Masz wiadomość

plakat filmu Masz wiadomość

Zapoczątkowany przez Ringu Hideo Nakaty popyt na azjatyckie horrory spowodował, iż obrazy w estetyce wschodniego kina grozy zaczęli realizować nawet reżyserzy, którzy wcześniej posługiwali się nieco innym zestawem środków. Do takich osób należy z pewnością Takashi Miike - ceniony twórca niezwykle brutalnego kina gangsterskiego, a gdy czasem zapuszczający się w obszar horroru to sięgający najczęściej po estetykę gore i splatter. Jego, zakontraktowany właśnie przez Hollywood do realizacji remake'u, Chakushin ari (One Missed Call) to historia, której najbliżej właśnie do wspomnianej serii filmów Nakaty. Tu także nośnikiem śmiertelnej wiadomości jest ogólnodostępne medium - telefon komórkowy, na który właściciel wysyła sobie z przyszłości wiadomość o swojej nadchodzącej śmierci. To nie przypadek, że w najbardziej stechnicyzowanych krajach świata, słynących z pojawiających się co chwilę nowinek multimedialnych, właśnie współczesna technologia jest ucieleśnieniem zapowiedzi nadciągającego koszmaru. I choć kiedyś Duch czaił się w amerykańskim telewizorze, to dziś straszy nas przede wszystkim z produkowanych masowo na Dalekim Wschodzie telefonów, magnetowidów i innego sprzętu audio-video.

Dlaczego giną kolejne osoby? - pytanie to spędza sen z powiek parze głównych bohaterów, która wobec bierności policji (kwalifikuje wszystkie zgony jako samobójstwa bądź nieszczęśliwe wypadki) zaczyna prowadzić własne śledztwo. Przeciwnie niż u Nakaty historia Miike rozgrywa się w świetle jupiterów - tajemniczymi wiadomościami interesuje się telewizja, która, oczwiście dla show, próbuje włączyć się w pomoc jednej z "naznaczonych" osób. To wyraźne wprowadzenie mediów oraz policji to motywy bliższe kinu amerykańskiemu, Miike ogrywa je tu w dość klasyczny sposób, robi to jednak sprawnie i z wdziękiem.

Scenariusz, obok bardzo dobrze opowiadanej historii, znakomicie eksploatuje charakterystyczne dla wschodniego kina wątki psychologicznego umocowania wydarzeń. Odniesienie akcji do tzw. zespołu Munchausena pozwala na wyjście z interpretacją poza obszar kina rozrywkowego, a samą opowieść uwielowarstwia i czyni o wiele bardziej mroczną. Mroczna atmosfera i strach to zresztą elementy, którymi Miike posługuje się w sposób mistrzowski. Jeśli Ringu Nakaty wywoływał dreszcz, to One Missed Call momentami przeraża dogłębnie. Na tym filmie nie można się nie bać.


blog comments powered by Disqus