"Baywatch. Słoneczny patrol" - recenzja wydania DVD

Autor: osti
Korekta: Joanna Biernacik
14 grudnia 2017

Bijące serce plaży

Hollywood zamienia się w tanią jadłodajnię, która z braku pomysłów na ciekawe dania serwuje nam ciągle to samo. Czy znowu otrzymaliśmy kolejnego odgrzanego kotleta, na którego nie mieliśmy ochoty?

Słoneczny patrol to oczywiście kawał kultowego klasyka – większość z nas go kojarzy, spora część widziała pewnie więcej niż jeden odcinek... ale zapewne nikt za nim specjalnie nie tęsknił. Słońce, plaża i napakowani surferzy nikogo już specjalnie nie rajcują, ale twórcy postanowili spróbować szczęścia i zasugerowali, abyśmy przeżyli to jeszcze raz.

Widzowie pamiętają z serialu tylko ogólny zarys, czyli Pamelę Anderson, Davida Hasselhoffa i bieganie po plaży w slow-mo. Czyż to jednak nie esencja Słonecznego patrolu? Z takiego założenia wyszli także twórcy świeżej wersji, którzy uznali, że mają tu spore pole do popisu i własnej interpretacji. Dlatego Baywatch równocześnie wyolbrzymia elementy oryginału i nieco bawi się jego konwencją.

Dwayne Johnson oraz Zac Efron wcielają się w drących ze sobą koty ratowników, którzy wpadają na trop narkotykowej afery. Kryminał łączy się tutaj z komedią i na te dwa aspekty postawili właśnie filmowcy. Ton ich obrazu jest przy tym bardzo sprośny, więc ratowanie tonących plażowiczów miesza się z robieniem sobie „psikusów” nad nagimi zwłokami ofiary morderstwa.

Takie bezpardonowe poczucie humoru połączone z doborową obsadą staje się powoli znakiem rozpoznawczym reżyserskiej pracy Setha Gordona. Ma on na koncie między innymi Szefów Wrogów i Złodzieja tożsamości. Jeśli jesteście fanami wypuszczanych regularnie zboczonych komedyjek, Baywatch przypadnie Wam do gustu.

Oczywiście w takiej formie nowy Słoneczny patrol nie doczekał się statusu kultowego i nigdy nie dorobi się renomy pierwowzoru. Określenie „żerować na czyjejś popularności” samo ciśnie się na usta. Nie powiedziałbym jednak, że obraz z Johnsonem i Efronem w rolach głównych nie zasługuje na obejrzenie. Jako popołudniowa rozrywka sprawdzi się idealnie – dokładnie tak samo jak kultowy serial.

Imperial CinePix wydał film w jakże popularnym teraz „książkowym” formacie. Na kilkunastu stronach przeczytać możemy, czym kierowała się ekipa starająca się zaadaptować na ekrany kinowe hit srebrnego ekranu z lat dziewięćdziesiątych. Dowiemy się też, jakie przeszkody stanęły im na drodze oraz w jaki sposób je przezwyciężono.

Na samej płycie oprócz filmu – dostępnego w wersji z polskimi napisami i lektorem – znajdziemy także garść specjalnych materiałów. Wybrać je możemy z bardzo starannie przygotowanego menu, które zostało okraszone elegancko zapętlonymi animacjami w wysokiej jakości. Bonusowe materiały ukazują sporo scen dodatkowych i niewykorzystanych, a także dokument ukazujący produkcję zza kulis.

Twórcy odświeżonej wersji Słonecznego patrolu najwyraźniej świetnie bawili się podczas kręcenia filmu. Ich robota nie poszła na marne, gdyż sam uważam czas spędzony z owocem ich pracy za całkiem udany. Chociaż odgrzane kotlety trochę już mi się przejadły, to niektóre wystarczy odpowiednio przyprawić, aby były całkiem zjadliwe.



blog comments powered by Disqus