Recenzja filmu "Byzantium"

Reżyser Neil Jordan już kiedyś zmierzył się z motywem wampiryzmu. W słynnym Wywiadzie z wampirem zaprezentował widzom przywileje oraz problemy wynikające z bycia krwiopijcą. Główni bohaterowie, w których wcielali się Tom Cruise i Brad Pitt, wiedli życie pełne przygód i ciągłych emocji. Wierni fani Wywiadu z wampirem na pewno dopatrzą się elementów wspólnych pomiędzy tym filmem a Byzantium. Tym razem jednak na pierwszym planie możemy oglądać dwie szalenie różne i bez wątpienia bardzo charyzmatyczne wampirzyce. Aż chce się rzec - „znowu wampiry?". Tak, znowu, chociaż trzeba przyznać, że Jordan rzucił nowe światło na motyw wampiryzmu.

Dwie wampirzyce, seksowna Clara (Gemma Arterton) i skromna Eleanor (Saoirse Ronan), nie mogą zagrzać jednego miejsca na ziemi. Są ścigane przez tajemniczych mężczyzn, przez co wciąż muszą zmieniać miejsce swojego zamieszkania. Tym razem przyjdzie im trafić do nadmorskiego kurortu, gdzie zamieszkają w opuszczonym pensjonacie Byzantium. Ich wzajemne relacje oraz losy wynikające z poznania dwóch mężczyzn doprowadzą do ujawnienia ich niecodziennej historii…

Clara i Eleanor są swymi przeciwieństwami. Ta pierwsza emanuje seksapilem i wykorzystując swój urok wabi mężczyzn (czyt. uprawia prostytucję w celu zarobienia pieniędzy na życie), natomiast ta druga to szara myszka, cicha i skromna dziewczyna, która najbardziej lubi przebywać w samotności. Z tego względu pomiędzy dziewczynami niejednokrotnie dochodzi do wielu konfliktów – niemal w każdej rozmowie nie mogą znaleźć wspólnego języka. Bez wątpienia można jednak dostrzec, że łączy je silna więź i historia, której – tak jak sobie przyrzekły – nie mogą nikomu zdradzić. W trakcie trwania filmu stopniowo poznajemy przeszłość obu wampirzyc i powoli wszystko zaczyna układać się w sensowną całość. Zapewnie niektórzy z widzów stwierdzą, że Jordan poszedł na łatwiznę wystawiając na pierwszy plan dwie tak różne bohaterki. Co ciekawe, różnice pomiędzy dziewczynami staną się jeszcze mniej zrozumiałe po przedstawieniu całej historii.

W wielu produkcjach opowiadających o istotach nadprzyrodzonych, zazwyczaj to męscy bohaterowie posiadają specjalne zdolności. Tak było przecież choćby w Zmierzchu, Wilkołaku czy w tak popularnych serialach jak Pamiętniki wampirów lub Teen Wolf. W Byzantium pierwsze skrzypce grają kobiety. Już po kilku pierwszych minutach filmu można jednak dostrzec, iż nie prezentują one stylu charakterystycznego dla przedstawicieli swego gatunku. Clara i Eleanor nie mają długich kłów, nie mordują bez opamiętania, mogą przemieszczać się za dnia oraz nie mają zdolności zauroczenia istot żywych. Charakterystyczne jest też to, że gdy czują/widzą krew, paznokcie na ich kciukach zamieniają się w małe scyzoryki, dzięki czemu z łatwością mogą się dobrać do człowieka i zatopić swe usta w jego żyłach. Ponadto, za przemianę w wampira odpowiadają nieznane siły magiczne panujące w jednym tajemniczym miejscu. Trzeba przyznać, że pod tym względem jest na pewno oryginalnie – zawsze to jakaś miła odmiana po filmach, które już mieliśmy okazję obejrzeć i w których do znudzenia wręcz występowały wampiry o takich samych cechach.

Pod względem technicznym obraz prezentuje się bardzo przyzwoicie. Wielu klimatu widzom na pewno spodoba się klimat, jaki panuje w głównym miejscu akcji, czyli w nadmorskim kurorcie – zdjęcia uzupełnione posępną muzyką robią świetne wrażenie. W kwestii aktorstwa można mieć jednak nieco ambiwalentne uczucia. Saoirse Ronan jest bez wątpienia dobrą aktorką, ale wciąż wciela się w bardzo podobne postaci. I o ile widzowie kupili ją w Pokucie czy w Nostalgii anioła, tak mogą mieć problem z zaakceptowaniem jej w Intruzie czy właśnie w Byzantium. Na pewno wielu chciałoby w niej wreszcie zobaczyć kobietę, a nie kruchą dziewczynkę. Na ekranie bryluje natomiast Gemma Arterton, która zagrała chyba najlepszą rolę w swojej karierze. Jest na zmianę drapieżna, kokietująca, czarująca i przede wszystkim ocieka emocjami. Po kiepskiej roli w Hansel i Gretel: Łowcy czarownic niejeden postawił na niej krzyżyk, ale, jak widać, zupełnie bezpodstawnie. Jeśli ktoś nie widzi sensu oglądania Byzantium, to właśnie gra aktorska Gemmy powinna go przekonać. Na uwagę zasługują też drugoplanowe role Sama Rileya oraz Jonny’ego Lee Millera.

Czy warto polecić Byzantium? Chyba tak, chociaż raczej nie jest to historia, która nas oczaruje lub do której będziemy chcieli wrócić. Poza tym momentami naprawdę się dłuży i można odczuć znudzenie. Może więc lepiej poczekać i obejrzeć film na dvd w domowym zaciszu? Decyzja należy do Was.

Byzantium możecie zobaczyć w



blog comments powered by Disqus