Godny następca "Misia".

Autor: aDiego
plakat filmu Godny następca "Misia".


Od jakiegoś czasu, spoglądając z perspektywy polskiego kina i humoru, jakim nas ostatnio darzono, wydawałoby się, że dobre, rodzime komedie odeszły w niepamięć. Owszem, "era Bareji" nadal tkwi w naszych umysłach i z chęcią do niej powracamy przy okazji powtórek w TVP. Ale ileż, to razy można oglądać te same, kultowe sceny? Ileż razy można wysłuchiwać ten "stek bzdur", który miał za zadanie pogrążyć ówczesną rzeczywistość w śmiechu i w krzywym zwierciadle przedstawić absurdy życia? No właśnie, dlatego też od pewnego czasu twórcy filmowi zalewają nas coraz, to nowymi komediami, starając się nawiązać do tamtych pięknych czasów polskiej kinematografii. Jedni tylko próbują, bo w rezultacie nic im z tego dobrego nie wychodzi, inni zaś mają dobre pomysły, ale nie potrafią ich sprzedać, a jeszcze inni... Robią to w sposób nowatorski, wręcz świeży i doskonale dostosowują swój produkt do potrzeb ówczesnego społeczeństwa. Ale Ci ostatni pojawili się na horyzoncie dosłownie tuż przed chwilą. Jednym z tych "nowych" jest właśnie film Ciało w reżyserii niezwykle utalentowanego duetu Saramonowicz - Konecki. Chwała im za to, co zrobili...

Państwo, mam nadzieję wybaczą mi ten przydługi wstęp. Po prostu przy okazji tak dobrego filmu, warto było cofnąć się trochę w czasie i przy okazji omawiania nowych dzieł, nawiązać do tych starszych, pierwowzorów. Ale dość już tej gadaniny, tak naprawdę o niczym. Przejdźmy dalej, do fabuły filmu.

Ciało jest tak naprawdę zlepkiem kilku wątków. W każdym z nich występuje odpowiednio dobrana para bohaterów. Wszystkich jednak łączy jedna konkretna rzecz, a raczej człowiek,.. Martwy człowiek. Historia zaczyna się tak...
Goldi (debiutant na dużym ekranie - Andrzej Karolak) jest drobnym złodziejaszkiem, trudniącym się głównie w kradzieży zabytków kościelnych (statuetki świętych, kielichy itp.). Pracuje dla niejakiego Wazy - jednego z braci syjamskich (w tej roli przebojowi;-) bracia Poks). Pewnego, pięknego i słonecznego dnia przewozi pociągiem walizkę, w której ukrył swoje "zdobycze". Pech chce, że wsiada do przedziału, w którym jedno z miejsc zajmuje.. No właśnie - kto zajmuje miejsce? Jak to, kto? - oczywiście nasze tytułowe ciało (w tej roli z kolei Rafał Królikowski);-) Goldi jeszcze nie wie, że facet "odwalił kitę", więc próbuje go zagadać (na śmierć?;-). W momencie, kiedy pociąg hamuje, walizka Goldiego spada i... Goldi odkrywa, żefacet z przedziału nie żyje. Myśli, że to przez jego walizkę ów człowiek zmarł. Zdesperowany złodziejaszek nie wie, co ma zrobić. W końcu zabiera zwłoki ze sobą, aby podrzucić je komuś innemu...

Uff, rozpisałem się... Ale spokojnie, to tylko kilka (dosłownie kilka) minut, z początku filmu. Wiele rzeczy jeszcze się pogmatwa, rozwinie i... Tak, też się sporo wyjaśni. Oczywiście więcej zdradzać nie będę. No, mogę dodać tylko, że tak jak wspominałem na początku - wszystkich bohaterów łączy Wolter - nieżywy facet z przedziału. Wiele z nich nieraz się spotka i popląta sobie przez te zwłoki życie. Ale właśnie tak jest zbudowana ta komedia - na wielowątkowości i wielu absurdom, jakie przyjdzie nam zobaczyć!
Z całą odpowiedzialnością wystawiam Ciału ocenę celującą. Na ten fakt wpłynęły głównie dwie rzeczy: śmiech, śmiech i jeszcze raz śmiech oraz teksty, które na długo utkwiły mi w pamięci. W pamięć zapadają również charakterystyczne postacie, do których wręcz idealnie zostali dobrani obecni tu aktorzy.

W momencie, kiedy czytacie te słowa, filmem jestem dosłownie oczarowany. Już dawno nie oglądałem tak dobrze skonstruowanego pod względem fabuły filmu i już dawno tak się nie ubawiłem. Co się tyczy jeszcze realizacji - nowatorsko twórcy podeszli do zdjęć. Przyspieszenia i zwolnienia użyte w filmie nadają dodatkowy klimat i kontrolują tempo, które w niektórych momentach jest naprawdę wysokie - gorrrrąco...;-) Kolory sepii również robią swoje.

Podsumowując baaaardzo króciutko: Po seansie łezka w oku mi się zakręciła, normalnie przypomniały mi się wspaniałe czasy Misia, czy Seksmisji. Jeśli panowie: Tomasz Konecki i Andrzej Saramonowicz zrobią kolejny film (a pewnie zrobią, bo o Ciele było dość głośno, a sam film zarobił nie mało) - w ślepo wybiorę się do kina. Polecam, polecam, polecam... Obejrzyj i śmiej się tak, jak za dawnych - PRLowskich czasów;-)

Materiały powiązane:


blog comments powered by Disqus