Czy jesteś pewien, kim jesteś i kim są otaczający Cię ludzie? Recenzja wydania DVD filmu „Zanim zasnę"

Autor: Monika Kokowska
Korekta: Monika "Katriona" Doerre
3 kwietnia 2015

Christine (Nicole Kidman) codziennie po przebudzeniu, dosłownie, musi zaczynać wszystko od nowa. Niestety nie pamięta tego, kim jest, gdzie się znajduję oraz mężczyzny leżącego obok niej. W głowie ma zupełną pustkę. Fakty z przeszłości i historia jej życia są dla niej zupełnie obce. Amnezja, której doznała kilka lat temu na skutek tragicznego wypadku, zmusza ją do bycia zależną od, jak się wydaję, troskliwego męża. Lecz nic nie jest takie, na jakie początkowo wygląda.

Z pozoru prosta historia zakrawająca wręcz na romans aniżeli dramat. Cudowny, kochający mąż opiekuje się swoją schorowaną żoną. Każdego dnia cierpliwie przypomina jej ich wspólne życie. Odpowiada na wciąż zadawane te same pytania, czekając aż Christine coś sobie przypomni. Nawet w łazience cała ściana wyklejona jest ich wspólnymi zdjęciami. I tak codziennie od czterech lat. Czyż to nie piękna historia miłosna?  Wszystko jednak trwa do czasu. Kobieta trafia na lekarza, który zafascynowany jej chorobą, podejmuje próbę przywrócenia jej pamięci. Doktor Nasch ( Mark Strong) zasugerował Christin, by prowadziła wideo pamiętnik, dzięki czemu miała odzyskać kontrolę nad swoimi wspomnieniami. Bardzo szybko okazało się to trafnym pomysłem. Kobieta robi to wszystko w tajemnicy przed mężem i dzięki nagraniom przekonuje się, że Ben (Colin Firth) przedstawia okrojoną wizję jej przeszłości. W końcu już sama nie wie, w co ma wierzyć i komu może naprawdę zaufać.

Gra aktorska Nicole Kidman nie zwala z nóg, trudno jednoznacznie określić jej postać, czy zagrała od niechcenia, czy właśnie tak miało to wyglądać. Kreuje ona postać dość surową i – jak na jej stan – bardzo opanowaną emocjonalnie.  Aktorka znana jest ze swojej maniery, czym zdobyła, jak wiemy, i swoich zwolenników i przeciwników. W tym filmie możemy zobaczyć Nicole Kidman w pełnej okazałości, niestety nie jest to nic nowego. Natomiast powiew świeżości to na pewno kreacja Colina Firtha, którego w końcu widzimy w innej roli niż komedianta. Bardzo sprawnie i ciekawie wpasowuje się w obraz tego dramatu.

Zanim zasnę od początku zapowiadało się na produkcję z najwyższej półki. Obsada pozwalała oczekiwać naprawdę dobrego kina. Dodatkowo ciekawa fabuła, z wywarzonym scenariuszem. Cóż więcej trzeba? Niestety sama realizacja pozostawia niedosyt. Reżyser Rowan Joffe zdołał obronić ten film, ale nie stworzył wybitnej produkcji. Historia ukazana została w dość sprawny i płynny sposób. Tempo akcji jest jednostajne, niezmienne, wręcz można powiedzieć, że wymierzone brytyjsko – i właśnie to zawiodło. Zdecydowanie brak tutaj niespodziewanych zwrotów akcji. Widz domyśla się, co za chwilę nastąpi i jakie może być zakończenie. Pełnowymiarowy thriller psychologiczny to to niestety nie jest, jednakże ma naprawdę dobre zadatki na takowy. Od strony technicznej niewiele brakuje – dobre ujęcia, ciekawy montaż i sprawna gra światłem. Zabrakło czegoś ponad ten wyważony schemat, aby można było określić go mianem arcydzieła.

Na pochwałę za to zdecydowanie zasługuje wydanie DVD,  daje nam ono duże manewry do popisu, jeśli chodzi o lektora, napisy czy też wersję oryginalną. Dobrze mieć pod ręką DVD, do którego można zawsze wrócić. Czasami po latach ten sam film odbieramy inaczej, lepiej bądź gorzej, a to jest idealna forma do ponownej konfrontacji. Sama okładka jest o wiele bardziej estetyczna niż oryginalny plakat filmowy, którym promowano tę produkcję. Dodatki w postaci zwiastuna oraz nadchodzące zapowiedzi są gratką dla fanów kina.



blog comments powered by Disqus