Sprytny żołnierzyk

Autor: aDiego
plakat filmu Sprytny żołnierzyk

Buffalo Soldiers to opowieść o pewnej amerykańskiej jednostce wojskowej, stacjonujące w Niemczech Zachodnich. Rzecz dzieje się, tuż przed upadkiem muru berlińskiego. Roy (na okładce pisze Ray, ale kto czyta, to co piszę dystrybutor?;), jeden z odbywających służbę żołnierzy, wykorzystuje swój spryt i bazując na nieudolności swojego przełożonego - potajemnie zarabia na własne życie. Są to prace "dorywcze" w postaci handlu heroiną, czy bronią. Takie tam, drobne przekręty, które pomagają mu wyjść na prostą i "godnie" służyć w armii. Niestety sprawy się komplikują, w momencie gdy zmienia się dowódca jednostki. Na miejsce fajtłapowatego Bermana, przychodzi równie sprytny jak Roy, jak i dociekliwy sierżant Lee. Wraz z nowym dowództwem, przychodzi pora na porządki. Oczywiście młodemu chłopakowi od razu stan rzeczy nie przypada do gustu. Już od pierwszych minut władzy nowego sierżanta, wchodzi z nim w konflikt. Obaj nie dają za wygraną, szczególnie, że Lee nie jest przekupny i z checią chciałby dorwać się do tyłka Roya. A przyznać trzeba, że temu przydałby się niezły kopniak w cztery litery;) Coż, sprawa jeszcze bardziej się pogarsza, gdy Lee węszy przekręty w jednostce, a Roy aby zrobić mu na złosć - romansuje z jego córką.

Od razu uprzedzam, że taka satyra (naćpana połowa jednostki, żołnierze maszerujący, po namalowanej na asfalcie, fladze Stanów Zjednoczonych) wojskowa może nie przypaść wszystkim do gustu. Sporo tu, bowiem niedorzecznych sytuacji (jak można prowadzić czołg pod wpływem heroiny i jak można nim wjechać na Oktober Fest, czy spaść z 4 piętra podczas wybuchu i przeżyć?;), które nigdy w normalnym życiu by się nie wydarzyły, ale także nie zabrakło sexu i wielu niecenzuralnych słów (oj tych akurat jest więcej niż sexu;). Tak naprawdę jednak, to wszystko jest tu po to, aby ukazać armię amerykańską w mocno skrzywionym zwierciadle. Film, jaki by nie był, mocno rozluźnia, a widz z łatwością nawiązuje sympatię do głównego bohatera (Joaquin Phoenix).
Jeśli ktoś kiedyś oglądał M.A.S.H. - może spokojnie spróbować "przełknąć" ten film. Osobiście - polecam!

Materiały powiązane:


blog comments powered by Disqus