O co tyle krzyku w disney'owskim kurniku?

Autor: Damia
Ze zrozumiałych dla Polaków powodów temat wszelkiej maści ptactwa jest obecnie niezwykle popularny. Kaczki zalewają nas niemal z każdej strony. Widzi się je w telewizji, w internecie, oraz na ulicy – te ostatnie choćby w postaci znaczków przypinanych do kurtek. Niusy ze świata odnośnie ptasich chorób obecnie osłabły może nieco na sile, ale nigdy nie wiadomo kiedy znów przerażać nas będą wyskakując to co rusz z telewizyjnych wiadomości czy aptecznych ulotek. Jakby tego było mało drób zawędrował również do kin, pod postacią niezwykle uroczego Kurczaka Małego. No ale, o co tyle krzyku w tym kurniku?

Pewnemu kurczakowi zdaje się, że na głowę spadł mu kawałek nieba. Chcąc przestrzec przed niebezpieczeństwem mieszkańców miasteczka, bije na alarm wykorzystując w tym celu ratuszowy dzwon. Całe miasteczko zrywa się na równe nogi, chaos i bałagan panuje do momentu, gdy poproszono młodzika o okazanie powodu wzniecenia paniki. W sumie przecież nic wielkiego się nie stało. Obeliksa podobne przeczucia nachodzą każdego dnia i nikt go z tego powodu nie piętnuje. Niestety sąsiedzi Kurczaka Małego nie są aż tak wyrozumiali, jak francuscy Galowie. Kurczak Mały staje się zatem pośmiewiskiem zarówno w szkole jak i na ulicy, przysparzając tym samym kłopotu i wstydu swojemu ojcu. Chcąc zrehabilitować się w oczach tego ostatniego, Kurczak postanawia dokonać jakiegoś wielkiego czynu. Pamiętając, że bądź co bądź jest niewielkiego wzrostu, dokonanie wyżej wymienionego może okazać się niemożliwym zadaniem. Nie poddaje się jednak. Z pomocą przyjaciół: kaczki Luśki, świnki Specka i rybki Fisza wygrywa zawody sportowe. Sława i przychylność miejscowych nie dają mu takiego szczęścia, jakim jest uśmiech i radość na twarzy ojca. Wszystko do czasu, gdy Kurczak Mały odkrywa, że owszem niebo to może i nie spadnie mu na głowę, lecz najprawdopodobniej zrobią to kosmici. No i jak tu biedaczek ma ostrzec przed grożącym niebezpieczeństwem miejscowych, mając jednocześnie w pamięci poprzednią mocno nieudaną próbę? I co ważniejsze – dokonać tego i nie stać się znów przyczyną zgryzoty ojca?

Dorosły widz może spodziewać się mieszanych uczuć po zakończeniu seansu. Pierwsza dopadnie go myśl, że widział coś podobnego tyle razy, iż głowa zaczyna boleć. No bo ileż to razy mieliśmy już do czynienia z postaciami (czy to ludźmi, kurczakami czy bakteriami), które z przysłowiowego „zera” awansują na „bohatera”? Mając z kolei w pamięci wcześniejsze produkcje Disney’a, spytamy: „Ale dlaczego to nie było śmieszne?”. Przyzwyczajono nas do tego wydając na świat chociażby Potwory i spółkę czy Toy Story. A skoro ani śmiechu ani łez nie uświadczymy, to równie dobrze możemy obejrzeć sobie wiadomości o szerzącej się ptasiej grupie. Przynajmniej część z nas dozna uczucia grozy i pośrednio wpłynie na zmniejszenie spożycia drobiu, z czego ci ostatni z pewnością będę zadowoleni.
Muzyka, choć wpada w ucho, to wydaje się nie pasować do całokształtu. Usłyszymy nowe wersje przebojów Queen, Spice Girls czy Abby, których zastosowanie miało prawdopodobnie na celu rozśmieszenie widowni. Jak wiadomo taki zabieg udał się w Shreku, który sam w sobie był parodią bajkowy historyjek, więc wykorzystanie nowych aranżacji znanych muzycznych hitów było jak najbardziej na miejscu. Kurczak Mały pod względem treści w niczym Shreka nie przypomina, więc zasłyszane tu dźwięki momentami robią wrażenie bardziej żenujących niż zabawnych.
Ale tak do końca filmu Marka Dindala spisać na straty też nie można. O ile do fabuły można mieć pewne zastrzeżenia, o tyle pod względem artystycznym prezentuje wysoki poziom. Disney, już bez Pixara, potrafił zrealizować śliczny film, bo tego odmówić omawianemu obrazowi nie można. Kurczaczek i inne stworzonka są niezwykle urocze i do tego wykonano je z niebywałą precyzją i dbałością o szczegóły. Jeśli na rynku pojawi się maskotka kurczaka, jej producent zbije majątek, gdyż zwierzątko wygląda naprawdę słodko.
Dobrze i przekonująco wypada też polski dubbing. Na tym polu zazwyczaj laury zbierają u nas panowie Stur (ojciec i syn) czy Zamachowski. Warto jednak pamiętać, że również polskie aktorki mają w tym temacie wiele do powiedzenia i pokazania. Często przychodzi im kreować skomplikowane postacie. Tak było w przypadku Dory z filmu Gdzie jest Nemo, której szaleństwo niezwykle zabawnie oddała Joanna Trzepiecińśka I podobnie jest w przypadku Hanny Śleszyńskiej (Boża podszewka), która w Kurczaku wcieliła się w postać kaczki Luśki. Choć jej bohaterka to niby nastolatka, lecz przywodzi na myśl wyzwoloną kobietę, dla której okazywanie uczuć nie jest niczym wstydliwym i która na każdy problem znajdzie radę w oparciu o nowoczesne czasopisma.

Pod względem technicznym Kurczak Mały nie oddstaje od innych współczesnych filmowych animacji. Jednakże to nie sama jakość wykonania ściskała widzów za gardło, gdy oglądali Króla lwa czy Królewnę Śnieżkę. Również uśmiech na twarzy nie pojawiał się tylko z powodu dużych oczu Shrekowego Osła czy głupkowatej mordki leniwca Sida z Epoki Lodowcowej. Podobnych emocji i uniesień nie doświadczymy oglądając najnowsze dziecko Disney’a. Pozostaje mieć jedynie nadzieję, że twórcy widząc sukces kasowy Kurczaka Małego przy następnym swym dziele bardziej się postarają i nie ograniczą się jedynie do sprzedania nam samego ładnego obrazka.

blog comments powered by Disqus