Kochamy niepokonanych bohaterów, choć to już trochę nudne...

Autor: Damia

Dla niewtajemniczonych wspomnę, że Kroniki nie są pierwszym filmem o przygodach niepokonanego Riddcka, lecz ostatnim (przynajmniej na chwilę obecną). Pierwszy raz ów bohater pojawia się w Pitch Black, potem w animowanej Mrocznej furii, będącej niejako kontynuacją wcześniej wymienionego tytułu. Co nie oznacza, że nie można oglądać tych filmów jako oddzielnych obrazów. A to wydaje się być plusem tych opowieści. Ja niechcący pominęłam całą tę chronologię: zaczęłam od środka, po czym obejrzałam koniec i mając już przygotowaną recenzję, zapoznałam się z początkiem ;). Tak...recenzję musiałam przeredagować...

Fabuła: buntownik bez wyboru...
Riddick jest jedynym facetem w swoim rodzaju. Jego rodzinny świat i pobratymcy wyginęli (z pomocą osób trzecich;), jest jedynym Fiurianinem w całym wszechświecie. Ma niebywały talent do ściągania na siebie kłopotów, dlaczego? Ponieważ udaje mu się wychodzić z nich cało. Zawsze znajdzie się śmiałek, który będzie go ścigał, tylko po to by sprawdzić swoje możliwości wobec niepokonanego Riddicka. Z reguły nie dane jest im się tego dowiedzieć. Riddick ukrywa się, na niezbyt przyjaznej planetce, by w ten sposób zniechęcić potencjalnych łowców a tym samym - ochronić nielicznych swoich przyjaciół, którzy przez niego mogliby wpaść w kłopoty. Świat upomniał się jednak o niego po 5 latach życia na wygnaniu. Z wyraźną niechęcią przybywa na Helion Prime, by przekonać się, iż to właśnie przyjaciel go zdradził, a dziewczyna, którą powierzył jego opiece przebywa w więzieniu. Chcąc nie chcąc Riddick zmuszony jest stawić czoła kolejnemu zagrożeniu, którym są Nekromaci - niepokonana rasa, której mottem jest śmierć lub nawrócenie....

Kochamy niepokonanych bohaterów, choć to już trochę nudne...
Riddick, jak wielu znanych przed nim - choćby Cobretii, Frodo, Blade czy ostatnio Achilles, sam musi stawić czoła złu, pokonać "niezwyciężone" armie czy to przestępców, wampirów czy sił ciemności. Wydawać by się mogło, że rzecz jest niemożliwa, lecz wystarczy zabić przywódcę bandy a już czynią Cię władcą, jeśli nie od razu bogiem. Tak jest też i w tym przypadku. Normalnie mogłoby się to znudzić, jak codzienne jedzenie owsianki na śniadanie jednak, jeśli film ma dobrą obsadę, nie wlecze się niczym żółw na prostej drodze i oprawę ma przystępną, to mówimy krótko: "to już było" i oglądamy dalej.

A Kroniki zrobiono całkiem nieźle...
Trudno tu mówić o doborze aktorów. Pierwsze skrzypce gra Vin Diesel i to on stale pojawia się w kadrze. Nie będę oceniać jego zdolności aktorskich, bowiem nie płacą mu za odgrywanie Hamleta, lecz mięśniaka okraszonego osobistym urokiem, niepozbawionego przy tym inteligencji. Że nie wspomnę o jego głosie, który - wybaczcie mój zachwyt, ale mnie po prostu kładzie na kolana :). Oprócz niego zobaczymy Judi Dentch jako Elementariankę, której postać prezentuje się w filmie niezwykle ulotnie, Colma Feore'a (Perl Harbor, Miasto Aniołów) - jako przywódcę zła oraz - co wprawiło mnie w niewielki szok - Karla Urbana - odtwórcę Eomera z Władcy Pierścieni. Ten ostatni z początku nie pasował mi do roli żądnego władzy i uzależnionego od zdania żony Nekromaty. No cóż - wielki film ukończono, a aktor musi żyć dalej...

Czy warto to zobaczyć...
Ech, czyż to nie zabawne, iż czepiam się nawet tych filmów, które mi się podobają? Robię to chyba z czystej przekory, ponieważ Kroniki naprawdę przypadły mi do gustu. image042Choć nie wytrzymają porównania, z Pitch Black, który jest o wiele mroczniejszy i bardziej trzyma w napięciu, to jednak Kronicki Riddicka są całkiem niezłym kinem akcji - nie wlecze się, aktorzy też niczego sobie i nie przesadzono z efektami. Bałam się, że Nekromanci przybiorą postać chodzących szkieletów, co moim zdaniem byłoby już przegięciem. Na szczęście reżyser nie poszedł w tym kierunku. Miejscami miałam nieodparte wrażenie, że rasę tą zrobiono na podobieństwo jednostek "truposzy" z gry Heroes M&M, bowiem to właśnie tam istniała możliwość transformacji ludzi (i nie tylko) w szkielety, podobnie jak w filmie dokonywano konwersji ludzi w Nekromatów. Ale to nawet dobrze, bo gierka jest fajna;). Z pewnością nie jest to film dla każdego, ale usnąć przy nim nie można.

Podsumowując: Kroniki nie wymagają od widza niebywałej inteligencji, raczej rzadko zaskakują, mają też znany z wielu innych filmów, motyw przewodni - sam przeciw całemu złu. Mimo to warto go zobaczyć, bo to lekka i niemęcząca pozycja na wieczór.


blog comments powered by Disqus