"Ugryziony" przez nietoperza

Autor: aDiego
plakat filmu "Ugryziony" przez nietoperza

W kinie historia Batmana jest nakreślona grubą kreską przez Tima Burtona. Przy jego mrocznej wizji Ghotam filmy Joela Schummahera wypadają słabiutko, żeby nie powiedzieć żenująco. Co w takim razie zwiastuje Początek Nolana?

Najnowszy film o Człowieku Nietoperzu, to historia pisana na nowo, gdzie nie brak odniesień do burtonowskiej przeszłości. Jednakże Christopher Nolan nie bał się dostosować herosa nocy do obecnych czasów, nadając mu jednak przyszłościowy kształt. Z kolei Christian Bale opowiedział nam więcej o samym Waynie, przy okazji stając się godnym następcą Michaela Keatona.
Dobrze, że Hollywood zdecydował się pokazać widzom narodziny Batmana i tym samym odsłonił nam przeszłość Bruce'a Wayne'a. Dzięki temu możemy dowiedzieć się czym tak naprawdę był impuls, który spowodował założenie maski i przywdzianie peleryny. Odpowiedź na pytanie: “Czemu miliarder nocami nie może spać, szaleje po mieście wymierzając sprawiedliwość?” nie jest już nam obca.
Swoją drogą Początek jest pierwszą próbą interpretacji jego, gdyż nawet komiksowy pierwowzór niewiele wyjaśnia w tej kwestii.
Podobnie jest z motywem zabójstwa rodziców Wayne'a, który mogliśmy oglądać już w poprzednich “odcinkach”. Ale chyba po raz pierwszy wątek ten został aż tak rozbudowany. Na początku nowy Batman zamienia się w rodzinną sielankę, ale to nie szkodzi. Warto poznać dzieciństwo Wayne'a.
Próbę wprowadzenia do serii mogliśmy podziwiać m.in. w Spidermanie. Wydaje się jednak, że poznawanie od podstaw umięśnionego i silnego psychicznie Bruce'a Wayne'a jest o wiele ciekawsze niż małowiarygodnego nastolatka (i na dodatek ugryzionego przez pająka – ochyda), Petera Parkera.
Zawsze jest miło, kiedy dobrze nam znana (niestety niekoniecznie w całokształcie lubiana...) seria filmowa powraca do korzeni. Tak było choćby z Powrotem do przyszłości, Jurrasic Parkiem, czy... Podobnie jest z Batmanem. Po świetnej jedynce i równie dobrej dwójce przyszedł długi czas oczekiwania na Forevera, który niekoniecznie spełnił oczekiwania “fanów”. Sam siebie przeszedł jednak Batman & Robin, który jeszcze bardziej zamienił mroczne Ghotam w cukierkowe show.
Nie bedę już wytykać błędów, takich jak “giętkie sople lodu”, bo szkoda na to miejsca. Jedno jest natomiast pewne – Batman Początek zmył grzech popełniony przez Schummachera.
Człowiek Nietoperz powrócił na swoje właściwe miejsce w dobrym stylu. Seria wróciła do korzeni, przynosząc nam jednak sporo nowego. W momencie kiedy Ghotam jest nadal mroczne, to daje się zauważyć jego przyszłościowy charakter. Bruce Wayne nie żyje już w metropoli z lat 20-tych XX wieku, tak jak miało to miejsce w pierwszych dwóch filmach. Przeniósł się do znacznie bardziej komfortowego i nowoczenego Ghotam XXI wieku.
Nowy Batman, to także duża doza realizmu. Człowiek kryjący się pod lateksowym kombinezonem, to najzwyklejsza postać, za która nie stoją żadne siły nadprzyrodzone, a jedynie... lęk...
Film Nolana również bardziej czerpie ze współczesnego kina, nastawiając się na widowiskowość. To jednak nie przeszkadza, bowiem dzięki temu widz otrzymuje dobrze znany produkt, dostosowany do ówczesnych realiów kina. Przy tym spora dawka dramatyzmu i odpowiednio dostosowana ilość wątków pobocznych sprawiają, że zupa ta nie jest za słona.
Można śmiało stwierdzić, że Początek jest mieszanką iście mistrzowską. Sporo kamerlności, sporo akcji i znowu jest to mroczny thriller, a nie bajlandia w wykonaniu Kilmera i Clooneya.
Ci, którzy widzieli Batman: Początek na dużym ekranie, wiedzą że warto było. W przyrodzie wszystko ma swoje miejsce. Batman też... już też. Warto kupić na DVD.


blog comments powered by Disqus