Zapomnijcie o Zapomnianym gatunku...

Autor: aDiego
plakat filmu Zapomnijcie o Zapomnianym gatunku...

Pewien policjant podczas ścigania przestępcy w tunelu metra dokonuje wstrząsającego odkrycia. Natrafia na ślady zapomnianego gatunku. Potwór jednym machnięciem ogromnego ogona powala go i pożera. Agent FBI, Matt Pollack zostaje wyznaczony do zbadania sprawy. O pomoc zwraca się do swej przyjaciółki entomologa, Emily Foster. Wyniki jej badań są przerażające. Teraz Matt wraz z doskonale wyszkoloną grupą komandosów S.W.A.T. musi zejść do tunelu i pozbyć się tych okrutnych drapieżników.

Tak oto prezentuje się fabuła Zapomnianego gatunku. Od razu przyznam się, że tekst ten został zaczerpnięty z pressbooka. Ktoś, kto go pisał zapomniał jeszcze dodać, że na drodze ku chwale i uratowaniu świata stanie szalony (jak na swój sposób;) milioner, który zrobi wszystko aby budowa jego tunelu zakończyła się triumfem i pokaźną ilością gotówki w portfelu.
To jednak naprawdę nieistotny szczegół, bowiem cała fabuła kuleje. Universal Pictures Polska uraczyła nas po raz kolejny słabą produkcją, przygotowaną specjalnie na potrzeby telewizji. Zdradzają to marne ujęcia w stylu "ręcznej kamerki" i brak profesjonalnej taśmy filmowej oraz krótki czas trwania filmu.
Już w pierwszych minutach leje się bezsensownie krew. Nie ma nawet początku, który wprowadziłby nas w klimat filmu. Wszystko dzieje się bardzo szybko. Aż za szybko, bowiem po 10 minutach oglądania stwierdziłem, że nawet nie zdążyłem się dobrze usadowić w fotelu, a nasi "zbawcyświata" już pędzą metrem i uciekają przed krwiożerczymi mutantami. Bezsens, który starano się upchnąć w metraż 72 minut. Jedynym plusem jest gra aktorska, która stoi na w miarę dobrym poziomie i efekty specjalne, które nie odrzucają widza po pierwszym kontakcie.

Materiały powiązane:


blog comments powered by Disqus