Recenzja wydania DVD 6. sezonu serialu "Teoria wielkiego podrywu"

Autor: Damian "Nox" Lesicki
Korekta: Pityez
17 kwietnia 2014

Szósty sezon Teorii wielkiego wodrywu jest nudny, wtórny i nieśmieszny. Na szczęście polski dystrybutor przygotował profesjonalne wydanie z polskimi napisami oraz lektorem do wszystkich odcinków i materiałów dodatkowych. Bazinga! Jest dokładnie na odwrót.

Z każdym kolejnym sezonem Teorii wielkiego podrywu pojawia się obawa, że twórcom w końcu zabraknie pomysłów, a seria stanie się nudna i przewidywalna. Jak na razie scenarzyści wciąż jednak mają sporo do powiedzenia i potrafią zaskoczyć nowymi odcinkami. Nie są one może tak odkrywcze, jak w pierwszych latach przygód Sheldona i spółki, jednak wciąż miło się je ogląda. Widać, że twórcy serialu nie idą po najmniejszej linii oporu, wyłącznie odgrzewając oklepane motywy czy stare dowcipy. Mają konkretne pomysły na bohaterów, starają się stawiać ich w nowych sytuacjach, co wprowadza do serii powiew świeżości. Ze względu na to, że życie postaci nieco się ustabilizowało, odcinki zmieniły nieco tematykę. Miejsce kolejnych prób zdobycia partnerki zajęły problemy stojące przed parami pozostającymi w długotrwałych związkach. Zmiany te zdecydowanie wyszły serialowi na dobre.

Szósty sezon kontynuuje rozpoczęty we wcześniejszych epizodach wątek podróży kosmicznej Howarda. Jego przygody na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej zostały ciekawie rozegrane i stanowią źródło kapitalnych żartów. Nieco gorzej scenarzyści poradzili sobie z sytuacją po powrocie Wolowitza. Chociaż jego zachowanie początkowo jest zabawne, po pewnym czasie staje się męczące zarówno dla innych postaci, jak i dla widzów. Na szczęście, z czasem bohater się rehabilituje i ponownie daje się lubić. Jak zwykle, nie mogło zabraknąć odcinka świątecznego oraz walentynkowego. Obowiązkowe epizody tematyczne w tym sezonie należą do najbardziej udanych. Gwiazdkowa sesja RPG rozbraja humorem, a rozwiązanie problemu prezentu z okazji walentynek jest rozczulające.

Polskie wydanie Teorii wielkiego podrywu niestety nie należy do najlepszych. Menu sprawia wrażenie zrobionego na kolanie za pomocą darmowego kreatora (swoją drogą, jest podejrzanie podobne do tego z Grawitacji). Ponadto, zanim widz zdąży wybrać odpowiednią opcję, jest zmuszony do odsłuchania dziesięciokrotnie czołówki, którą jakiś sadysta postanowił zapętlić i użyć jako tła dźwiękowego dla menu. Wybór może być dodatkowo utrudniony przez fakt, że najprawdopodobniej ze względu na koszty i pośpiech, wszystkie opcje postanowiono pozostawić w języku angielskim.

Dodatki również nie prezentują się za dobrze. Dość niefortunnie rozsiane na trzech płytach materiały bonusowe to w dużej mierze mało ciekawe wywiady z odtwórcami głównych ról, prezentującymi swoje przemyślania na temat relacji pomiędzy bohaterami. Poza tym widzowie mogą posłuchać wypowiedzi Mike’a Massimo dotyczącej scen podróży kosmicznej i zobaczyć rozmowę ekipy serialu z astronautą na orbicie. Szkoda, że producenci nie postanowili zamieścić materiałów wideo z produkcji scen w stanie nieważkości, zamiast jedynie o tym wspominać. Najciekawszym ze wszystkich materiałów dodatkowych jest nagranie z panelu dyskusyjnego na jednym z konwentów, podczas którego aktorzy i twórcy odpowiadali pytania dotyczące powstawania serialu. Polski dystrybutor uznał jednak, że widzów dodatki zbytnio nie interesują, w związku z czym postanowił te nieliczne materiały bonusowe zamieścić w wersji oryginalnej. Tym, którzy zechcą się z nimi zapoznać, a nie znają angielskiego, pozostaje posiłkowanie się napisami na przykład w języku niemieckim.

Tłumaczenie serialu stoi na przyzwoitym poziomie i na pierwszy rzut oka trudno dopatrzeć się w napisach jakichś rażących błędów. Niestety, nie dodano możliwości wyboru polskiego lektora, chociaż dla najbardziej zagorzałych fanów pozostawiono opcję oglądania między inymi z węgierskim dubbingiem. Jest to kolejny dowód na to, jak niewielką wagę wydawca przykłada do jakości przygotowywanego produktu.

Szósty sezon Teorii wielkiego podrywu nie zawodzi, jednak jego polskie wydanie pozostawia wiele do życzenia. DVD przeznaczone na rodzimy rynek sprawia wrażenie wykonanego w pośpiechu i jak najmniejszym kosztem. De facto polski dystrybutor wysilił się jedynie na dodanie napisów do poszczególnych odcinków oraz zmianę tekstu na okładce. Na szczęście sam serial wciąż pozostaje satysfakcjonujący i dostarcza porządnej zabawy.

Zobacz także:

Opis wydania DVD



blog comments powered by Disqus