawiedliwość zamiast zemsty.  Rola tych aforyzmów  w historiach o superbohaterach jest bardzo istotna. Pokazuje one przede wszystkim, jak wiele dookoła się zmienia, podczas gdy credo herosa pozostaje stałe.   

Ze swojego zobowiązania nie do końca wywiązał się dystrybutor. Menu główne, które wyświetla się po włożeniu płyty DVD, jest bardzo słabo wykończone. Grafika związana z filmem wyświetla się jedynie na stronie głównej. Natomiast kiedy wejdziemy w bardziej szczegółowe ustawienia, jak chociażby wybór lektora bądź napisów, wówczas pojawia się fabryczna szata graficzna wyglądająca niczym ta ukazująca się nam po uruchomieniu odtwarzacza DVD. Jednak wydawcy należą się także pochwały. Na płycie załączony jest dodatek w postaci zwiastuna Justice League: Gods & Monsters. Dystrybutor wyposażył edycję DVD w wiele tłumaczeń zarówno w formie napisów, jak i lektora.

Animacji bez wątpienia można dać naprawdę dobrą ocenę. Przede wszystkim dużą zaletą filmu jest jego zrozumiałość. Nie ma potrzeby oglądania poprzedniej części, czyli Syna Batmana, ponieważ wszystkie niejasności są wytłumaczone. Jeśli jesteście fanami Nightwinga, również powinniście zdecydować się na seans, bo postać ta pojawia się w kilku scenach. Batmana kontra Robina warto obejrzeć także ze względu na tradycyjnie świetną animację i grafikę. Seansu nie pożałują też melomani – kompozycje Wiedmanna powinny ich w pełni zadowolić. DC Universe każdą kolejną produkcją udowadnia, że zmierza w kierunku świetlanego sukcesu. Cytując słowa padające w filmie ,od jutra dzieli nas tylko marzenie



blog comments powered by Disqus