Nie każdy może być Supermanem

plakat filmu Nie każdy może być Supermanem

Młodzieżowe kino science fiction z dydaktyczną nutą. Trzech nastolatków odkrywa w lesie tajemniczy tunel. W wyniku napromieniowania przez znaleziony w środku niezidentyfikowany obiekt chłopcy nabywają mocy telekinetycznych. Z początku nowe umiejętności są dla nich zabawą, jednak coraz lepiej opanowane z czasem zaczynają być niebezpiecznym narzędziem.

O zagrożeniach płynących z nadludzkich mocy mówił dekadę temu M. Night Shyamalan w thrillerze Niezniszczalny. Pod tym kątem dzieło Maxa Landisa i Josha Tranka nie wnosi do tematu nic nowego. Natomiast z pewnością warto docenić jego warstwę narracyjną. Choć twórcy wykorzystują mocno wyeksploatowany ostatnimi czasy sposób opowiadania poprzez kamerę włożoną w ręce bohaterów filmu (found footage), to czynią to nie tylko lekko i sprawnie, lecz wręcz całkiem udanie przywracają tej formie narracji zagubioną świeżość.

Ocenę całości mocno zaniża niestety schematyczna, przewidywalna fabuła. Najsłabszym punktem teamu młodych "supermanów" okazuje się oczywiście ten z nich, który przed przemianą był zamkniętym w sobie, gnębionym przez ojca i kolegów nadwrażliwcem. Charakterystyczna dla nastoletniego wieku nieumiejętność radzenia sobie z emocjami, znana choćby z kultowej Carrie Briana De Palmy, jest tu rozwiązaniem zbyt prostym. W jej efekcie film zamienia się w ferię destrukcyjnych obrazów godnego pojedynku Supermana i Lexa Luthora tracąc wcześniejszą lekkość i świeżość. Zaś podlany tym sosem morał, że należy realizować marzenia czerpiąc ze zwykłych ludzkich możliwości trąci fałszem. Rówieśnicy głównych bohaterów, do których film jest skierowany, z pewnością wyjądą z niego zadowoleni. Ale czy mądrzejsi? Nie sądzę.


blog comments powered by Disqus