Prawie jak Batman - recenzja wydania DVD "Batman Unlimited: Zwierzęcy Instynkt"

Autor: Krzysiek Płociński
Korekta: Damian "Nox" Lesicki
4 sierpnia 2015

W ostatnich latach jesteśmy zasypywani aktorskimi adaptacjami komiksów o superbohaterach. Nie oznacza to jednak, że zupełnie zarzucono projekty animowane. Zarówno filmy jak i seriale ciągle są tworzone z różnym skutkiem. Większość takich produkcji jest skierowana do młodszych odbiorców. Jak do tego ma się Batman Unlimited? Cóż…

Na starcie warto przypomnieć pokrótce telewizyjną historię Mrocznego Rycerza. Wszystko zaczęło się od serialu z lat 60., który teraz raczej jest traktowany jako źródło śmiesznych obrazków i chyba najbardziej absurdalnych powiedzonek jakie pojawiły się w telewizji, niż jako prawowita adaptacja Batmana. Niestety przez długi czas trzymano się tej wizji, aż do lat 90. gdy po sukcesie filmów Burtona powstał serial animowany. Przywrócił on Nietoperzowi jego mroczny klimat, jednocześnie utrzymując go na poziomie przystępnym dla dzieci. Jego styl i fabuła spełniały wymagania nawet bardziej wybrednych widzów. Historii w nim przedstawionej trzymano się dość długo bo była kontynuowano w Lidze Sprawiedliwych i Batmanie przyszłości. Później ukazało się jeszcze kilka dość przeciętnych  seriali i zdecydowanie lepszych filmów.

W Zwierzęcym Instynkcie główny bohater wspierany przez innych herosów ze świata DC Comics (Flasha, Zieloną Strzałę, Nightwinga i Red Robina) musi wyjaśnić zagadkę dziwnych włamań z udziałem zwierząt-robotów i kilku groźnych przestępców. Za wszystkim kryje się bardziej złożona intryga, w którą wplątany jest Pingwin.

Każdy kto pamięta stare animacje z lat 90., pewnie podejdzie z dystansem do tego filmu. I słusznie. Widać, że twórcy starali się czerpać inspiracje z najlepszych wersji Batmana, lecz nie do końca im to wyszło. Fabuła sama w sobie jest dobra. Widz nie nudzi się w trakcie oglądania, a akcja rozwija się dość płynnie. Styl animacji jest lepszy niż początkowo mogło się wydawać, a wygląd postaci też nie pozostawia wiele do życzenia. Niestety, pomimo tych wszystkich zalet, pojawiło się także kilka negatywów. Cały film jest zbyt kolorowy, co najlepiej widać w scenach w jaskini Batmana. Bardziej niż kryjówkę alter ego Bruce’a Wayne’a przypomina ona jasną i futurystyczną pracownię informatyczną, w której aż roi się od kolorowych światełek. Kolejny minus to osadzenie akcji w przyszłości. Wygląda to tak, jakby twórcy chcieli zrobić nowego Batmana przyszłości i w połowie pracy zmienili zdanie. Czemu podjęto taką decyzję? Tego niestety pewnie się nie dowiemy.

W tym wydaniu oprócz właściwego filmu na płycie pojawiło się też trochę zawartości dodatkowej. Uwzględnia ona dwa odcinki serialu Batman: Odważni i Bezwzględni, krótkometrażowe DC Nation Shorts oraz Pingwin: Złoczyńca z wyższych sfer. Te bonusy w większości nie są złe, ale lepiej zostawić je sobie na jakąś wolną chwilę już po obejrzeniu właściwego filmu. Zdecydowanie najmniej warte uwagi są wspomniane dwa odcinki serialu, które zdecydowanie za bardzo przypominają produkcje z lat 60.

Podsumowując, Batman Unlimited: Zwierzęcy Instynkt na DVD jest pozycją wartą polecenia. Pomimo kilku wad, wciąż jest to jeden z lepszych tytułów o bohaterze miasta Gotham. Dodatki z kolei mogą umilić trochę czas już po seansie. Choć jest to dobra produkcja, to  starszym widzom może nie przypaść do gustu. Zdecydowanie więcej radości z filmu będą mieć młodsi odbiorcy.



blog comments powered by Disqus